






Spotkanie będącej na fali Polonii z liderem rozgrywek zapowiadano jako danie główne 11. kolejki Betclic 1. Ligi. Jednak – zwłaszcza w 1. połowie – „kucharze” nie postarali się, aby była to lekkostrawna potrawa. Z boiska przy Konwiktorskiej 6 w Warszawie wiało nudą, a jedyny celny strzał oddał piłkarz gości – Kacper Karasek. Po przerwie gra nieco się ożywiła. Poloniści powinni wyjść na prowadzenie, ale będący w świetnej sytuacji Oliwier Wojciechowski, trafił w słupek. Dogodnej okazji nie zmarnowali natomiast Niecieczanie, którym 3 punkty zapewnił piękny gol Macieja Ambrosiewicza. Czarne Koszule przegrały po raz pierwszy pod wodzą Mariusza Pawlaka. Z kolei Bruk-Bet Termalica odniósł piąte wyjazdowe zwycięstwo w sezonie 2024/25 i pozostał niepokonany w lidze.

































































































10
M. Bajdur
17
M. Predenkiewicz
99
İ. Durmuş
23
X. Auzmendi
33
M. Brudnicki
26
M. Kołodziejski
6
J. Piątek
13
A. Grzelczak
7
M. Kluska


Polonia Warszawa przed meczem z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. Stoją od lewej: Paweł Olszewski, Ernest Terpiłowski, Oliwier Wojciechowski, Jakub Lemanowicz, Krzysztof Koton (kapitan), Bartłomiej Poczobut, Michał Grudniewski, Łukasz Zjawiński, Przemysław Szur, Erjon Hoxhallari, Nikodem Zawistowski.



Polonia Warszawa zaliczyła falstart na początku drugiego z rzędu sezonu na zapleczu PKO Ekstraklasy. Drużyna zaczęła seryjnie zwyciężać po rozstaniu z trenerem Rafałem Smalcem. Pierwszą wygraną odniosła pod wodzą Grzegorza Lecha, a następnie kontynuowała passę z Mariuszem Pawlakiem na ławce. W niedzielę przy Konwiktorskiej stawił się dobrze dysponowany od początku rozgrywek lider. Bruk-Bet zatrzymał Polonię i dzięki zwycięstwu 1:0 ponownie umocnił się na prowadzeniu w wyścigu do PKO Ekstraklasy.


Bruk-Bet Termalica Nieciecza przed meczem z Polonią Warszawa. Stoją od lewej: Damian Hilbrycht, Andrij Dombrowski, Gabriel Isik, Adrián Chovan, Lukas Spendlhofer, Maciej Ambrosiewicz, Kamil Zapolnik, Maciej Wolski, Igor Strzałek, Kacper Karasek, Artem Putiwcew (kapitan).









Jeśli chcesz zdobyć punkty czy wygrać mecz z takim przeciwnikiem, to musisz pierwszy zdobyć bramkę. Dlatego chcieliśmy to zrobić. Nie ukrawam, że może początek spotkania nie wyglądał jeszcze aż tak dobrze. Jednak patrząc z perspektywy całego meczu, to co mogliśmy stworzyć w polu karnym przeciwnika, to mój zespół starał się realizować. Oczywiście zabrakło wielu rzeczy, ale też przeważyło tutaj doświadczenie drużyny Termaliki, która wykorzystała je, strzeliła gola i wygrała. Można powiedzieć, że tą bramką goście zamknęli spotkanie.







Przyjeżdżając na Konwiktorską, zdawaliśmy sobie sprawę, jak trudny to jest teren. I to nie tylko patrząc, jak wyglądały ostatnie spotkania Polonii, ale patrząc w ciągu ostatniego czasu, jak jej kadra się zmieniała, jak przez ten czas „rosła”. Na pewno ten ostatni okres jest dla zespołu Polonii bardzo dobry. Wiedzieliśmy, że grając na własnym stadionie, narzuci nam swoje warunki. Dlatego to zwycięstwo daje nam dużo radości i uśmiechu. Od samego początku był to dla nas trudny mecz. Cieszymy się, że po bramce Maćka Ambrosiewicza wywozimy stąd trzy punkty.


W 54. minucie Polonia mogła – a nawet powinna – objąć prowadzenie. Jednak będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem Adriánem Chovanem, Oliwier Wojciechowski trafił piłką w słupek! Była to najlepsza okazja Czarnych Koszul do strzelenia gola w tym spotkaniu.




Od Niecieczy do… Niecieczy – tak w telegraficznym skrócie można byłoby podsumować występy Jakuba Lemanowicza w Polonii. Gdy poprzednio bramkarz Czarnych Koszul stanął między słupkami w pierwszoligowym meczu, drużyna z Warszawy mierzyła się z Bruk-Betem w Niecieczy (2:2). Miało to miejsce w poprzednim sezonie (5 maja 2024). Tydzień później Lemanowicz uszkodził więzadła poboczne w kolanie, przez co wypadł ze składu na kilka miesięcy. W sezonie 2024/25 „jedynką” był Mateusz Kuchta. Ale kapitan Polonii nie mógł wystąpić w spotkaniu z Niecieczanami. Do bramki wskoczył więc Lemanowicz, który cztery dni wcześniej wystąpił w meczu z Chrobrym Głogów (2:1) w Pucharze Polski. W obu przypadkach nie zachował czystego konta. Jednak przy strzale Macieja Ambrosiewicza nie miał najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Pomocnik gości przymierzył idealnie, prawie w samo okienko. Było to jego trzecie trafienie w sezonie. Co ciekawe, Ambrosiewicz pokonał Lemanowicza również w poprzednim starciu Bruk-Betu Termaliki z Polonią – tym wspomnianym wcześniej.







Był to wyrównany mecz. Mieliśmy swoje sytuacje, mieliśmy słupek. Może brakowało lepszego wykończenia. Ale koniec końców, przegrywamy to spotkanie. Termalica strzeliła gola i chciała dotrwać z tym wynikiem do końca. Ale my wierzyliśmy, że możemy zdobyć bramkę na 1:1. Nie udało się.





