






Z drużyną Stali poloniści mieli całkiem miłe wspomnienia. W ostatniej kolejce sezonu 2023/24 Czarne Koszule wygrały w Rzeszowie 2:1, utrzymując się dzięki temu w 1. Lidze, kosztem innego zespołu z tego miasta – Resovii. Nieco ponad pięć miesięcy później ponownie doszło do konfrontacji obu ekip. Były to już jednak rozgrywki 2024/25, a spotkanie odbyło się w stolicy. Polonia wyszła zwycięsko także i z tego starcia. Trzy punkty zapewnił gospodarzom Krzysztof Koton, który zdobył bramkę po siedmiu minutach od wejścia na boisko.



























































































9
Ł. Zjawiński
16
K. Koton
17
M. Predenkiewicz
23
X. Auzmendi
19
M. Wasin
57
J. Lemanowicz
6
J. Piątek
13
A. Grzelczak
7
M. Kluska



Mecz ten poprzedzały obiecujące statystyki Polonii, która nie doświadczyła porażki w dwóch poprzednich spotkaniach, podczas gdy Stal Rzeszów straciła punkty w dwóch ostatnich meczach. Drużyna rzeszowska liczyła na odwrócenie losów, jednak tego nie udało się osiągnąć.


Kapitanowie obu drużyn – Andreja Prokić ze Stali Rzeszów (z lewej) i Mateusz Kuchta z Polonii Warszawa – w towarzystwie trójki arbitrów.



Dwa celne strzały na cały mecz nie muszą oznaczać, że zespół zagrał słabo, ale w poniedziałkowy wieczór Stal nie pokazała na Konwiktorskiej wiele ciekawego. Najbliżej gola była w początkowej fazie meczu. Potem miała ogromne problemy ze stwarzaniem sytuacji bramkowych. Poloniści też nie grali żadnych cudów. Remis nie skrzywdziłby raczej żadnej ze stron. Marna to jednak pociecha dla biało-niebieskich, którzy po przerwie reprezentacyjnej wpadli w dołek.




Akcja, która przesądziła o zwycięstwie Polonii. Po tym strzale Krzysztofa Kotona (nr 16) piłka znalazła się w bramce rzeszowskiej Stali.







Mieliśmy swój plan na mecz, ale Stal przygotowała trochę inną grę, zagrała z nami jeden na jeden. Może nie to, że nas zaskoczyła, ale nie dała nam tyle czasu w środku pola, byśmy mogli zmieniać centrum gry. Próbowaliśmy z boku reagować, ale nie jest tak, że jedno słowo pozwoli zmienić grę i kontrolować grę. W przerwie dokonaliśmy pewnych korekt i z drugiej połowy możemy być zadowoleni. Zespół mocno pracował na zwycięstwo, z trudnym rywalem, który w każdym meczu strzelał gole, stwarzał okazje. Nie patrzmy na metrykę. Dla mnie 15 lat czy 35, jeśli ktoś daje radę, gra na poziomie danej ligi, to nie ma co patrzeć na wiek zawodnika. Stal Rzeszów jest dobrym zespołem, ale nie pozwoliliśmy jej na dużo.







Nie musieliśmy koniecznie przegrać tego meczu. Z mojej perspektywy był bardzo wyrównany, czy to jeśli chodzi o sytuacje bramkowe, czy o to, co się działo na boisku. Oczywiście obie drużyny grały w trochę innym stylu, z nieco innymi założeniami, niemniej miało to wszystko obraz bardzo wyrównanej walki na boisku. Bardzo żałuję, że nie udało się choćby zremisować. W zasadzie to jeden błąd taktyczny spowodował, że straciliśmy tego gola. Próbowaliśmy do końca zagrozić bramce przeciwnika, ale mimo przewagi optycznej, oblegania pola karnego Polonii, nie mieliśmy klarownej okazji, żeby wyrównać. Z tego co kojarzę, nie udało nam się nawet oddać jakiegoś czystego strzału. Trudno marzyć o punktach, gdy ta skuteczność w uderzeniach na bramkę jest tak niska. Dlatego wracamy do Rzeszowa bez żadnej zdobyczy.




O decydującej o losach spotkania akcji, jeden i drugi piłkarz mógłby powiedzieć w wywiadzie, że rozegrała się ona – „Między nami, Krzysztofami”. Tak się akurat złożyło, że strzelcem jedynego gola był Krzysztof Koton, a jego imiennik w bramce Stali – Bąkowski, nie zdążył nawet zareagować. Co ciekawe, pomocnik Polonii pokonał w ten sposób… byłego kolegę z drużyny. Otóż wiosną sezonu 2023/24 bramkarz Rzeszowian był wypożyczony do zespołu Czarnych Koszul z Lecha Poznań, ale czasu spędzonego w Warszawie raczej miło nie wspominał. Na pierwszoligowych boiskach Bąkowski rozegrał raptem trzy mecze w stołecznym klubie. Teraz – już jako zawodnik Stali – robił co mógł, aby nie dać się pokonać. Zaliczył udane interwencje, broniąc w sytuacjach Przemysława Szura, Bartłomieja Poczobuta oraz İlkaya Durmuşa.