Polska - Jugosławia 2:1, 30.06.1974Polska - Jugosławia 2:1, 30.06.1974
Katalinski czy Karasi, czyli kibice piszą historię
Autor: Redakcja Biblioteki PZPN
Data dodania: 30.06.2026
FOT. PAPFOT. PAP

Są takie dni, gdy nam redaktorom przychodzi uderzyć się w piersi. Swoje i całej sztafety pokoleń uprawiających niełatwy dziennikarski fach. Tym milej to jednak uczynić, kiedy popełniane błędy wychwytują nasi Czytelnicy. Jak Pan Krzysztof, który zdemaskował chochlika z blisko pięćdziesięcioletnią brodą.

Do redakcji Biblioteki PZPN przyszedł list – czasy mamy nowoczesne, a więc wysłany drogą elektroniczną – o następującej treści. „Szanowni Państwo! Jako 14-latek oglądałem w 1974 roku mecz Polska – Jugosławia »na żywo« i jakoś od początku zawodnik faulujący Andrzeja Szarmacha (za co Polska otrzymała rzut karny) nie wyglądał mi z postury na Josipa Katalinskiego, jak to w czasie transmisji przekazał nam nieodżałowany Jan Ciszewski. Potem przez lata ta pomyłka Naszego Najlepszego Komentatora była powtarzana przy każdej powtórce tego meczu. Piszę do Was dlatego, że oglądając kolejną powtórkę, tym razem na stronie »Łączy nas piłka«, w zakładce »Postacie meczu« to złośliwe i brutalne zagranie  jugosłowiańskiego gracza zostało oficjalnie przypisane Katalinskiemu, który grał w tym meczu z numerem 5 na koszulce. Na powtórkach z tyłu bramki i od przodu bramki widać, że Szarmacha kopie zawodnik z numerem 18 – czyli Karasi. Nie mógł tego uczynić Katalinski, gdyż chwilę wcześniej stał w murze, przy naszym rzucie wolnym, i nie miał szans dobiec do Szarmacha, za to kręcił się przy nim Karasi. Gdyby ten artykuł przeczytał ktoś z rodziny Katalinskiego albo jakiś dociekliwy kibic z byłej Jugosławii, mógłby mieć uzasadnione pretensje o przypisywanie temu dobremu zawodnikowi takich bezmyślnych i brzydkich fauli. Gwoli prawdy, prosiłbym o sprostowanie tego błędu. Z poważaniem – Krzysztof Durbacz, lat 62”.

Rzut karny po faulu S. Karasiego na A. Szarmachu

Sięgnęliśmy po lupę, przyjrzeliśmy się dokładnie (choć nie było to proste, bo w pierwszej połowie lat 70. meczów nie transmitowano w jakości 4K) – i faktycznie. Numer na koszulce zawodnika, który kopnął Szarmacha, nie wygląda na piątkę. Nostra culpa. Pisząc historię, zamiast dokładnie sprawdzić, zdaliśmy się na świadectwo poprzedników, postępując według zasady „jedna baba drugiej babie powiedziała na zabawie”. Na szczęście są jeszcze kibice, którzy nieraz widzą i wiedzą lepiej od dziennikarzy. Dziękujemy, Panie Krzysztofie!