




Awans wywalczony w ostatnich sekundach. Do pucharowego starcia w rundzie wstępnej STS Pucharu Polski, przedstawiciele Betclic 2. Ligi przystąpili w zgoła odmiennych nastrojach. Podhale po pierwszych dwóch kolejkach sezonu pozostawało niepokonane, a cztery wywalczone punkty (po wygranej u siebie 3:1 ze Śląskiem II i bezbramkowym remisie z Sokołem w Kleczewie) należało przyjmować z zadowoleniem. Z kolei Chojniczanka na swoim koncie miała już dwie dotkliwe porażki (0:1 u siebie z GKS-em Tychy i 0:3 z Sandecją w Nowym Sączu) i wciąż czekała na premierowe trafienie w nowej kampanii. Przełamać nie zdołała się w Nowym Targu, gdzie szansę na udział w pierwszej rundzie Pucharu Tysiąca Drużyn zaprzepaściła w samej końcówce. Gospodarze po wygranej 2:0 mogli już natomiast spoglądać w stronę kolejnego rywala, którym po losowaniu okazała się pierwszoligowa Pogoń Grodzisk Mazowiecki.



Przed pierwszym gwizdkiem uwagę zwracały decyzje obu szkoleniowców. Trener Podhala Tomasz Kuźma postawił na zawodników, którzy w dwóch pierwszych kolejkach Betclic 2. Ligi grali niewiele lub w ogóle nie pojawiali się na boisku. Z kolei szkoleniowiec Chojniczanki Marek Brzozowski desygnował do gry niemal podstawowy skład. Mimo to od pierwszych minut inicjatywa należała do Nowotarżan, którzy pokazali, że w tym sezonie dysponują nie tylko mocną wyjściową jedenastką, ale również bardzo szeroką i jakościową kadrą.






































































56
F. Baniowski
41
N. Gozdecki
11
T. Kubik
9
B. Kurzeja
20
A. Łukasz
10
A. Nowak
7
Ł. Seweryn
1
M. Styrczula
17
M. Surzyn


Szymon Sobczak wciąż czekał na premierową bramkę w barwach Podhala. Były napastnik m.in. Wisły Kraków, Arki Gdynia czy Zagłębia Sosnowiec w meczu z Chojniczanką zmarnował rzut karny.







Pasja i głód, który było widać od razu po wyjściu na boisko pokazywały, że chcemy tutaj wygrać i przedłużyć swoją przygodę w Pucharze Polski. Cieszy to, że dużo chłopaków debiutowało dzisiaj w pierwszym składzie w takim wymiarze czasowym, a zagraliśmy bardzo odpowiedzialnie jako zespół. Cierpliwość opłaciła się w końcówce, szukaliśmy swoich okazji i byliśmy skuteczni.







Przyjechaliśmy na południe kraju na kilka dni. Wracamy z zerowym dorobkiem punktowym i bramkowym. Ciężko cokolwiek powiedzieć, bo mieliśmy swój plan na ten mecz, wiedzieliśmy jaka jest pogoda, nawierzchnia. Chcieliśmy nisko czekać i szukać swoich szans. Ale musi być odpowiedzialność, bo to jak straciliśmy dzisiaj bramki, to jest przedszkole. Jesteśmy po tym meczu w totalnym dołku i czujemy się fatalnie.





Kiedy na boisku długo utrzymywał się bezbramkowy remis, niespełna pół godziny przed końcem meczu trener gości Marek Brzozowski postanowił wzmocnić siłę ataku swojej drużyny, posyłając w bój m.in. Huberta Sobola. Napastnik, który wrócił do kraju po roku spędzonym w Chorwacji i Bośni i Hercegowinie, nie odmienił jednak oblicza spotkania. Kluczowym zawodnikiem dla losów rywalizacji okazał się natomiast ten, który przebywał na boisku od pierwszej minuty. To Damian Kołtański otworzył wynik w 88. minucie. Co ciekawe, obaj panowie znali się doskonale, będąc wychowankami poznańskiego Lecha.



Myślę, że kontrolowaliśmy mecz od pierwszej minuty. Mogliśmy go sobie ułożyć już rzutem karnym, ale się nie udało. Chwała nam za to, że cały czas dążyliśmy do tego, żeby tę bramkę zdobyć, nie załamywaliśmy się i żmudnie na to pracowaliśmy. Było to widać, że w tych trudnych warunkach lepiej i szybciej biegamy, więc musimy dalej tak pracować i wymagać od siebie jeszcze więcej.


Po meczu w ekipie Podhala panowała szampańska atmosfera, ale gospodarze przekonywali, że w tej edycji STS Pucharu Polski nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.






















► 52. mecz Chojniczanki w Pucharze Polski
► Czwarty mecz Podhala w Pucharze Polski i historyczna, pierwsza wygrana po trzech poprzednich porażkach do zera, wszystkie mecze na własnym boisku
► 44. mecz Chojniczanki w PP ze straconą minimum jedną bramką
► Trzeci wyjazdowy mecz Chojniczanki w 1/64 finału PP, trzeci bez wygranej i trzeci ze straconymi dokładnie dwiema bramkami
► Szósty kolejny mecz Chojniczanki w 1/64 finału PP bez remisu (wyśrubowany rekord klubowy)
► Pierwszy mecz tych drużyn w Pucharze Polski
► 22. porażka Chojniczanki w PP
► 11. wyjazdowy mecz Chojniczanki w PP bez wygranej
► Ósmy mecz Chojniczanki w 1/64 finału PP (na dziewięć wszystkich) ze straconą minimum jedną bramką, jedyny bez straconej to 2:0 w Chojnicach ze Śląskiem II Wrocław w sezonie 2023/24