






Gdyby Fryderyki nie były li tylko nagrodą muzyczną, szansę na statuetkę miałby zapewne… Fryderyk Janaszek. W 14. kolejce pierwszoligowych zmagań sezonu 2024/25 młody zawodnik Górnika zdobył fenomenalną bramkę, której nie powstydziłby się niejeden światowej klasy zawodnik. Stojący pomiędzy słupkami Mateusz Pruchniewski, mógł tylko bezradnie obserwować, jak piłka wpada do siatki (odbijając się po drodze od słupka). Finalnie ten piękny gol (premierowy w barwach Łęcznian) nie dał ekipie z Lubelszczyzny trzech punktów. W doliczonym czasie gospodarze otrzymali jedenastkę, bo we własnym polu karnym kapitan gości Adam Deja sfaulował… byłego kolegę z Górnika – Karola Podlińskiego. Sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość i mecz zakończył się remisem.


































































































71
K. Danielewicz
11
M. Majewski
4
M. Drąg
12
T. Milašius
31
E. Dzięcioł
9
J. Lutostański
26
J. Okusami
95
E. Topór
17
O. Zinkewycz



Pojedynek rozkręcał się powoli – długo nie było w nim ani gola, ani choćby kartki. Do otwarcia wyniku potrzebne było wejście zmiennika.


Kapitanowie obu drużyn – Damian Szuprytowski (z lewej) z Pogoni i Adam Deja z Górnika – w towarzystwie trójki sędziowskiej.



Wydawało się, że po zatrzymaniu rozpędzonej Wisły Kraków, Górnik z łatwością pokona Pogoń Siedlce, pierwszoligowego beniaminka, który do tej pory zmagał się z serią porażek. Tak się jednak nie stało i ze Stadionu w Siedlcach zielono-czarni przywieźli tylko jeden punkt.


Już w pierwszej akcji meczu Pogoń mogła wyjść na prowadzenie. Jednak po tym strzale głową Cezarego Demianiuka, piłka przeleciała nieznacznie obok słupka bramki strzeżonej przez Branislava Pindrocha.









Najważniejsza była reakcja mojego zespołu po straconej bramce. Było widać, jaka jest determinacja, jak drużyna chce wyjść z tej opresji. Niestety, na zwycięstwo musimy jeszcze poczekać.







Udało nam się zdobyć przepiękną bramkę. Myślę, że sytuacji wykreowaliśmy sporo. Także pod kątem ofensywnym było to dobre spotkanie. Szkoda, że nie utrzymaliśmy wyniku. Niestety, taki niefart ten karny na koniec meczu. To zawsze boli. Generalnie jestem zadowolony z poziomu zaprezentowanego przez nas.


Jedna z groźniejszych akcji Górnika w 1. połowie. Na bramkę uderzał Przemysław Banaszak, ale świetną interwencją popisał się Mateusz Pruchniewski.



W końcówce meczu sędzia dwukrotnie korzystał z systemu VAR. Dzięki analizie anulował decyzję o przyznaniu Pogoni rzutu karnego. Jednak chwilę później po kolejnej kontrowersyjnej interwencji gości, arbiter wskazał na jedenastkę. Karol Podliński pewnie wykorzystał rzut karny, ustalając wynik na 1:1.




Kto był tego wieczora na stadionie w Siedlcach lub śledził mecz w transmisji internetowej TVP Sport – bez względu na sympatie kibicowskie – mógł zakrzyknąć po golu Fryderyka Janaszka – „Ale urwał! Ale to było dobre!”. Ten cytat, pochodzący z jednego z zabawnych filmików opublikowanych w Internecie, jak ulał pasowałby do bramki zdobytej przez pomocnika Górnika. Rezerwowy Łęcznian trafił do siatki po mocnym uderzeniu z dystansu, po którym piłka, odbijając się jeszcze od słupka, wylądowała za plecami bezradnego Mateusza Pruchniewskiego (rozgrywającego zresztą bardzo dobre spotkanie). Janaszek żałował zapewne, że gol ten nie dał jego drużynie wygranej. Wszystko za sprawą… eks-piłkarza Górnika, który występował w klubie z województwa lubelskiego jeszcze w sezonie 2023/24. Mowa o Karolu Podlińskim. Napastnik Pogoni miał podwójny udział w wywalczeniu przez Siedlczan jednego punktu. To po faulu na nim podyktowana została jedenastka dla gospodarzy, którą pewnie wykorzystał sam poszkodowany.

