






W 4. kolejce doszło do konfrontacji drużyn, którym nie wiodło się najlepiej w pierwszych meczach sezonu 2024/25 Betclic 1. Ligi. Minimalnie lepiej wyglądała sytuacja spadkowicza z ekstraklasy, czyli ekipy z Poznania. Zieloni mieli na koncie punkt (remis z GKS-em Tychy), podczas gdy zespół ze Stalowej Woli zanotował w trzech spotkaniach komplet porażek. Nie dziwne więc, że bezpośrednie starcie Warty ze Stalą urastało do miana „meczu za 6 punktów”. Z tej rywalizacji zwycięsko wyszli gospodarze, a pomógł im… system VAR, gdyż dopiero po wideoweryfikacji sędzia Sebastian Krasny podyktował rzut karny dla Warciarzy. Na gola zamienił go Rafał Adamski, który w 2. połowie – także po interwencji VAR-u – jedenastki już nie wykorzystał.




























































































23
S. Pawłowski
42
L. Przybylak
77
F. Waluś
11
F. Tonder
10
M. Żurawski
26
K. Michalski
7
D. Gąska
35
F. Jakubowski
34
W. Pleśnierowicz



Dla obu drużyn było to ważne spotkanie, ale to Stalówka znów przegrała. To był mecz emocjonujący, trzymający w napięciu, ale bardzo dziwny. Sędzia 3 razy przerywał grę, by zastanowić się jaką podjąć decyzję. Było 6 żółtych kartek, 2 rzuty karne (oba w 8. minucie – 1. i 2. połowy – przyp. red.), a bramkarz Stali ostatnie minuty grał pod bramką rywali opuszczając swoje stanowisko. Obie drużyny przystąpiły do meczu plasując się w strefie spadkowej, choć Warta miała za remis już 1 punkt. Po spotkaniu my wciąż zamiatamy tyły, a Warta wyniosła z meczu wymarzone 3 punkty. W czwartej kolejce Betclic 1. Ligi nadal nam się nie wiedzie.


Drużyny Warty (zielone stroje) i Stali przed meczem 4. kolejki Betclic 1. Ligi. Spotkanie zostało rozegrane na stadionie w Grodzisku Wielkopolskim, który od kilku sezonów był domowym obiektem Warciarzy.



Zieloni pilnie potrzebowali zwycięstwa, aby odbić się od ligowego dna. Na początku sezonu zanotowali dwie porażki, a w ostatniej kolejce wyrwali w Tychach cenny punkt. W sobotę do Grodziska Wielkopolskiego przyjechał jeden z głównych kandydatów do spadku. Stal Stalowa Wola nie może mówić o dobrym starcie. Trzy porażki mogły jednak zmobilizować zespół Ireneusza Pietrzykowskiego, aby wywieźć ze stadionu Warty upragnione punkty.


Arbiter Sebastian Krasny przy monitorze VAR. Sędzia główny spotkania dwukrotnie musiał skorzystać z pomocy wideo, aby rozstrzygnąć sporne sytuacje.



Weryfikacja VAR poskutkowała dwoma rzutami karnymi dla Warty. Rafał Adamski pierwszego pewnie zamienił na gola, ale w drugiej połowie (56. minuta) przegrał pojedynek z Adamem Wilkiem. Po stracie bramki Stal nie straciła rezonu, ale grała nieskutecznie.









Spotkanie zespołów, które są w dole tabeli, więc absolutnie można było przypuszczać, że to będzie trochę nerwowy mecz po obu stronach. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była bardziej otwarta, z grą do przodu, ale końcówka spotkania to znowu duża liczba stałych fragmentów dla przeciwnika, który gonił wynik. Z pewnością, gdybyśmy wykorzystali drugi rzut karny, byłoby już spokojniej i ten mecz nie byłby tak nerwowy. Natomiast duże słowa uznania dla naszego bramkarza za wybronioną sytuację w ostatnich fragmentach spotkania. Mamy pierwsze zwycięstwo, pierwsze trzy punkty.







Kiedy schodziliśmy z boiska, ktoś z obozu Warty powiedział, że to był mecz na remis. Absolutnie się z tym nie zgodzę. Jeśli weźmiemy pod uwagę ilość sytuacji, które stworzyliśmy, i sposób grania, to generalnie rzecz biorąc, my powinniśmy wygrać. Rozmawiamy niestety hipotetycznie, bo nie potrafiliśmy strzelić z tych kilku stuprocentowych sytuacji bramki. Natomiast to jest taki drugi mecz, bo pierwszy z Łęczną i dzisiaj tutaj z Wartą. To takie mecze, z których powinniśmy zdecydowanie wycisnąć więcej. Póki co tego nie potrafimy.


Nową twarzą w Warcie był Szymon Pawłowski. Były reprezentant Polski, eks-gracz Lecha Poznań dołączył do drużyny dwa dni wcześniej. W meczu ze Stalą zadebiutował w barwach Zielonych.




Dla obu graczy było to zVARiowane spotkanie. A wszystko za sprawą systemu wideoweryfikacji, który odegrał w meczu Warty ze Stalą główną rolę. Mowa oczywiście o dwóch sytuacjach, po których podyktowane zostały rzuty karne dla poznaniaków. W obu przypadkach sędzia Sebastian Krasny nie widział przewinień z boiska. Dopiero gdy został wezwany do monitora przez arbitrów VAR i zobaczył, co zaniepokoiło jego kolegów z wozu, zdecydował się odgwizdać jedenastki. Przy pierwszej z nich, w 8. minucie, Rafał Adamski nie dał szans Adamowi Wilkowi. W 2. połowie napastnik Warty przegrał już pojedynek z bramkarzem Stali. Pomiędzy panami wywiązała się jeszcze jedna, dość zabawna sytuacja. Niewiele brakowało, aby Wilk… strzelił sobie gola… Adamskim. Golkiper gości chcąc wykopnąć piłkę spod własnej bramki, trafił nią w gracza Warty. Na jego szczęście futbolówka wyszła poza linię końcową.



Spadek z Ekstraklasy doprowadził do prawdziwej rewolucji w Warcie Poznań. Z zespołu odeszło wielu zawodników, którzy reprezentowało go w najwyższej klasie rozgrywkowej, Dawida Szulczka na ławce zastąpił Piotr Jacek, a drużyna została znacznie odmłodzona. Pierwsze kolejki przynosiły jednak spore rozczarowanie dla kibiców Zielonych. Dopiero w czwartej kolejce poznaniacy wywalczyli pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie.

