

Pożegnać się w dobrym stylu. Mimo, że już przed ostatnim spotkaniem grupowym było wiadomo, że udział w Euro 2026 zakończy się dla reprezentacji Polski rozczarowaniem, biało-czerwoni nie zamierzali podchodzić do starcia z Portugalią ze spuszczonymi głowami. W konfrontacji z obrońcą trofeum i jednym z głównych faworytów turnieju zaprezentowali się ambitnie i mimo, że w pierwszej połowie dwa razy przegrywali, w obu przypadkach zdołali odrobić straty. Ostatecznie mecz zakończył się nieznaczną porażką ekipy Błażeja Korczyńskiego, w której na szczególne wyróżnienie zasłużył wybrany MVP Michał Kałuża. Spotkanie w Lublanie było również wyjątkowe dla wieloletniego kapitana kadry Michała Kubika, który po 163. występach zakończył karierę w drużynie narodowej. Z kolei Portugalczycy trzeci raz z rzędu dotarli aż do wielkiego finału Euro, w którym jednak tym razem przegrali 3:5 z odwiecznymi rywalami – Hiszpanami.


Reprezentacja Polski w futsalu przed meczem z Portugalią. W górnym rzędzie od lewej: Michał Widuch, Michał Marek, Piotr Skiepko, Mateusz Madziąg, Kacper Pawlus, Tomasz Kriezel (kapitan), Michał Kałuża. W dolnym rzędzie od lewej: Grzegorz Haraburda, Paweł Kaniewski, Sebastian Grubalski, Maciej Jankowski, Mikołaj Zastawnik, Michał Kubik, Sebastian Leszczak.
PORTUGALIA
Wyjściowy skład: 1. Edu (BR), 4. Afonso Jesus, 6. Kutchy, 7. Lúcio Rocha, 9. Diogo Santos.
Rezerwowi: 12. Bernardo Paçó (BR), 2. André Coelho, 3. Tomás Paçó, 5. Rúben Góis, 8. Erick, 10. Bruno Coelho (C), 11. Pany Varela, 13. Tiago Brito, 14. Pauleta.
Trener: Jorge Braz
POLSKA
Wyjściowy skład: 1. Michał Kałuża (BR), 7. Mikołaj Zastawnik, 8. Sebastian Grubalski, 13. Tomasz Kriezel (C), 15. Grzegorz Haraburda.
Rezerwowi: 23. Michał Widuch (BR), 2. Michał Kubik, 3. Mateusz Madziąg, 4. Piotr Skiepko, 6. Paweł Kaniewski, 9. Kacper Pawlus, 10. Sebastian Leszczak, 14. Michał Marek, 16. Maciej Jankowski.
Trener: Błażej Korczyński
Sędziowie: Grigori Ošomkov (EST), Viktor Bugenko (MOŁ).







Polska jest jedną z najbardziej agresywnych drużyn w defensywie, naciskającą i walczącą indywidualnie. W ataku potrzeba więc dużej intensywności, ale jesteśmy do tego przyzwyczajeni. W pierwszej połowie trochę nam brakowało w tym aspekcie, więc nie szło nam dobrze. Poprawiliśmy się po przerwie, korygując dwa lub trzy detale, uspokajając grę i robiąc to, co potrafimy najlepiej. Mieliśmy wiele okazji. Zaczęliśmy lepiej grać i stwarzaliśmy okazje, więc byłem pewien, że strzelimy gola. Zasłużyliśmy na wygraną, ale oczywiście muszę pogratulować Polsce.







Było widać w końcówce meczu, że brakowało już nam trochę sił, zmęczenie na tle takiego rywala było widoczne. Ale taka reprezentacja Polski – właśnie w ten sposób grająca przeciwko Węgrom czy też Italii – mogła myśleć realnie o wyjściu z grupy. Wszystko było w tej grupie możliwe, tylko my musimy pewne sytuacje boiskowe dźwigać. A tego nie robimy. Możemy się zastanawiać, jak mocno utrata Tomka Kriezela w pierwszym spotkaniu z Węgrami, po czerwonej kartce, wpłynęła na zespół. Do momentu gdy on był na parkiecie, to nic złego się nie działo. Wrócił na Portugalię i znowu zobaczyliśmy różnicę.




Jedni byli pewni udziału w kolejnej fazie. Drudzy z marzeniami o sukcesie na Euro pożegnali się już po dwóch spotkaniach. W obu przypadkach selekcjonerzy mogli jednak dać szansę występu większej grupie zawodników i z tego skorzystali. W związku z tym w reprezentacji Polski nieco krócej niż zwykle na boisku przebywał Mikołaj Zastawnik. Jednemu z liderów kadry nie przeszkodziło to jednak we wpisaniu się na listę strzelców. Wśród Portugalczyków z bardzo dobrej strony pokazał się natomiast Rúben Góis, który najpierw po spektakularnej akcji trafił w słupek, żeby później zapewnić zwycięstwo obrońcom tytułu mistrza Europy.







Ten mecz pokazał nam, że możemy grać dobry futsal. Że potrafimy równać do najlepszych. To jest dla nas dobry punkt wyjścia w pracy z tą reprezentacją. Teraz musimy ciężko trenować i skupiać się na pracy w klubach oraz kolejnych, małych krokach. Mimo, że odpadliśmy już wcześniej z turnieju, to był to dla nas bardzo ważny mecz. Chcieliśmy w tym spotkaniu zdobyć punkty, wygrać lub w najgorszym wypadku zremisować, rehabilitując się tym samym za wcześniejsze niepowodzenia. Ostatecznie to się nam nie udało, ale jest to dla nas dobra lekcja. Następna pozytywna i mam nadzieję, że podczas kolejnych turniejów mistrzowskich, chociażby na kolejnym Euro, w końcu będziemy wygrywać.





