






Kiedy na boisku jest pełno wody? Kiedy Wisła gra z Wartą. Ten stary jak świat dowcip idealnie pasował do rzeczywistości rozgrywania spotkania 9. kolejki Betclic 1. Ligi w Krakowie. Przez pełne 90 minut nad stadionem przy ulicy Reymonta przechodziła bowiem potężna ulewa i tylko sprawnie działający system odwodnienia murawy sprawił, że do tej konfrontacji w ogóle mogło dojść. Mimo niesprzyjających okoliczności, kibice zgromadzeni na trybunach zobaczyli interesujące widowisko, w którym dominowali gospodarze, ale tego wieczoru byli niesamowicie nieskuteczni. Oddali ponad trzydzieści strzałów, trzykrotnie trafili w obramowanie bramki gości, a i tak nie zdołali znaleźć drogi do siatki. Ta sztuka, z rzutu karnego tuż przed przerwą, udała się natomiast Warcie, która odniosła pierwsze zwycięstwo pod wodzą Piotra Klepczarka.






















► Spotkanie 1. kolejki ŁKS Łódź – Wisła Kraków zostało przełożone na 17 września 2024 roku z powodu udziału Białej Gwiazdy w eliminacjach europejskich pucharów.













































































99
Ł. Zwoliński
21
P. Gogół
20
K. Dziedzic
77
Á. Baena
17
J. Alfaro
28
P. Letkiewicz
50
M. Kutwa
26
I. Łasicki
54
K. Wiśniewski


Gra w ulewnym deszczu to szczególnie trudne warunki przede wszystkim dla bramkarzy. Mimo niesprzyjających okoliczności, golkiper gości – Jędrzej Grobelny zachował jednak czyste konto.







Cóż można powiedzieć po takim meczu? Jeśli zespół nie gra na miarę oczekiwań, to cała odpowiedzialność spada na mnie i ja tę odpowiedzialność absolutnie biorę na siebie. Na pewno to wszystkich boli, ta porażka – bo nie tak sobie to wyobrażaliśmy – i myślę, że w pierwszej połowie było widać tę determinację i naszą dobrą grę. Tak mogę powiedzieć, ale w piłce liczą się bramki, liczą się punkty, liczy się to, co jest po 90 minutach.







W obecnej sytuacji musimy do każdego meczu podchodzić w taki sposób, żeby zdobywać trzy punkty. Jesteśmy na dole tabeli i tylko zwycięstwa mogą nas piąć w górę, więc nieważne czy gramy z Wisłą Kraków na wyjeździe, czy z innym zespołem, to cel będzie taki sam. Wiedzieliśmy, że będzie to trudne spotkanie, że Wisła będzie dominowała piłkarsko i będzie miała większe posiadanie piłki. Ale mieliśmy swój plan na ten mecz i zrealizowaliśmy go.




Trudne warunki atmosferyczne to nie tylko problem dla samych piłkarzy, ale również dla osób pracujących przy spotkaniu, m.in. fotoreporterów.




Piłka nożna nie zawsze jest sprawiedliwa. Jeśli tak by było, po pierwszej połowie, w której gospodarze mieli niemal miażdżącą przewagę, musieliby schodzić do szatni z prowadzeniem. Piłkarze Wisły raz po raz niepokoili Jędrzeja Grobelnego, trafiając też w słupek i poprzeczkę. Jednym z tych zawodników, któremu do wpisania się na listę strzelców zabrakło centymetrów, był Olivier Sukiennicki. Nieco wbrew logice, pierwszą połowę w dobrych humorach kończyli jednak goście. Tuż przed przerwą, po analizie VAR, sędzia podyktował rzut karny, który pewnie na gola zamienił Kacper Michalski. Było to drugie kolejne trafienie obrońcy Warty w pierwszoligowych zmaganiach.







Pierwsza połowa była bardzo ciężka. Mieliśmy dużo szczęścia. Były słupki, poprzeczka, a Wisła dominowała kompletnie. Na szczęście udało nam się wywalczyć rzut karny i strzelić na 1:0. A takim tempem i intensywnością trudno atakować przez cały mecz i całe szczęście, bo w drugiej połowie było tego mniej. Warunki też nie pomagały, piłka stawała na wodzie, kotłowało się. Chwała nam za to, że zagraliśmy na zero z tyłu. Każdy dołożył swoją cegiełkę i włożył dużo serducha, a bardzo potrzebne trzy punkty nas cieszą.























Na to, że przegraliśmy, wpływ miała przede wszystkim nasza nieskuteczność. Kontrolowaliśmy ten mecz od początku, ale jak się nie wykorzystuje takich sytuacji, no to później nadziewamy się na kontrę przeciwników i mają z tego rzut karny. Musimy zacząć wykorzystywać takie szanse, bo jak nie będziemy tego robić, to będzie to wykorzystywał przeciwnik. W pierwszej połowie meczu zagraliśmy bardzo dobrze, w drugiej troszeczkę słabiej. Myślę, że już denerwowaliśmy się, że czas ucieka i tak to wyglądało... Musimy to poprawić i z takich sytuacji, jakie mieliśmy, zdobywać bramki.



