






Po fatalnym początku sezonu 2024/25 beniaminek ze Stalowej Woli zdawał się wychodzić na prostą. Na mecz inaugurujący 15. kolejkę Betclic 1. Ligi Stal przyjechała do Pruszkowa z bilansem pięciu spotkań z rzędu bez porażki. Jednak na obcych boiskach drużyna z Podkarpacia ani razu nie wygrała, więc w tej kwestii trudno było o optymizm. Znicz również mógł pochwalić się niezłą serią, bo tak jak Stalówka, nie przegrał od pięciu starć. Ale każda passa musi się kiedyś skończyć, o czym 2 listopada 2024 r. przekonali się Pruszkowianie. O pierwszym w sezonie, wyjazdowym triumfie zespołu ze Stalowej Woli przesądziła akcja z 52. minuty, gdy Piotra Misztala pokonał Sebastian Strózik.
































































































11
P. Moskwik
27
K. Flisiuk
20
D. Olejarka
19
M. Karol
13
K. Imai
17
A. Kazimierczak
1
B. Klebaniuk
5
D. Juchymowycz



Spotkanie dwóch drużyn, mających dobrą passę spotkań bez porażki, zdecydowanie nie porwało kibiców. Mało gry w piłkę, dużo walki, tak zwany mecz dla koneserów. Decydującą bramkę strzeliła Stalówka w drugiej części spotkania, choć to Znicz był bliżej zwycięstwa.


Drużyny Znicza Pruszków (z prawej) i Stali Stalowa Wola przed meczem 15. kolejki Betclic 1. Ligi sezonu 2024/25. Spotkanie nie cieszyło się zbyt dużym zainteresowaniem kibiców.



Do przerwy było 0 do 0, a po zmianie stron początkowo groźniejszy był Znicz, ale w 52. minucie Stal wyprowadziła zabójcza kontrę. Michał Mydlarz pociągnął z piłką przy nodze aż pod szesnastkę pola karnego gospodarzy, zagrał ją idealnie do nadbiegającego Sebastiana Strózika, a ten dopełnił formalności.









Wszyscy – jako sztab, zespół – liczyliśmy na lepszy dorobek punktowy w tym meczu. Na dzień dzisiejszy tak to wygląda, że potrafimy odbierać punkty drużynom – przynajmniej na papierze – silniejszym. Dzisiaj przyjechała Stalówka, która był zdeterminowana, ale też trzeba ich docenić, bo byli w dobrym momencie – od pięciu spotkań nie przegrali. Było wiadomo, że jeśli goście zdobędą bramkę, to będą z całych sił bronić, żeby dowieźć ten wynik.







Jeśli chodzi o same zawody, to były one z tych, które nie ogląda się najlepiej. Było dużo walki, a mało gry w piłkę. W naszej sytuacji najważniejsze jest to, że zdobywamy komplet punktów. Dobrze w tym spotkaniu broniliśmy dostępu do naszej bramki i wykorzystaliśmy kontrę, po której zdobyliśmy gola i trzy oczka.


Akcja, która przesądziła o zdobyciu przez Stalówkę kompletu punktów. Już za chwilę Sebastian Strózik (u góry) strzeli jedynego gola w tym spotkaniu.



Stalówka sięgnęła w obecnym sezonie dopiero po drugi komplet punktów. Zielono-czarni nie przegrali jednak szóstego z rzędu spotkania w lidze, a w tych potyczkach aż czterokrotnie nie straciła gola. Stal nadal jest jednak w strefie spadkowej, lecz sytuacja w ligowej tabeli jest już nieco lepsza i dystans do poprzedzających ją zespołów już się zmniejszył i to dość znacznie. Beniaminek z Podkarpacia bardzo potrzebował tego zwycięstwa, bowiem remisami było by ciężko walczyć o utrzymanie.




Japoński pomocnik pojawił się na boisku w 26. minucie, kiedy to zmienił kontuzjowanego Patryka Plewkę. Zarówno Kaito Imai, jak i trener Grzegorz Szoka nie mogli przewidzieć, że ta zmiana będzie miała wpływ na losy tego spotkania. Na początku 2. połowy to właśnie strata japońskiego zawodnika okazała się tą kluczową. Imai dał sobie odebrać piłkę Michałowi Mydlarzowi na połowie Stali, pomocnik gości popędził w kierunku bramki Znicza, by w odpowiednim momencie podać ją do Sebastiana Strózika. Napastnik gości nie pomylił się i posłał futbolówkę do siatki obok bezradnego Piotra Misztala. Jak się potem okazało – był to gol na wagę pierwszego, wyjazdowego zwycięstwa Stalówki.



