






Wystarczyła druga połowa. Przed przerwą prestiżowego spotkania z Ruchem, Miedź nie była w stanie oddać na bramkę rywali ani jednego celnego strzału. Po zmianie stron nastąpiła jednak prawdziwa metamorfoza ekipy prowadzonej przez Ireneusza Mamrota. Gospodarze szybko trafili do siatki, powiększyli przewagę i kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Zadanie ułatwił im też kapitan Niebieskich. Maciej Sadlok za dyskusje z arbitrem w ciągu kilkudziesięciu sekund obejrzał dwie żółte kartki. Tym samym Dawid Szulczek poniósł pierwszą porażkę w trzecim spotkaniu w roli szkoleniowca zespołu z Chorzowa.



































































































95
M. Mansfeld
14
K. Drygas
31
M. Abramowicz
11
K. Drzazga
27
J. Letniowski
20
D. Tront
17
M. Kostka
49
O. Szymoniak
7
B. Bida


W Legnicy, tak jak zawsze, piłkarze Ruchu mogli liczyć na wsparcie swoich kibiców. Z Dolnego Śląska fani Niebieskich wyjeżdżali jednak w nienajlepszych humorach.







Z pewnością po pierwszej połowie trudno byłoby mi uwierzyć w wygraną 3:0. Wierzyłem w zwycięstwo, ale ta pierwsza połowa nie była dobra w naszym wykonaniu – zwłaszcza jeśli chodzi o wysoki pressing. (…) Druga była zdecydowanie lepsza. Podeszliśmy znacznie wyżej i z tego padły dwie bramki. Pierwsza – pressing zakończył się rożnym i z tego padł gol. Druga – bezpośrednio po odbiorze. Z tego się cieszymy.







Wyszliśmy na drugą połowę przy stanie 0:0, a skończyliśmy przy 0:3. To, że w wielu momentach był to mecz wyrównany – nawet po czerwonej kartce – to tak naprawdę nie ma znaczenia. W tych kluczowych brakowało nam takiego zęba w polu karnym. Za dużo swobody daliśmy naszym rywalom i przy stałych fragmentach i przy bramce straconej po naszym błędzie. Wiedzieliśmy, że nie jesteśmy jeszcze takim monolitem. Tydzień temu udało się zagrać na zero z tyłu. W tym meczu niestety nie.




W dziesięciu kolejkach Betclic 1. Ligi Jakub Wrąbel zaliczył komplet minut między słupkami bramki Miedzi. Czyste konto zachował po raz czwarty.




Kiedy sytuacja na boisku nie układa się po myśli drużyny, szczególną rolę odgrywa kapitan. To on powinien konsolidować zespół i dać impuls do działania. W Legnicy z tą odpowiedzialnością nie poradził sobie Maciej Sadlok. Obrońca Niebieskich nie dość, że nie pomógł swojej drużynie, to poprzez nieodpowiedzialne dyskusje z arbitrem ją osłabił. Trzeba przyznać, że dwie żółte kartki w ciągu kilkudziesięciu sekund dla jednego zawodnika za niesportowe zachowanie, nie zdarzają się zbyt często. Biorąc pod uwagę okoliczności, sytuacja Ruchu ze złej, stała się dramatyczna. Miedź prowadziła wówczas już 2 do 0. Wcześniej wynik tuż po zmianie stron otworzył Adnan Kovačević, a prowadzenie gospodarzy podwyższył Benedik Mioč.



Widzieliśmy, że ten mecz będzie bardzo ciężki, a Ruch to bardzo dobra drużyna, która ma doświadczonych piłkarzy. Zaczęliśmy z niską obroną, czekaliśmy na jakieś błędy. Ja sam miałem sytuację w pierwszej połowie, gdzie mogłem zachować się znacznie lepiej. Ważne, że nie straciliśmy bramki. Cieszę się, że po przerwie strzeliłem gola, ale najważniejsze, że są trzy punkty i „zero z tyłu”.















Uważam, że z przebiegu gry nie zasłużyliśmy na porażkę 0:3. Zresztą powiedzieliśmy to sobie w szatni po meczu, że nie wypada przegrać tak wysoko, gdzie w pierwszej połowie uważam, że byliśmy stroną przeważającą. Sytuacji może nie było za wiele, ale mieliśmy ten mecz pod kontrolą i byliśmy bliżej zdobycia bramki. Chcieliśmy to kontynuować po przerwie, ale niestety wszystko nie potoczyło się tak, jak planowaliśmy.



