






4:1 w roli gospodarza i 2:0 na wyjeździe. W poprzednim sezonie PKO BP Ekstraklasy Puszcza dwukrotnie okazała się lepsza od Lechii, mimo że ostatecznie to zespół z Niepołomic pożegnał się z krajową elitą, a gdańszczanie ocalili ligowy byt. Teraz drużyny z dwóch stron Polski, których stadiony dzieli ponad 600 kilometrów, spotkały się w STS Pucharze Polski, a zgodnie z regulaminem, mecz rozegrano na obiekcie niżej notowanych „Żubrów”. I choć podopieczni Tomasza Tułacza korzystali z tego atutu i sprawili gościom z Trójmiasta sporo problemów, doprowadzając chociażby do dogrywki, należy stwierdzić, że awans ekipy Johna Carvera do najlepszej szesnastki rozgrywek był w pełni zasłużony.




















































































67
N. Barczak
88
F. Nascimento
17
K. Iwao
2
K. Kasolik
97
W. Kowal
28
I. Pieprzyca
22
C. Simon
19
J. Stec
5
K. Stępień


Puszcza Niepołomice zachęcała kibiców do przyjścia na stadion, nawiązując do humorystycznych wydarzeń z przeszłości.







Cieszę się, że zespół się przeciwstawił. Dziś wyszła w zasadzie dziewiątka nowych zawodników od pierwszej minuty, w tym trzech młodzieżowców. Oni wszyscy zaprezentowali się dobrze na tle Lechii Gdańsk. Szkoda tylko, że ten mecz nie rozstrzygnął się w karnych, mielibyśmy w nich jeszcze trochę dramaturgii. Żałuję tego bardzo.







Obie drużyny dały z siebie wszystko, to był taki typowy pucharowy mecz. Rywal z ligi niżej często bywa silny mentalnie, mówiłem o tym przed spotkaniem. Jestem zadowolony z tego, jaką mentalnością sami przeciwstawiliśmy się zawodnikom Puszczy. Oczywiście nie chcieliśmy zagrać dogrywki, ale tak się zdarzyło, tak czasem bywa.






Obaj na boisku pojawili się mniej więcej po godzinie gry. Obaj zostali wprowadzeni z zamiarem zwiększenia zagrożenia w ofensywie. I obaj ze swoich zadań się wywiązali. 25-letni Senegalczyk, który sezon rozpoczynał jeszcze jako piłkarz Motoru Lublin, szybko odpowiedział na otwierające wynik spotkania, trafienie Maksyma Diaczuka. Jak się okazało, gol autorstwa Christophera Simona dał gospodarzom dogrywkę. Do dodatkowych 30 minut być może w ogóle by nie doszło, gdyby krótko po wejściu na murawę, dogodne okazje wykorzystał Tomáš Bobček. Słowacki snajper Lechii zrehabilitował się jednak później, bo wziął na siebie odpowiedzialność wykonania, kluczowego dla losów rywalizacji, rzutu karnego dając gościom prowadzenie 2:1.















Trochę żałuję swoich emocji zaraz po meczu, dyskusji z arbitrem i wypominania sobie ręki z meczu z Motorem. Tam też był akurat sędzia Raczkowski, który podjął wtedy decyzję o anulowaniu rzutu karnego. Myślę, że dziś moja rozmowa na gorąco nie była potrzebna, szczególnie na takim poziomie emocjonalności. Natomiast powiem Państwu szczerze, że na tych powtórkach, które teraz oglądałem, nie ma szans ocenić tej sytuacji jednoznacznie. Uważam, że nie ma szans. Być może sędziowie mieli jakieś lepsze ujęcie i podjęli taką decyzję.
Powiedziałem sędziemu, że ja 10 lat pracuję tutaj, ale kibice przez ten czas nigdy nie krzyczeli takich rzeczy, jak dziś pod adresem arbitrów. Zresztą wszyscy zgromadzeni, Wy też pracujecie tutaj. Wiecie, że nigdy nie było takich sytuacji, w których nasi kibice, którzy mają wysoką i powtarzalną kulturę dopingu, tak krzyczeli. Cała ta sytuacja miała na to wpływ. Ale tak już się stało, to tyle(…)
Unormujmy w końcu tę rękę, bo można już zwariować. Nie wiadomo, kiedy ona jest, kiedy nie jest. Kiedy zawodnik sobie pomaga w przyjęciu piłki ręką, a kiedy sobie nie pomaga. Największym problemem tego wszystkiego jest interpretacja. Takie samo lub bardzo podobne zdarzenie w innym meczu będzie interpretowane kompletnie inaczej. To jest dla mnie – jako trenera – bardzo mylące. Dzisiaj emocji było trochę za dużo, ale została już podjęta decyzja, trzeba iść dalej – trudno.












► Czwarty mecz tych drużyn w Pucharze Polski, bilans: 1-1-2, bramki 6-10, dwa awanse Puszczy i dwa Lechii do kolejnej rundy
► 44. mecz Puszczy w Pucharze Polski
► 20. mecz Puszczy w PP na własnym boisku
► 10. mecz Puszczy w 1/16 finału PP
► 139. mecz Lechii w Pucharze Polski
► 22. wyjazdowy mecz Lechii w PP z dogrywką
► 40. mecz Lechii w 1/16 finału PP
► W każdym z czterech meczów tych rywali w PP, każdy z tych zespołów strzelał minimum jedną bramkę
► 33. mecz Puszczy w PP ze straconą minimum jedną bramką
► 10. wyjazdowy mecz Lechii w 1/16 finału PP ze straconą dokładnie jedną bramką
► Siódmy mecz Puszczy w 1/16 finału PP bez wygranej i siódmy bez remisu
► Ósmy mecz Puszczy w 1/16 finału PP ze strzelonym minimum jednym golem i ósmy z minimum jedną bramką straconą
► 110. mecz Lechii w PP bez remisu
► 70. wyjazdowy mecz Lechii w PP ze zdobytą minimum jedną bramką
► 33. mecz Lechii w 1/16 finału PP bez remisu
► 16. wyjazdowy mecz Lechii w 1/16 finału PP ze zdobytą minimum jedną bramką i 16. z minimum jednym golem straconym
► 70. gol strzelony przez Puszczę w meczach PP
► Trzecia kolejna porażka Puszczy w meczu PP na własnym boisku (pobity rekord klubowy)
► Dziewiąty kolejny mecz Puszczy w PP na własnym boisku bez remisu (wyśrubowany rekord klubowy)
► 13. kolejny mecz Puszczy w PP na własnym boisku ze straconą minimum jedną bramką (wyśrubowany rekord klubowy)
► Trzeci kolejny mecz Puszczy w 1/16 finału na własnym boisku ze zdobytą minimum jedną bramką (wyśrubowany rekord klubowy)
► Szósty kolejny mecz Lechii w 1/16 finału PP ze zdobytą minimum jedną bramką (wyśrubowany rekord klubowy), wszystkie sześć to mecze wyjazdowe
► Pierwszy gol dla Lechii był jej bramką nr 50 strzeloną w meczach 1/16 finału PP
► Pierwsza porażka Puszczy w meczu PP w rozmiarze 1:3
► Pierwsza porażka Puszczy w 1/16 finału PP różnicą dwóch bramek
► Puszcza w meczach z Lechią w Pucharze Polski straciła dotychczas 10 bramek
► 10. porażka Puszczy w PP na własnym boisku
► Czwarty mecz Puszczy w 1/16 finału PP na własnym boisku (na 5 wszystkich) ze zdobytą minimum 1 bramką, jedyny bez zdobytej to 0:3 z Jagiellonią Białystok w sezonie 2013/14
► 50. gol stracony przez Lechię w meczach 1/16 finału PP
► Po tym starciu bilans bramkowy Lechii w meczach 1/16 finału PP stał się dodatni: 52-50