

Polki osiągnęły jeden z większych sukcesów w historii awansując do dywizji A Ligi Narodów. Zwycięstwo nad Ukrainą zapewniło biało-czerwonym pierwsze miejsce w najtrudniejszej, co podkreślała selekcjonerka Nina Patalon, grupie dywizji B. Polska nie tylko zagwarantowała sobie promocję do elity, ale również udział co najmniej w barażach o kwalifikację do mistrzostw Europy 2025. „Dożyłam!” – napisała na Instagramie Katarzyna Kiedrzynek, która po blisko 14 latach w kadrze drużyny narodowej wreszcie doczekała awansu w istotnych rozgrywkach reprezentacyjnych. Stalowa Wola przyniosła więc szczęście Polkom, choć formalnie gospodyniami były Ukrainki. Nie mogły one jednak grać w ojczyźnie ze względu na toczącą się tam wojnę.
► Mecz Polska – Ukraina z 6 marca 2018 zakończył się konkursem rzutów karnych, w którym biało-czerwone przegrały 1:3. Było to spotkanie o trzecie miejsce w towarzyskim turnieju Türk Kadınlar Kupası.





















































9
N. Kozłowa
15
W. Hiryn
20
I. Hłuszczenko


Reprezentacja Polski przed meczem z Ukrainą. W górnym rzędzie od lewej: Wiktoria Zieniewicz, Adriana Achcińska, Oliwia Woś, Tanja Pawollek, Sylwia Matysik, Kinga Szemik. W dolnym rzędzie od lewej: Klaudia Lefeld, Martyna Wiankowska, Ewa Pajor, Ewelina Kamczyk, Dominika Grabowska.







Pierwsza połowa była zdecydowanie trudniejsza, bo Ukraina była skoncentrowana tylko na obronie własnej bramki, więc trudno było wyciągnąć rywalki z niskiej obrony. Stworzyłyśmy jednak kilka naprawdę dobrych sytuacji. Szkoda, że padła tylko jedna bramka, natomiast w drugiej połowie miałyśmy dużą przewagę w zdobywaniu przestrzeni.



W piątkowy wieczór polskie piłkarki zagwarantowały sobie awans do najwyższej dywizji Ligi Narodów. To historyczny sukces. Byt w elicie jest nie tylko okazją do gry z najlepszymi reprezentacjami na kontynencie, ale i ogromnym ułatwieniem w walce o awans na Euro 2025.



29-letnia pomocniczka miała być jedną z najgroźniejszych zawodniczek Ukrainy w rywalizacji z Polkami, ale kibiców w Stalowej Woli z pewnością nie olśniła. Inaczej było w jej rodzimej ekstraklasie, w której zachwycała w barwach Łehendy-SzWSM Czernihów. Trzykrotnie została wicemistrzynią Ukrainy, a na początku 2017 roku wyjechała na Białoruś, gdzie grała w FK Mińsk, najlepszym zespole kraju. Tamiła Chimycz występowała również w chorwackim ŽNK Split, hiszpańskim Espanyolu Barcelona oraz węgierskim Győri ETO, po odejściu z którego wróciła do ojczyzny i została zawodniczką Żytłobudu Charków. W meczu z Polkami nie była w stanie sprostać Adrianie Achcińskiej i spółce.


Jej nieobecność była dużym problemem na początku Ligi Narodów. Adriana Achcińska ze względu na kontuzje straciła większość sezonu 2022/23, a przygotowania do następnego pokrzyżował jej uraz stopy. Z tego powodu 21-latka nie zagrała w pierwszych meczach z Greczynkami i Ukrainkami, straciła początek zmagań w Bundeslidze, a do wyjściowego składu 1. FC Köln powróciła dopiero w listopadzie. W meczu z Serbkami weszła na plac gry w drugiej połowie i z konieczności zagrała jako środkowa obrończyni. Tym razem występowała na swojej nominalnej pozycji, a na dodatek popisała się snajperskim instynktem i zdobyła jedyną bramkę. Jest córką Mariusza Achcińskiego, który dla Zagłębia Lubin rozegrał 12 meczów w ekstraklasie.











