




Spotkanie na stadionie przy ulicy Reymonta w Krakowie pierwotnie miało się odbyć trzy tygodnie wcześniej, ale zostało przełożone z powodu zagrożenia epidemicznego. Z tej samej przyczyny w drugim terminie, na trybunach nie mogli zasiąść kibice. I mogli żałować, bo piłkarze Wisły i Lechii stworzyli ciekawe, pełne sytuacji i bramek widowisko. Co ciekawe spotkanie odwróciło dotychczasowe tendencje obu drużyn. Biała Gwiazda, która w trzech poprzednich meczach nie straciła gola, tym razem dała sobie strzelić aż trzy. Z kolei dla zespołu z Trójmiasta było to zdecydowane poprawienie dorobku na wyjazdach, na których wcześniej piłkę do siatki skierowali zaledwie… dwukrotnie.













































































51
M. Jaskuła
16
J. Błaszczykowski
8
Ł. Burliga
19
D. Niepsuj
44
A. Buksa
20
K. Gruszkowski
14
D. Hoyo-Kowalski


To był siódmy mecz w sezonie PKO BP Ekstraklasy prowadzony przez Tomasza Kwiatkowskiego. Arbiter z Warszawy wciąż nie pokazał żadnemu z zawodników czerownej kartki, ale w Krakowie podyktował trzeci rzut karny.







Na pewno za nami mecz, z którego powinniśmy wycisnąć więcej. Oczywiście, popełniliśmy błędy w obronie, które zespół z taką jakością, jaką ma Lechia Gdańsk wykorzystuje. Szkoda, bo akurat przy tych sytuacjach mogliśmy się inaczej odnaleźć – i przy rzucie wolnym, i przy rzucie karnym oraz przy bramce samobójczej zawsze można lepiej zafunkcjonować. Najbardziej żałujemy tego, że nie otworzyliśmy lepiej meczu, drugiej połowy i że nie wykorzystaliśmy tych sytuacji, które stworzyliśmy.







To było bardzo dobre widowisko. Mecz był wyrównany, obydwie drużyny stwarzały sytuacje. My słabo weszliśmy w mecz i Wisła miała na początku swoją szansę. Jestem zadowolony, że potrafiliśmy zareagować, mimo że w pierwszej połowie mieliśmy moment, kiedy traciliśmy kontrolę. Potrafiliśmy to odwrócić, wrócić do gry i grać z zaangażowaniem, pasją i pomysłem. Nasza gra wyglądała podobnie już w ostatnich meczach, tylko wcześniej zabrakło punktów. Jestem ogromnie zadowolony, że dzisiaj zwyciężyliśmy, tym bardziej, że mocno na to zapracowaliśmy.





Zarówno dla strzelca pierwszego, jak i ostatniego gola, był to wyjątkowo udany okres. Brazylijczyk w barwach Wisły wpisał się na listę strzelców w drugim spotkaniu z rzędu. Cztery dni wcześniej Jean Carlos Silva pokonał bramkarza Podbeskidzia Bielsko-Biała z rzutu karnego (w wygranym meczu 3:0). Tym razem popisał się efektownym uderzeniem z dystansu. Z 11 metrów w Krakowie trafił natomiast Flávio Paixão. Portugalczyk ustalił wynik zdobywając swoją szóstą bramkę w rozgrywkach.



Chyba mam teraz dobrą passę. Nie strzelałbym oczywiście, gdyby nie moi koledzy z drużyny i praca, która jest wykonywana codziennie na treningach. Wolałbym jednak teraz nie strzelać bramek, ale pomagać drużynie na inne sposoby, byle zdobywała trzy punkty, niż notować trafienia, a potem przegrywać. Ale cóż, takie kwestie indywidualne też pomagają i motywują do dalszej pracy oraz walki.























Cieszę się z tego, że w kolejnym meczu byliśmy w stanie właściwie zareagować na straconą bramkę. Tak samo było w meczu z Zagłębiem, gdzie mimo tego, że to rywal wychodził na prowadzenie jako pierwszy, to cały czas parliśmy do przodu. Podobnie było dzisiaj. Strzeliliśmy wyrównującego gola, ale konsekwentnie graliśmy do przodu i każdy z nas myślał o tym, żeby zdobyć kolejną bramkę i ostatecznie zgarnąć 3 punkty. (…) Cząstka mnie została w Krakowie. Spędziłem tutaj młodzieńcze lata i wspominam ten okres bardzo dobrze. Jestem wdzięczny Wiśle za to jak mnie wychowała i zawsze będę mieć sentyment do tego klubu.










► Wisła w starciach z Lechią w Krakowie wygrywała i przegrywała tyle samo razy, ile razy wygrała z tym rywalem we wszystkich meczach w ekstraklasie – 23
► Dokładnie 1/4 wszystkich remisów z Lechią w ekstraklasie Wisłą zanotowała na własnym boisku (3/12)
► Przerwana seria Wisły 3 ostatnich meczów z Lechią w ekstraklasie bez zdobytej bramki
► W 27 meczach tych rywali w Krakowie nigdy nie padł bezbramkowy remis
► Wisła w meczach z Lechią w Krakowie przegrywała 2 razy więcej niż remisowała (6/3)
► Drugi gol dla Lechii był bramką nr 2600 straconą przez Wisłę w całej historii jej występów w ekstraklasie