
„Trzeba przyznać, że trener Wisły Robert Maaskant sprytnie połechtał fanów Białej Gwiazdy, opowiadając na przedmeczowej konferencji, że śpiewają tak głośno, że aż trzęsie się ziemia. I faktycznie, kibice Wisły – choć zawsze należeli do najgłośniejszych w Polsce – tym razem przechodzili samych siebie, a ich doping uskrzydlał drużynę” – relacjonowała sportowa redakcja Interii. Faktycznie, rewanżowy mecz z mistrzami Bułgarii w 3. rundzie eliminacji Champions League toczył się w niesamowitej atmosferze. Na trybunach stadionu przy Reymonta zasiadło ponad 23 tysiące ludzi, którzy nie szczędzili gardeł, by zmotywować swoich ulubieńców do jak najlepszej gry. Dało to świetny efekt. Gospodarze już do przerwy prowadzili z Liteksem po golu Maora Meliksona, a w drugiej połowie przypieczętowali awans, zdobywając kolejne bramki. Dwa dni później poznali rywala w bezpośrednim starciu o fazę grupową Ligi Mistrzów. Został nim cypryjski APOEL Nikozja.
22
M. Jovanović
28
C. Wilk
13
D. Paljić
Holender Robert Maaskant został trenerem Wisły w sierpniu 2010 roku. Już w pierwszym sezonie pracy poprowadził Białą Gwiazdę do tytułu mistrza Polski, a potem udanie rozpoczął walkę o awans do Champions League. W czterech z rzędu meczach kwalifikacyjnych krakowianie odnieśli komplet zwycięstw.
Mieliśmy zaliczkę z pierwszego meczu, graliśmy na własnym boisku. To Liteks musiał zaatakować. Trener kazał nam zagrać blisko siebie. Myślę, że wyszło nam bardzo dobre spotkanie. Strzeliliśmy trzy bramki, a mogliśmy jeszcze więcej. Teraz trzeba zrobić wszystko, by do tej Ligi Mistrzów wreszcie awansować. Mam nadzieję, że nikt nas nie zatrzyma. Stać nas na to, mamy bardzo dobrych zawodników. Jest duża rywalizacja, a trener wybiera najlepszych.
Od 1998 roku, gdy właściciel firmy Tele-Fonika Bogusław Cupiał przejął pakiet akcji klubu, Wisła po raz siódmy walczy o awans do Champions League. Prezes jest znany z wiary w przesądy – po meczu 2. rundy eliminacji LM ze Skonto Ryga na Łotwie pisaliśmy, że nie oglądał spotkania z wysokości trybun, gdyż trzynastego (mecz odbył się tego dnia lipca) nie zwykł wsiadać do samolotu. Ulubioną cyfrą pana Cupiała jest siódemka, dlatego posiedzenia zarządu i rady nadzorcze stara się organizować tego dnia miesiąca, by zapewnić sobie przychylność numerologii. Trener Maaskant zdradził, że trwają poszukiwania siódmego wzmocnienia w tym okienku transferowym, jednak by pomysł miał sens, musi być to piłkarz z talentem na miarę Maora Meliksona, tyle że na innej pozycji.
Cieszy mnie ten występ, jestem zadowolony z drużyny. Bardzo podobała mi się też atmosfera, którą na stadionie stworzyli kibice – to było absolutnie fantastyczne. Każdy trener chciałby przeżywać coś takiego co tydzień. Najważniejsze jednak, że dziś zagraliśmy bardzo profesjonalnie i mądrze. Absolutnie zasłużyliśmy na zwycięstwo. Aby obronić prowadzenie 2:1 z pierwszego meczu, zdecydowaliśmy się zagęścić pole gry nieco inaczej niż w Łoweczu. Przyjęliśmy trochę inną, bardziej defensywną taktykę, ale się sprawdziła i przyniosła nam awans.
„Ile bym zapłacił za Maora Meliksona, gdybym był właścicielem jakiegoś klubu? Nie mam aż tyle pieniędzy” – żartował po meczu, zapytany, czy po strzeleniu trzech goli w dwóch spotkaniach z Liteksem jego wartość rynkowa wzrosła. I zaraz dodał: „To niesamowite, że ten dwumecz skończył się wynikiem 5:2 dla nas. Gdy zobaczyłem, że ich wylosowaliśmy, byłem przekonany, że to silna drużyna. I nie pomyliłem się. Rezultaty na to nie wskazują, ale było ciężko. Na szczęście daliśmy z siebie wszystko i gramy dalej. Wydaje mi się, że w następnej rundzie drużyny będą na podobnym poziomie, jednak nie liczy się to, kogo wylosujemy, bo tak czy inaczej czeka nas trudny sprawdzian”. Wśród ekip, na które mogła trafić Biała Gwiazda, było m.in. Maccabi Hajfa. Melikson – reprezentant Izraela – akurat takiego rywala sobie nie życzył. I miał szczęście, bo w 4. rundzie eliminacji Wiśle przyszło się zmierzyć z cypryjskim APOEL-em Nikozja.
„Wydawało się, że goście nie są w stanie zrobić już Wiśle krzywdy, ale w 68. minucie zdobyli kontaktową bramkę. Po strzale Płamena Nikołowa z rzutu wolnego zakotłowało się w polu karnym Wisły, a najprzytomniej w tej sytuacji zachował się Nikołaj Bodurow, z bliska kierując piłkę do siatki Białej Gwiazdy” – relacjonowała redakcja Wirtualnej Polski. Gdy 25-letni wychowanek Pirinu Błagojewgrad grał przeciw krakowianom, nie był jeszcze postacią zbyt znaną w piłkarskim świecie. Miał wprawdzie za sobą debiut w reprezentacji Bułgarii, ale rozegrał w niej tylko cztery mecze – ostatni w czerwcu 2011 roku przeciwko Anglii (2:2) w eliminacjach Euro 2012. I właśnie w tym kraju kilka lat później udało mu się wypromować. W 2014 roku podpisał kontrakt z Fulham i przez dwa sezony z powodzeniem występował na boiskach Championship. Karierę zakończył w… Azji, broniąc barw irańskiego klubu Esteghlal Teheran.
Mecz z Liteksem Wisła zaczęła ostrożnie, schowana na własnej połowie, spodziewając się, że rywal ruszy z wściekłością byka na corridzie. Ale frontalne ataki Liteksu nie nadeszły. Być może dlatego, że mistrzowie Bułgarii – znając szybkość wiślaków – wiedzieli, że jeśli się odkryją, to zostaną skarceni kontrami. Dlatego polowali na stałe fragmenty gry. Mieli kilka rzutów wolnych, ale najczęściej trafiali w mur.
Nie byłem zaskoczony decyzją trenera, który postanowił, że nie zagram od początku. Nie trenowałem przez dwa dni i trener otwarcie powiedział mi, że usiądę na ławce. Wszystko było jasne. Najważniejsze, że z moim kolanem wszystko jest już w porządku. Cieszę się oczywiście z tego, że strzeliłem bramkę. Ten gol ostatecznie załatwił sprawę i pogrążył Liteks. Stracili w tym momencie wszelkie nadzieje.
Piłkarze Liteksu rzucili wszystkie siły do ataku. W 68. minucie Michael Lamey popełnił niepotrzebny faul 25 metrów od bramki Wisły. Konsekwencją tego rzutu wolnego była bramka dla Bułgarów. Nie mogli jednak już odwrócić losów meczu, zwłaszcza że od 76. minuty grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Nebojšy Jelenkovicia, który bez piłki wyciął Gervasio Núñeza. Kropkę nad „i” postawił rezerwowy wczoraj Cezary Wilk, który skutecznie dobił strzał Cwetana Genkowa. To był dobry mecz w wykonaniu Wisły. Lepszy niż ten w Bułgarii, co pozwala z optymizmem patrzeć na IV rundę. Spełnienie marzeń coraz bliżej...
► 822. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach
► 82. mecz klubu z Polski w Lidze Mistrzów
► 30. mecz polskiego klubu w 1/64 finału europejskich pucharów na własnym boisku ze straconą bramką
► 25. awans Wisły Kraków do następnej rundy europejskich pucharów
► 20. mecz polskiego klubu w 1/64 finału LM bez remisu
► 11. mecz polskiego klubu w 1/64 finału LM na własnym boisku
► 22. mecz polskiego klubu w 1/64 finału LM
► 11. awans Wisły Kraków do 1/32 finału europejskich pucharów
► 10. mecz polskiego klubu w 1/64 finału LM ze straconą dokładnie 1 bramką
► 10. mecz (na 11 wszystkich) polskiego klubu w 1/64 finału LM na własnym boisku bez remisu (jedyny to 1:1 Legii Warszawa z macedońskim Vardarem Skopje w sezonie 2002/03)
► Pierwszy gol dla Wisły Kraków był jej bramką nr 30 strzeloną w meczach 1/64 finału LM
► Trzeci gol dla Wisły Kraków był jej bramką nr 40 strzeloną w meczach 1/64 finału europejskich pucharów na własnym boisku
► 94. mecz Wisły Kraków w europejskich pucharach
► 44. mecz polskiego klubu w 1/64 finału europejskich pucharów na własnym boisku bez remisu
► 25. mecz Wisły Kraków w 1/64 finału europejskich pucharów bez remisu
► 11. mecz polskiego klubu w 1/64 finału europejskich pucharów ze strzelonymi dokładnie 3 bramkami
► 22. awans polskiego klubu do 1/32 finału europejskich pucharów wywalczony na własnym boisku
► 11. awans polskiego klubu do następnej rundy LM wywalczony na własnym boisku
► 22. mecz Wisły Kraków w LM bez remisu
► 11. potyczka (dwumecz) polskiego klubu w 1/64 finału LM
► Pierwszy gol dla Wisły Kraków był bramką nr 50 strzeloną przez polskie kluby w meczach 1/64 finału LM
► Drugi gol dla Wisły Kraków był jej bramką nr 170 strzeloną w meczach europejskich pucharów
► Trzeci gol dla Wisły Kraków był bramką nr 120 strzeloną przez polskie kluby w meczach LM
► 380. potyczka (mecz, dwumecz lub trójmecz) polskiego klubu w europejskich pucharach
► 300. zwycięstwo polskiego klubu w europejskich pucharach
► 320. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach na własnym boisku ze zdobytą bramką
► 30. wygrana polskiego klubu w 1/64 finału europejskich pucharów na własnym boisku
► 25. mecz Wisły Kraków w 1/64 finału europejskich pucharów ze zdobytą bramką
► 20. wygrana polskiego klubu w LM na własnym boisku
► 10. mecz Wisły Kraków w europejskich pucharach ze strzelonymi dokładnie 3 bramkami
► 10. mecz Wisły Kraków w LM na własnym boisku ze zdobytą bramką
► 10. mecz Wisły Kraków w 1/64 finału LM; we wszystkich zdobywała minimum 1 bramkę
► 10. wygrana polskiego klubu w meczach 1/64 finału europejskich pucharów na własnym boisku różnicą 2 bramek
► Piąty mecz Wisły Kraków w 1/64 finału LM na własnym boisku i piąta wygrana; we wszystkich pięciu Wisła strzelała nieparzystą liczbę bramek (1, 3 lub 5)
► Pierwsza wygrana Wisły Kraków w 1/64 finału europejskich pucharów w rozmiarze 3:1
► 250. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach na własnym boisku ze straconą bramką
► 24. mecz Wisły Kraków w Lidze Mistrzów
► 11. mecz (na 12 wszystkich) Wisły Kraków w LM na własnym boisku bez remisu (jedyny to 1:1 z estońską Levadią Tallin w 1/128 finału sezonu 2009/10)
► 20. mecz polskiego klubu w 1/64 finału europejskich pucharów na własnym boisku ze straconą dokładnie 1 bramką
► 22. mecz Wisły Kraków w 1/64 finału europejskich pucharów ze straconą bramką
► 11. zwycięstwo Wisły Kraków w meczach 1/64 finału europejskich pucharów na własnym boisku
► 10. mecz Wisły Kraków w 1/64 finału europejskich pucharów na własnym boisku ze straconą bramką
► Pierwszy gol dla Wisły Kraków był bramką nr 70 strzeloną przez polskie kluby w meczach LM na własnym boisku
► Trzeci gol dla Wisły Kraków był bramką nr 720 strzeloną przez polskie kluby w meczach europejskich pucharów na własnym boisku
► Czwarty mecz Wisły Kraków w LM na własnym boisku ze strzelonymi dokładnie 3 bramkami i czwarty z dokładnie 1 bramką straconą
► Dziewiąty mecz Wisły Kraków (na 10 wszystkich) w 1/64 finału LM bez remisu (jedyny to wyjazdowe 2:2 z cypryjską Omonią Nikozja w sezonie 2003/04) i dziewiąty bez porażki (jedyna to wyjazdowa przegrana 1:2 z izraelskim Beitarem Jerozolima w sezonie 2008/09)