

Przed ostatnim spotkaniem grupowym wiadomo było, że aby awansować do półfinału, Polki muszą wysoko pokonać Bośniaczki i liczyć na zwycięstwo Szwedek nad Niemkami. Jeden z tych warunków został spełniony. Biało-czerwone bez większych problemów rozprawiły się z gospodyniami mistrzostw Europy do lat 19. Dublet ustrzeliły Weronika Araśniewicz i Lena Świrska, jedno trafienie zaliczyła natomiast kapitanka, Zuzanna Witek. Niestety, w drugim spotkaniu „polskiej” grupy reprezentantki Niemiec ograły ekipę Trzech Koron, wygrywając 2:0. Ten rezultat oznaczał, że do najlepszej czwórki awans wywalczyły właśnie te dwa zespoły. Polska zajęła 3. miejsce.






















































20
A. Potrykus
16
K. Klimczak
13
Z. Pągowska
9
M. Rogus
19
K. Wyrwas



Młode polskie piłkarki nie mogły się specjalnie cieszyć z efektownego zwycięstwa nad Bośnią i Hercegowiną. By awansować do półfinału potrzebowały nie tylko wysokiej wygranej, ale też porażki, najlepiej też dość wysokiej, Niemek z mającymi już pewny awans Szwedkami. Szybko stało się jasne, że o ile nasze zawodniczki były w stanie wykonać swoją część planu, bo już po 20 minutach prowadziły 2:0, to drugi mecz przebiegał nie po myśli Polek.


Reprezentacja Polski kobiet do lat 19 przed meczem z Bośnią i Hercegowiną. W górnym rzędzie od lewej: Hanna Wieczerzak, Martyna Bartczak, Magda Piekarska, Oliwia Łapińska, Lena Świrska. W dolnym rzędzie od lewej: Zuzanna Witek (kapitanka), Oliwia Zgoda, Julia Przybył, Weronika Araśniewicz, Krystyna Flis, Oliwia Związek.



Jak zapowiadał, tak uczynił – selekcjoner Marcin Kasprowicz w kończącym fazę grupową mistrzostw Europy meczu z Bośnią i Hercegowiną namieszał w składzie, stawiając na kilka zawodniczek, które dotychczas spędziły na murawie mniej minut albo wręcz w ogóle nie wstawały z ławki rezerwowych.



Gdy sędzia z Kazachstanu odgwizdała koniec, Polki nie kryły rozpaczy, choć trener Marcin Kasprowicz klaskał w ich kierunku. Wygrały 5:1, ale to nie wystarczyło.







Założeniem na dziś było wygrać jak najwyżej. Strzeliliśmy pięć goli, ale ostatecznie zabrakło nie tylko większej liczby bramek, lecz także korzystnego wyniku równoległego spotkania Niemiec ze Szwecją. Czujemy niedosyt, bo wierzyliśmy, że zagramy w półfinale. Nie śledziliśmy wyniku tamtego spotkania od początku. Dopiero w drugiej części drugiej połowy zaczęliśmy zaglądać, jak wygląda sytuacja. Skupialiśmy się przede wszystkim na swoim zadaniu. Były momenty bardzo dobre, ale były też takie, w których oczekiwałem od zespołu jeszcze większej liczby stworzonych sytuacji i zdobytych bramek.



Polska w tej kategorii wielokrotnie odbijała się od finałów mistrzostw Europy. To nie są bowiem rozbudowana do maksimum rozgrywki, jak w męskim futbolu „profesjonalistów”, gdzie trudno jest się nie zakwalifikować. Gra osiem zespołów, jedno miejsce zabiera gospodarz. Tym razem polski zespół, prowadzony przez Marcina Kasprowicza, kwalifikację wywalczył sam. I trafił do grupy, z której była realna szansa wyjścia do półfinału. Kopciuszkiem były tutaj Bośniaczki – tego wszyscy się spodziewali. Gigantem – Niemki, pięciokrotne mistrzynie Europy z tego wieku. A rywalem na naszym poziomie Szwedki, z którymi Polska niedawno jednak wygrała 2:0, na pierwszym etapie kwalifikacji do tych finałów. Tymczasem już pierwszy mecz postawił biało-czerwone w trudnej sytuacji.


Napastniczka biało-czerwonych rozegrała bardzo dobre zawody. Zawodniczka młodzieżowej drużyny FC Barcelona, która sezon 2025/26 spędziła na wypożyczeniu do rezerw VfL Wolfsburg, zakończyła spotkanie z Bośnią i Hercegowiną z dwoma golami. Obie bramki padły po uderzeniach głową. Nie dały one jednak awansu do półfinału ME do lat 19. „Wracamy z bolesnymi wspomnieniami, ponieważ ambicje były o wiele większe. Chciałyśmy zajść dalej, ale myślę, że z czasem to docenimy. Dla niektórych z nas to czwarte EURO. Jesteśmy w czołowej ósemce, a nawet piątce drużyn Europy i kiedyś pewnie będziemy umiały to docenić. Wiem jednak, że naszą drużynę było stać na coś więcej, ale jak widać, coś poszło nie tak” – powiedziała portalowi Łączy Nas Piłka niepocieszona Weronika Araśniewicz.


Najlepsza młoda piłkarka w Polsce w sezonie 2025/26 – taką nagrodę zawodniczka Pogoni Szczecin otrzymała podczas gali Orlen Ekstraligi Kobiet. Kolejną nagrodą dla 17-latki było powołanie przez Marcina Kasprowicza na mistrzostwa Europy U19 w Bośni i Hercegowinie. Najmłodsza w kadrze Lena Świrska wystąpiła w każdym z trzech meczów grupowych. Jedynie starcie ze Szwecją rozpoczęła na ławce rezerwowych. W spotkaniu z Niemkami zaliczyła asystę przy golu Oliwii Związek. Z Bośniaczkami zaś sama posłała piłkę do siatki. Uczyniła to – podobnie jak Weronika Araśniewicz – dwukrotnie. „Jestem dumna, że mogę być częścią tej ekipy z tak doświadczonymi zawodniczkami, które na poprzednich turniejach oglądałam w telewizji. Cieszę się, że mogłam pomóc drużynie, chociaż ostatecznie jesteśmy rozczarowane, bo nie wyszłyśmy z grupy” – powiedziała portalowi Łączy Nas Piłka.



Choć mistrzostwa Europy zakończyły się dla Polek już na fazie grupowej, zespół pozostawił po sobie dobre wrażenie. Biało-czerwone pechowo przegrały ze Szwecją, potem zremisowały z zawsze silną reprezentacją Niemiec, a zwycięstwem nad Bośnią i Hercegowiną potwierdziły, że należą do europejskiej czołówki. Do awansu do półfinału zabrakło niewiele, ale już za kilka miesięcy drużyna stanie przed kolejną wielką szansą. We wrześniu Polska jako gospodarz wystąpi w mistrzostwach świata do lat 20. W kadrze na ten turniej z pewnością znajdzie się część zawodniczek z EURO. Będą one mogły wykorzystać wówczas doświadczenia wyniesione z bośniackich ME i powalczyć o wynik odpowiadający ich sportowym ambicjom.









Niestety kończymy przygodę z turniejem. Jest mi przykro, jest duży niedosyt, ale mam nadzieję, że przed nami jeszcze ostatni wspólny turniej w kategorii młodzieżowej. Zbieramy się i będziemy tam walczyć najlepiej, jak tylko będziemy mogły. Ten turniej dał nam dużo pokory i kolejnego doświadczenia na międzynarodowym poziomie. To bardzo cenne i oby przełożyło się na dobry wynik podczas mistrzostw świata w Polsce.