




Dokładnie dekadę wcześniej, w sezonie 2014/15 Pogoń i Chrobry wspólnie w roli beniaminków rozpoczynały swoją przygodę z zapleczem ekstraklasy. Ich losy potoczyły się jednak inaczej. Zespół z Mazowsza po czterech latach spadł na trzeci szczebel rozgrywek, a powrót zajął mu kolejnych sześć. Głogowianie z kolei na drugim poziomie występowali nieprzerwanie przez dziesięć sezonów i właśnie doświadczenie wydawało się kluczowe do rozstrzygnięcia spotkania w 1. kolejce. Podopieczni Piotra Plewni nie posiadali wyraźniej przewagi, ale byli skuteczni w defensywie i wykorzystali okazje po stałych fragmentach gry. Gospodarzy tym razem stać było tylko na kontaktowe trafienie w doliczonym czasie drugiej połowy.



Beniaminka z Siedlec awans kosztował mnóstwo nerwów, bo robił wszystko, by na ostatniej prostej wypaść z bezpiecznego miejsca. Ostatecznie wywalczył przepustkę na zaplecze ekstraklasy i to w pełni zasłużenie. Kadra nie powala na kolana. Wizją tej drużyny jest stawianie na młodych piłkarzy, zazwyczaj z regionu, oraz chcących coś udowodnić.
W ten sposób odbudował się m.in. Piotr Pyrdoł i Jakub Sinor. Poprzeczka w 1. lidze pójdzie o wiele wyżej. Można się zastanawiać, czy magia i luz Cezarego Demianiuka nadal będzie obecna na tym poziomie. Od tego zawodnika będzie bardzo dużo zależało.



































































12
T. Milašius
9
J. Lutostański
4
M. Drąg
47
O. Krzyżak
95
E. Topór
31
E. Dzięcioł
3
R. Majewski
11
M. Majewski
17
O. Zinkewycz


Pierwszy mecz nowego sezonu w Siedlcach prowadził sędzia Piotr Idzik z Poznania.







Dla nas to była weryfikacja tego, nad czym pracowaliśmy przez cały okres przygotowawczy. Wiedzieliśmy, że specyfiką pierwszej ligi jest to, że nie wybacza błędów. To co się udaje w drugiej, tutaj już nie przechodzi. Dwie sytuacje przeciwnika w pierwszej połowie i mecz się dla nich bardzo dobrze ułożył. Nam zabrakło skuteczności i to jest element, nad którym musimy pracować.







Naszym atutem było duże doświadczenie i ogłada gry w pierwszej lidze. Zdobyliśmy dwie bramki do przerwy, a w szatni mówiliśmy sobie, że po niej musimy trzecią. To się nie udało, choć były dwie, trzy sytuacje. Pogoń poszła do wysokiego pressingu i zostawiła dużo przestrzeni, czego nie wykorzystaliśmy. Jestem bardzo zadowolony z wyniku.





O sukcesie gości przesądziła druga bramka, którą krótko przed zmianą stron zdobył wychowanek klubu z Głogowa. Pierwszy strzał Szymona Bartlewicza został co prawda zablokowany, ale 19-latek nie zastanawiał się długo i tym razem drugą nogą posłał piłkę do siatki. Gospodarzy stać było tylko na jedno trafienie, w doliczonym czasie Lukáša Hrnčiara. Co ciekawe słowacki pomocnik Pogoni rozpoczął sezon 2024/25 tak samo, jak skończył poprzedni. Jego gol na zakończenie zmagań w 2. lidze przyczynił się jednak do wygranej Pogoni z Wisłą w Puławach (3:0). Teraz okazał się tylko trafieniem honorowym.







Atmosfera była super. Od samego początku czuliśmy wsparcie kibiców. Niestety mecz nie ułożył się po naszej myśli. Dwa proste błędy i przegrywaliśmy 0:2. Z mojej perspektywy kontrolowaliśmy spotkanie, mieliśmy dużo sytuacji. Niestety zabrakło tej kropki nad i, a przeciwnik miał dużo szczęścia, bo dwukrotnie wybijał z linii. Dzisiaj mam urodziny. Myślałem, że będzie idealny prezent, czyli trzy punkty, ale niestety się nie udało i te urodziny będą takie słodko-gorzkie.



















Głupio stracone w pierwszej połowie bramki ułożyły mecz. Jak wszedłem, próbowaliśmy grać do przodu. Było kilka strzałów z dystansu, zamieszanie po rzucie rożnym. Także okazje były, szkoda że tak późno strzeliliśmy gola, bo myślę, że mając więcej czasu, moglibyśmy odwrócić losy tego spotkania. Jak przyjeżdżałem na stadion Pogoni jako piłkarz Hutnika, to kibice nie byli do nas przyjaźnie nastawieni. Dzisiaj już było inaczej. Był bardzo fajny doping, czuliśmy wsparcie i za to bardzo dziękujemy.

