




To była kwintesencja pucharowej rywalizacji. Trzecioligowiec z Pomorza, absolutny debiutant w STS Pucharze Polski, nie dość, że od samego początku był skazywany na pożarcie w starciu w rywalem z PKO BP Ekstraklasy, to jeszcze przegrywał już 0:3. A jednak był w stanie nawiązać walkę, zdobyć dwie bramki i do samego końca wierzyć w korzystny rezultat. W Luzinie było wszystko, co w futbolu najpiękniejsze: bramki, zwroty akcji, słupki, poprzeczki, nieuznane trafienia, rzuty karne, a nawet czerwona kartka. Na końcu zabrakło tylko sensacji, jaką bez wątpienia byłby sukces gospodarzy.



Luzino to wieś kaszubska, położona w województwie pomorskim, w powiecie wejherowskim, licząca około 8 tys. mieszkańców. To właśnie tam siedzibę ma WIKĘD: polskie przedsiębiorstwo specjalizujące się w produkcji drzwi zewnętrznych stalowych i aluminiowych, a także okien oraz stolarki aluminiowej. Nazwa pochodzi od nazwisk właścicieli – Grzegorza Wiśniewskiego oraz Rafała Kędziory.
Kędziora jest prezesem założonego w 2008 roku Wikędu Luzino. Początkowo klub nazywał się Koń od przydomka jednego z współzałożycieli, Wiesława Konkola. Klub z jednej z największych wsi w Polsce w ciągu pięciu lat awansował do czwartej ligi. W 2023 awansował do trzeciej ligi, by po roku spaść, a następnie po sezonie znów do niej wrócić.
Sezon 2025/2026 był historyczny. Wikęd jako beniaminek był skazywany na spadek. Przez ponad pół roku nie zanotował ani jednej porażki i do przedostatniej kolejki sensacyjnie walczył o bezpośredni awans z faworytem, Zawiszą Bydgoszcz. Przegrał i ostatecznie zagrał w barażach o awans do Betclic 2. Ligi, gdzie uległ KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, ale nikt nie uznał tego wyniku za rozczarowanie. Tym bardziej, że Wikęd po raz pierwszy wygrał pucharowe rozgrywki na szczeblu wojewódzkim, dzięki czemu zagra w 73. edycji STS Puchar Polski.





































































21
N. Kitowski
18
D. Konkol
5
P. Kostuch
10
J. Marosi
1
F. Sadowski
25
W. Sawicki
20
S. Skurat
22
M. Wanat
17
J. Zając







Praca z ludźmi i zderzanie się z różnymi sytuacjami, często tragiczniejszymi niż przegranie meczu, sprawia, że człowiek ma zupełnie inny pogląd na to, co się dzieje i piłka nie jest wtedy najważniejszą rzeczą. (…) Cieszymy się, że trafiliśmy na rywala z ekstraklasy. Jak spadać, to z wysokiego konia.





Wysoką formą zasłużył na swoją szansę. 20-letni Marcin Kościelecki po wiośnie spędzonej Unii Solec Kujawski, wrócił do drugiej drużyny Wisły i zaczął prezentować niespotykaną dotąd skuteczność. W sześciu kolejkach trzecioligowych zmagań na listę strzelców wpisał się aż… 10-krotnie! To nie mogło ujść uwadze Adama Majewskiego, który dał szansę napastnikowi w pierwszym zespole, a ten potrzebował zaledwie sześciu minut, żeby zdobyć debiutancką bramkę. Niedługo później znów trafił do siatki, ale po analizie VAR sędzia dopatrzył się wcześniejszego przewinienia. Przed dużym wyzwaniem w drugiej połowie stanął także doświadczony zawodnik Wikędu – Robert Ziętarski. 33-latek wziął odpowiedzialność za wykonanie jedenastki przy wyniku 0:3 i celnym strzałem, tchnął nadzieję w serca gospodarzy. Przy drugim, podyktowanym później rzucie karnym, nie mógł już podejść do piłki, bo wcześniej, z powodu urazu głowy, musiał opuścić plac gry.



Pierwsza połowa bardzo dobra, intensywna. Dobrze pressowaliśmy. Szkoda niewykorzystanych sytuacji. Brakło trochę szczęścia, bo przy mojej drugiej bramce była ręka. W drugiej połowie straciliśmy intensywność, popełnialiśmy głupie błędy w obronie. Były dwa karne, nie możemy tak tracić goli. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy i przechodzimy dalej.



















Możemy czuć ogromne poczucie niedosytu. Wisła nas zdominowała na początku, ale w przerwie zmieniliśmy ustawienie, zaryzykowaliśmy i zaskoczyliśmy ich swoją otwartością. Pokazaliśmy swoje argumenty. Wczoraj przed meczem wspominałem sobie moje mecze w Pucharze Polski. Z Chojniczanką awansowałem do ćwierćfinału, eliminując ekstraklasowicza. Wierzyłem, że można dziś tę niespodziankę sprawić i było faktycznie blisko. (…) Jadę bezpośrednio na SOR, jest kilka centymetrów rozcięcia. Na szczęście nie kręci mi się w głowie, po prostu trzeba to zszyć. Żałowałem, że nie udało mi się pomóc później z boiska, bo mieliśmy apetyt na dogrywkę, ale zabrakło zdrowia. Odpadamy, ale z podniesioną głową.












► 130. mecz Wisły w Pucharze Polski
► 44. wyjazdowy mecz Wisły w PP ze straconą minimum jedną bramką
► 30. mecz Wisły w 1/32 finału PP bez remisu
► 30. mecz Wisły w 1/32 finału PP ze zdobytą minimum jedną bramką
► 17. kolejny mecz Wisły w 1/32 finału PP bez remisu (wyśrubowany rekord klubowy)
► Siódmy kolejny mecz Wisły w 1/32 finału PP ze straconą minimum jedną bramką (wyrównany rekord klubowy)
► 13. kolejny wyjazdowy mecz Wisły w 1/32 finału PP bez remisu (wyśrubowany rekord klubowy)
► 13. kolejny wyjazdowy mecz Wisły w 1/32 finału PP ze zdobytą minimum jedną bramką (wyśrubowany rekord klubowy)
► Szósty kolejny wyjazdowy mecz Wisły w 1/32 finału PP ze straconą minimum jedną bramką (pobity rekord klubowy)
► Historyczny pierwszy mecz Wikędu na szczeblu centralnym Pucharu Polski, to 822. debiutant w Pucharze Tysiąca Drużyn
► Pierwsza wyjazdowa wygrana Wisły w meczu 1/32 finału PP w rozmiarze 3:2
► 22. mecz Wisły w 1/32 finału PP ze straconą minimum jedną bramką
► 20. wyjazdowy mecz Wisły w 1/32 finału PP (na 21 wszystkich) bez remisu, jedyny remis to 0:0 po dogrywce z Wigrami Suwałki w sezonie 1999/2000 i wygrana w rzutach karnych 4:2
► 20. wyjazdowy mecz Wisły w 1/32 finału PP (na 21 wszystkich) ze zdobytą minimum jedną bramką, jedyny bez zdobytej to 0:0 po dogrywce z Wigrami Suwałki w sezonie 1999/2000 i wygrana w rzutach karnych 4:2
► Drugi gol dla Wikędu był bramką nr 33 straconą przez Wisłę w wyjazdowych meczach 1/32 finału PP