



Jeżeli któryś z kibiców Wisły wyszedł przedwcześnie ze stadionu, myśląc, że wynik 2:2 już się nie zmieni, z pewnością miał czego żałować. Nafciarze pokazali bowiem, że zawsze warto grać do końca. Gol przesądzający o wygranej Płocczan 3:2 padł w trzeciej minucie doliczonego czasu. Chorzowianie liczyli być może na to, że skoro Martin Turk znakomicie wybronił dwie sytuacje poprzedzające stratę bramki, to nic im już nie grozi. To uśpiło ich czujność. Obrońcy nie upilnowali Piotra Krawczyka, który stanął oko w oko z bramkarzem i nie zmarnował okazji. Dla Ruchu była to druga porażka w siedmiu rozegranych kolejkach Betclic 1. Ligi sezonu 2024/25. W Płocku Niebieskich poprowadził tymczasowo Karol Szweda, asystent zwolnionego dwa dni przed meczem w Płocku, Janusza Niedźwiedzia. Wisła dzięki wygranej awansowała na 4. miejsce w tabeli.























































































22
P. Krawczyk
6
K. Pomorski
11
M. Famulak
3
K. Kukułka
9
D. Kocyła
21
M. Brzozowski
77
J. Szymański
99
B. Gradecki
17
P. Misiak


Tak z lotu ptaka prezentował się stadion Wisły Płock. Nowy obiekt oddano w pełni do użytku 2 września 2023 r.



Ruch Chorzów, który w zeszłym sezonie spadł z Ekstraklasy do I ligi, fatalnie zaczął rozgrywki. Co prawda w pierwszym meczu wygrał na wyjeździe 2:0 z Odrą Opole, ale kolejne wyniki był już dramatyczne. W sześciu kolejnych spotkaniach Ruch zdobył tylko cztery punkty (cztery remisy i dwie porażki). Te rezultaty sprawiły, że z posadą trenera Ruchu pożegnał się Janusz Niedźwiedź i najprawdopodobniej zastąpi go Dawid Szulczek. Ale w poniedziałkowym meczu z Wisłą Płock, zamykającym siódmą kolejkę I ligi, drużynę poprowadził jeszcze asystent Karol Szweda.


Drużyny Wisły (z prawej) i Ruchu przed meczem 7. kolejki Betclic 1. Ligi 2024/25. Spotkanie jako główny poprowadził sędzia Karol Arys (w środku).



Podrażniona po ostatniej porażce w Niecieczy do meczu przystąpiła Wisła. Podopieczny Mariusza Misiury na początku uzyskali przewagę, ale nie byli w stanie wykreować sobie okazji na objęcie prowadzenia.




Początek poniedziałkowego spotkania należał do Wisły. Niebiescy nie skorzystali z ostrzeżenia, jakim był anulowany gol Oskara Tomczyka, zdobyty ze spalonego, i dalej grali dość beztrosko w obronie. W efekcie gospodarze w 21. minucie objęli prowadzenie.














► UWAGA! Ostatnie spotkanie 7. kolejki Wisła Kraków – Miedź Legnica było przełożone na 12 grudnia 2024 r. (z uwagi na grę Białej Gwiazdy w eliminacjach Ligi Konferencji Europy).


















Chorzowianie dwukrotnie doprowadzali do wyrównania. Za drugim razem stało się tak za sprawą rzutu karnego, którego… pierwotnie nie odgwizdał sędzia Karol Arys. Dopiero po kilku minutach, akcji Ruchu pod bramką Wisły, arbiter został wezwany do monitora VAR. Po obejrzeniu powtórek zmienił decyzję. Jedenastkę pewnie wykorzystał Daniel Szczepan.



Rzut karny w meczu Wisła Płock – Ruch Chorzów nie powinien zostać podyktowany. W 72. minucie Maciej Sadlok dośrodkował piłkę w pole karne Wisły. Gdy piłka leciała w kierunku Somy Novothny’ego, Węgier delikatnie pchnął Oskara Tomczyka w bark, a sam dzięki temu oddał strzał głową. Piłkarz Ruchu trafił piłką w rękę Tomczyka odchyloną z powodu wcześniejszego popchnięcia.


Gdy w końcówce meczu bramkarz Ruchu Martin Turk obronił ten strzał Andriasa Edmundssona, wydawało się, że Niebiescy wrócą do Chorzowa z jednym punktem. Nic bardziej mylnego.







Ja wam nigdy nie obiecam 3 punktów, ale zawsze obiecam wam, że będziemy chcieli grać dobrą piłkę, którą chce się oglądać. Ja chcę zdobywać punkty przez jak najładniejszą grę w piłkę. Utrudniam sobie życie najbardziej jak potrafię. Narażam się, że nie będę punktował i moja głowa może w każdej chwili być ścięta. Chcę z tą wspaniałą drużyną zdobywać punkty poprzez wspaniałą grę. Nie chcę strzelać bramki na 1:0 i się murować, wybijać po autach. Bywały w tym spotkaniu momenty, że nasz ostatni obrońca stał na 35. metrze od bramki rywala, tak mocno zdominowaliśmy ten mecz. Cieszę się, że wygraliśmy, bo to byłoby niesprawiedliwe, gdyby po takiej grze zakończył się on wynikiem 2:2.







Patrząc na ten mecz, chcielibyśmy wyciągnąć z niego to, co było dobre. W dwóch momentach wróciliśmy do gry i strzeliliśmy bramki wyrównujące, co dało nam dużo optymizmu. Musimy poprawić końcówki i ostatnie fazy meczu. W ostatnich spotkaniach przeciwnicy za łatwo wchodzili w nasze pole karne. Jeżeli poprawimy ten element, to nasza gra będzie skuteczniejsza. W obu zespołach było dzisiaj widać skutki ostatnich dwóch meczów. Było dużo prostych błędów, co odbijało się na grze. Jeżeli nasza drużyna będzie grała z taką determinacją, to w następnych meczach na pewno będzie punktować.




Obaj piłkarze rozpoczęli spotkanie na ławce rezerwowych. Znacznie wcześniej na murawie pojawił się zawodnik Ruchu, bo już w 13. minucie musiał wejść za kontuzjowanego Wojciecha Łaskiego. Dla Mateusza Szwocha gra na stadionie w Płocku była podróżą sentymentalną. Do zespołu z Chorzowa trafił on bowiem z… Wisły, w której występował od 2017 roku do końca sezonu 2023/24. Gdy więc strzelił byłemu klubowi gola, doprowadzając do wyrównania, z szacunku do Nafciarzy i miejscowych kibiców – nie okazywał radości. W doliczonym czasie Szwoch dołożył cegiełkę do… wygranej Płocczan. Dał sobie odebrać piłkę przy linii bocznej, po chwili trafiła ona pod nogi Dawida Kocyły, który chciał zakończyć akcję strzałem. Rykoszet sprawił jednak, że futbolówka spadła pod nogi Piotra Krawczyka, a ten pokonał Martina Turka, ustalając wynik na 3:2 dla gospodarzy. Zdobywca bramki miał dodatkowy powód do radości, gdyż przed transferem do Wisły grał w Górniku Zabrze, wielkim rywalu Ruchu.







Wiadomo, w głębi serca się cieszyłem. Ale z szacunku do tego czasu, który byłem tutaj – to było sześć fajnych, przyjemnych dla mnie lat – nie okazywałem wielkiej radości. Chociaż pod koniec meczu pożałowałem, bo ci ludzie na trybunach jakoś tego szacunku nie potrafią oddać. Więc, no.... słabi kibice.

