

To była najbardziej nieoczywista para ćwierćfinałowa w tej edycji Pucharu Polski. Jeśli przed startem rozgrywek ktoś powiedziałby, że w dwumeczu o najlepszą czwórkę zmierzą się pierwszoligowy (drugi poziom rozgrywkowy) średniak z reprezentantem trzeciej ligi, większość kibiców uznałaby to za bardzo mało prawdopodobne. Jednak ten sezon po raz kolejny udowodnił, że w Pucharze Tysiąca Drużyn każde rozstrzygnięcie jest możliwe. I mimo, że zespół z Jastrzębia-Zdroju ostatecznie okazał się nieznacznie słabszy od faworyzowanego rywala, to i tak pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. W Suwałkach awans do półfinału oznaczał wielkie święto, czego dowodem były odpalone zaraz po końcowym gwizdku fajerwerki. Radość sympatyków Wigier była tym większa, że mecze kolejnej rundy zaplanowano już wiosną – w roku jubileuszu 70-lecia istnienia klubu.































































1
K. Salik
3
R. Remisz
5
V. Cverna
9
M. Kozak
13
F. Rusiak
21
M. Kuku
23
J. Bartkowski







Walczymy o półfinał PP. Awans byłby wielkim osiągnieciem, zapewne tak samo uważają rywale, mimo iż występują dwie ligi wyżej. Przegraliśmy z Wigrami pierwsze 90 minut, teraz przed nami drugie 90, a może i więcej. (W pierwszym meczu – przyp. red.) naprawdę marzyliśmy, by nie stracić wielu goli. W obronie wystąpił tylko jeden piłkarz grający na swojej pozycji. Teraz personalnie jest diametralnie inaczej, wszyscy są zdrowi i gotowi.


Mecz w Suwałkach prowadził Łukasz Bednarek. Na liniach sędziemu z Koszalina pomagali Marek Arys i Marcin Adamski.







Piszemy historię miasta i klubu. Dziękuje wszystkim, którzy przyczynili się do największego sukcesu w dziejach Wigier. Największy wkład wnieśli piłkarze, którzy pokazali determinację od pierwszej do ostatniej minuty i pozwolili na to, żebyśmy dalej śnili o tej Warszawie. Dzisiaj marzymy o urlopach, ale po powrocie tak będziemy przygotowywać się do meczów półfinału Pucharu Polski, żeby grać o całą pulę i wystąpić w finale na PGE Narodowym.


Gorąca herbata i koc – na polskim biegunie zimna w Suwałkach, pod koniec listopada, tylko taki zestaw pozwalał kibicom przetrwać 90 minut na trybunach.







Było efektywnie – to najważniejsze. Powiedzieliśmy sobie w szatni, żeby uważać na pierwsze 15 minut, a wychodzimy na drugą połowę i z niczego dostajemy bramkę. I się zrobiła trochę nerwówka, bo wystarczył jeden gol dla gości z Jastrzębia i byłaby dogrywka. My mieliśmy też swoje sytuacje, gdybyśmy wykorzystali jedną z nich, to gralibyśmy spokojnie w drugiej połowie. Ciężko było, zmrożone boisko, twarde. Dla obu drużyn były takie same warunki, to nie sprzyjało kombinacyjnej grze, ale parę akcji zrobiliśmy fajnych, szczególnie w pierwszej połowie, gdzie mogliśmy drugą bramkę zdobyć. Ale najważniejszy jest awans i odetchnęliśmy z ulgą.


Bodaj najaktywniejszy zawodnik w zespole gospodarzy. Gola co prawda nie strzelił, ale swoją postawą przyczynił się do historycznego sukcesu Wigier w rozgrywkach o Puchar Polski. Kądzior od kilku lat na niższych szczeblach rozgrywek pracował na swoją szansę w silniejszych klubach. W 2012 roku zaliczył co prawda dwa występy w ekstraklasie w barwach Jagiellonii, ale nie zdołał wywalczyć miejsca w składzie drużyny z Białegostoku. Sezon 2016/2017 był dla niego przełomowy. To właśnie z Wigier przeniósł się do Górnika Zabrze, gdzie stał się pierwszoplanową postacią. Występami na Śląsku zapracował na transfer do Dinama Zagrzeb (z którym zdobył dwa mistrzostwa Chorwacji), a także na powołanie do reprezentacji Polski. W koszulce z orłem na piersi zadebiutował w 2018 roku.


Mimo, że w Suwałkach zakończył się piękny pucharowy sen trzecioligowca z Jastrzębia-Zdroju, mecz z Wigrami z pewnością na zawsze zapadł w pamięć pomocnika gości. Nie tylko dlatego, że już sama gra w ćwierćfinale była wielkim osiągnięciem zespołu Jarosława Skrobacza, ale także za sprawą wyjątkowej bramki zdobytej przez samego Tronta. Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy, kiedy piłkarze Wigier myślami byli jeszcze chyba w szatni, zdecydował się on na niespodziewany strzał z ok. 40 metrów i kompletnie zaskoczył Hieronima Zocha. Z całą pewnością był to jeden z piękniejszych goli zawodnika, który w GKS-ie grał przez 7 sezonów. W 2020 roku zdecydował się na zmianę barw klubowych dołączając do pierwszoligowej Miedzi Legnica.









Na pewno pierwszy mecz, w którym byliśmy osłabieni miał wpływ na to, że odpadliśmy, ale moim zdaniem przespaliśmy pierwszą połowę. Zagraliśmy bojaźliwie, a w drugiej połowie pokazaliśmy, że możemy walczyć jak równy z równym z Wigrami. Już widzieliśmy na rozgrzewce, że strzały będą groźne dla bramkarza. Miałem dużo miejsca i postanowiłem strzelić. Myślę, że to przypadek. Bardziej wiatr pomógł, niż to jakiś mój dobry strzał. Pokonaliśmy drużyny, które są wyżej od nas. Pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę.










► Drugi mecz tych drużyn w Pucharze Polski
► 52. mecz Wigier w PP
► 29. mecz GKS-u w PP
► Trzeci mecz GKS-u w ćwierćfinale i trzeci ze strzeloną dokładnie 1 bramką
► Historyczny awans Wigier do półfinału PP
► Trzeci remis GKS-u w PP i pierwszy bez awansu (po poprzednich dwóch GKS awansował po rzutach karnych)
► Pierwszy wyjazdowy remis GKS-u w PP
► Tylko w jednym z 26 meczów na własnym boisku Wigry strzeliły więcej niż 2 bramki
► Tylko w jednym z 26 meczów na własnym boisku Wigry straciły więcej niż 2 bramki
► Drugi w historii remis 1:1 GKS-u w PP
► Każdy z trzech meczów GKS-u w ćwierćfinale kończył się innym rozstrzygnięciem (1:0, 1:2, 1:1)