






To nie był ciepły, letni deszcz. Nad Stadionem Śląskim w Chorzowie podczas spotkania Ruchu z Pogonią rozpętała się prawdziwa ulewa, która z całą pewnością nie ułatwiała rywalizacji. Zawodnicy obu zespołów zdawali się jednak nie zwracać uwagi na okoliczności i od pierwszego gwizdka poszli na otwartą wymianę ciosów. Co ciekawe, mnogość okazji, nie przełożyła się na trafienia, bo przed przerwą futbolówka ani razu nie wpadła do bramki. Po zmianie stron mieliśmy za to gola bezpośrednio z rzutu rożnego gospodarzy i udaną pogoń… Pogoni, która w końcówce wyrównała, zapewniając sobie pierwszy punkt po awansie do Betclic 1. Ligi.












Każdy w zespole jest świadom tego, co wydarzyło się w Opolu (porażka Pogoni 1:4 – przyp. red.). Czeka nas teraz mecz w Chorzowie. Ruch to marka, zespół z wieloma jakościowymi zawodnikami w składzie, który pewnie będzie walczył o powrót do elity. My jednak pojedziemy tam dobrze przygotowani i w jednym konkretnym celu, żeby wywieźć z Kotła Czarownic trzy punkty. Nie skreślajcie nas.













































































13
Ł. Moneta
18
K. Kwiatkowski
26
Ł. Góra
19
K. Lipiński
33
M. Huras
6
M. Chmarek
22
M. Potoczny
88
M. Turk
14
J. Delgado Nono


Warunki atmosferyczne nie ułatwiały rywalizacji, ale na szczęście na murawie „Kotła Czarownic” nie gromadziła się woda, więc spotkanie nie było zagrożone.







Pierwsze 15 minut było jednym z kluczowych momentów. Powinniśmy wygrywać przynajmniej 3:0 i ułożyć ten mecz pod następne minuty. Mimo kilku dobrych sytuacji, dużego polotu w naszej grze, mimo bardzo mocnych 15 minut, zakończonych kilkoma akcjami... Jeśli takich sytuacji się nie wykorzystuje, to trudno, abyśmy cały mecz non stop, akcja za akcję, kontynuowali to i tworzyli kolejnych 5, 7, 10. (…) Swoimi działaniami doprowadziliśmy do tego, że straciliśmy kontrolę. Przeciwnik to wykorzystał.







Przyjechaliśmy na bardzo trudny teren, w którym jest niesamowity klimat. Historia unosi się tu w powietrzu. My po bardzo ciężkim ubiegłotygodniowym meczu w Opolu chcieliśmy jak najszybciej pozbierać zespół. Wiedzieliśmy, że to idealne miejsce, by się przełamać. Punkty zdobyte w Kotle Czarownic ważą podwójnie. Tak to odbieramy. Jestem niesamowicie dumny z chłopaków. Tego, jak realizowali nakreślony cel.






Zawodnicy obu zespołów mieli z pewnością odmienne zdanie, co do wartości, jaką ich trafienia przyniosły Ruchowi i Pogoni w końcowym rozrachunku. Jednak obiektywnie należy zauważyć, że oba były w pewnym sensie wyjątkowe. Bramka zdobyta bezpośrednio z rzutu rożnego sama w sobie jest zjawiskiem dość niespotykanym, a w przypadku Filipa Starzyńskiego, pozwoliła również przełamać strzelecką indolencję Niebieskich w tym meczu. Z kolei gol rezerwowego Daniela Pika, nieco skromniejszej urody, pozwolił wywalczyć Siedlczanom pierwszy punkt po awansie na drugi szczebel rozgrywkowy.



Traktujemy to jako stratę dwóch punktów, bo powinniśmy zamknąć ten mecz w pierwszej połowie, kiedy mieliśmy bardzo dużo klarownych sytuacji, które powinniśmy wykorzystać i inaczej by nam się grało. Po zdobyciu bramki za bardzo się cofnęliśmy, oddaliśmy inicjatywę drużynie przeciwnej i ona to wykorzystała. Musimy nad tym popracować, bo tak nie może być, jeśli chcemy myśleć o czymś więcej.

















