






Do meczu z Górnikiem Arka pozostawała niepokonana na własnym stadionie w sezonie 2024/25. Jedyna porażka przytrafiła jej się w Rzeszowie ze Stalą (0:1) na inaugurację pierwszoligowych zmagań. Łęcznianie z kolei nie zanotowali ani jednej porażki od startu rozgrywek (mieli jedno zaległe starcie – z Wisłą Kraków). Początek meczu w Gdyni zwiastował, że Górnik będzie musiał się liczyć z… pierwszą przegraną w sezonie. Gdynianie już w 27. sekundzie objęli prowadzenie i wydawało się, że rywalom trudno będzie się podnieść po takim ciosie. Ale nic bardziej mylnego. To Arka sama zadała sobie cios, gdy jej bramkarz sfaulował w polu karnym Przemysława Banaszaka, który chwilę potem zamienił jedenastkę na wyrównującego gola. W 2. połowie goście dobili arkowców za sprawą Pawła Żyry. Premierowa porażka u siebie stała się więc faktem.






















► UWAGA! Mecz 6. kolejki Betclic 1. Ligi 2024/25 Górnik Łęczna – Wisła Kraków został przeniesiony na 22 października 2024 r. Powodem był udział Białej Gwiazdy w eliminacjach Ligi Konferencji.

















































































14
H. Vitalucci
16
A. Ratajczyk
77
D. Węglarz
38
K. Górecki
7
S. Sobczak
6
K. Lipkowski
21
K. Skóra
31
J. Staniszewski
2
M. Navarro



Frustracja w Gdyni robi się coraz większa i dało się to odczuć przez dużą część niedzielnego meczu Arki z Górnikiem Łęczna. Gospodarze po raz kolejny nie zagrali na miarę oczekiwań i nie wygrali czwartego meczu z rzędu w Betclic 1. lidze. Po trzech remisach przyszła jednak przegrana na własnym boisku z Górnikiem Łęczna, który przyjechał nad morze poważnie osłabiony, ponieważ z powodu kontuzji nie mógł wystąpić lider klasyfikacji strzelców Damian Warchoł.


Podczas pomeczowej konferencji prasowej trener Arki, Wojciech Łobodziński, został zapytany przez dziennikarzy, czy nie obawia się zwolnienia. Szkoleniowiec odpowiedział: „Uważam, że wykonuję naprawdę dobrą robotę. Jedność nas wyswobodzi. Musimy trzymać się razem, choć za decyzje innych nie odpowiadam”. W tym przypadku nie wykazał się jednak trenerskim nosem. Dzień później w klubie z Gdyni zapadła decyzja o… podziękowaniu Łobodzińskiemu za współpracę.



Starzy, dobrzy znajomi pojawili się w Gdyni przy Olimpijskiej. W drużynie Górnika Łęczna występuje bowiem Adam Deja (w roli kapitana), a na ławce rezerwowych zaczął Damian Zbozień. Dodatkowo z wysokości trybun wydarzenie oglądał Ireneusz Mamrot. Obecny szkoleniowiec Miedzi Legnica robił notatki pod kątem zbliżającego się spotkania z Arką w Legnicy 30 sierpnia o godz. 20.30.









Lenarcik popełnił błąd przy tej interwencji (sprokurowanie rzutu karnego – przyp. red.). Nie trzeba było wychodzić, bo mieliśmy dwóch obrońców i Paweł musi to wziąć na swoje barki. Ja biorę ogólną odpowiedzialność, ale piłkarze muszą sobie zdawać sprawę ze swoich błędów. Zrobiliśmy jeden trening, i to na chodzonego. Nie mieliśmy czasu, żeby się zregenerować, a chodzi o naszą jakość na skrzydłach, czyli szybkościowców, którzy kreują nam grę. 48 godzin było dla nich za mało. Było widać między 48. a 60. minutą, że mieliśmy kryzys fizyczny. Chcieliśmy ratować wynik, zrobiliśmy pięć zmian. Bardzo dobrą zmianę dał Kacper Skóra.







Jeszcze się mecz nie rozpoczął, a już przegrywaliśmy 0:1. Ale było widać, że zespół nie przejął się tą sytuacją i przez cały czas grał konsekwentnie. Mieliśmy energię i dobrze pracowaliśmy. Realizowaliśmy zadania, które sobie założyliśmy i dzięki temu wygraliśmy. Dużo zawodników, którzy dzisiaj zagrali, było z nieoczywistych transferów. Pokazali jednak, że potrafią się dostosować do tempa pierwszej ligi i myślę, że z każdym meczem będą lepsi. Nasza sytuacja pokazuje, że warto pracować i warto poświęcić czas na przygotowania. Dzisiaj to przyniosło efekt.




Tak piorunującego otwarcia meczu chyba nikt się nie spodziewał. Kibice nie zdążyli jeszcze dobrze usiąść, gdy w 27. sekundzie Karol Czubak strzelił gola głową. Była to druga bramka napastnika Arki w sezonie, przy której kapitalną asystę zaliczył Michał Marcjanik. W tamtym momencie chyba żaden z miejscowych sympatyków nie spodziewał się, że były to miłe złego początki dla ich drużyny. Goście z Łęcznej wyrównali jeszcze w 1. połowie – z rzutu karnego, a po przerwie zadali nokautujący cios. 3 punkty zapewniło im trafienie głową Pawła Żyry, któremu idealnie zacentrował Jakub Bednarczyk. Dla pomocnika Górnika był to jedyny gol w sezonie 2024/25.

