






„Horror w Sofii” – zatytułował relację z tego spotkania popularny na Dolnym Śląsku portal tuwroclaw.com. A dalej można było przeczytać: „Nie wystarczył im pierwszy mecz we Wrocławiu, nie wystarczyło 90 minut w Sofii, ani nawet dogrywka. O awansie do czwartej rundy Ligi Europejskiej przesądziły dopiero rzuty karne. W nich bohaterem został Marián Kelemen, który obronił dwie jedenastki graczy z Bułgarii”. Emocje – owszem – były, ale tylko na sam koniec. Wcześniej przez ponad dwie godziny z boiska wiało nudą, bo obie drużyny bardziej skupiły się na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki niż atakowaniu. W serii rzutów karnych błysnął słowacki golkiper, ale świetnie spisali się też jego koledzy, którzy uderzając „z wapna” nie pomylili się ani razu. Śląsk wygrał i już czekał na kolejnego rywala. „Kto teraz? Tottenham Hotspur, Athletic Bilbao, a może AS Roma?” – zastanawiali się dziennikarze. Los okazał się na pozór dosyć łaskawy. Wicemistrzowie Polski nie trafili na jedną z potęg, tylko na średniaka, za jakiego uchodził Rapid Bukareszt.














































































10
M. Dafczew
9
P. Jordanow
25
I. Garow


Sędzia Oliver Drachta w towarzystwie kapitanów obu drużyn, Sebastiana Mili i Kristijana Dobrewa. Co ciekawe, cztery lata później Austriak był rozjemcą meczu poznańskiego Lecha z Videotonem Fehérvár (3:0), rozegranego również w ramach eliminacji Ligi Europy.



Trener Orest Lenczyk przed meczem w Sofii obiecał, że jego drużyna rozpocznie ofensywnie i pod taką grę zestawił wyjściowy skład. Na boisku zabrakło skrzydłowego Piotra Ćwielonga, którego zastąpił bohater rewanżu z Dundee United Sebastian Dudek. Tym samym doświadczony szkoleniowiec wrocławian postawił na zagęszczenie środka boiska i wystawił najbardziej kreatywnych zawodników. Szkoleniowiec Śląska najpewniej przewidział więc, że w rewanżu w Bułgarii obraz gry podobny będzie do tego z pierwszego spotkania. W Sofii napór Śląska był słabszy, a przez całe spotkanie i dogrywkę wrocławianie swojej niemocy przełamać nie potrafili.









Może jestem zarozumiały, ale awans wywalczyła lepsza drużyna. Problem miałem przy wyborze zawodników do konkursu rzutów karnych, bowiem dwóch graczy, których wyznaczyłem, odmówiło wykonania jedenastek. Zdecydowałem więc, by strzelali ci, którzy chcą, a nie których nominowałem. Trenera rywala mogę zaś jedynie przeprosić, że nie zrobiliśmy mu prezentu. Wiem, że dziś obchodzi 44. urodziny.


Tak cieszyli się piłkarze Śląska po karnym, którego przestrzelił Marczo Dafczew. W serii jedenastek wicemistrzowie Polski nie pomylili się ani razu.



Kelemen rozegrał bardzo słabe zawody przed dwoma tygodniami w Dundee. Koledzy zrobili więc wszystko, aby w Sofii golkiper odpokutował za winy. Słowak nie zmarnował szansy, obronił dwie jedenastki i został bohaterem rewanżowego spotkania, bowiem jego koledzy ani razu się nie pomylili. Wrocławianie awans wywalczyli przy udziale szczęścia, ale należy otwarcie przyznać, że z dwumeczu zwycięsko wyszła drużyna, która prezentowała się lepiej, co jednak nie oznacza, że dobrze. Z taką grą, jaką wicemistrz Polski zaprezentował w czwartek w Sofii, w kolejne rundzie, z Rapidem Bukareszt, nie ma czego szukać, mimo że rywal nie należy do europejskiej czołówki.


We Wrocławiu wyszedł na murawę w podstawowym składzie, w rewanżu trener posadził go na ławce i wpuścił na boisko dopiero kwadrans przed końcem regulaminowego czasu w miejsce Mirzy Mešicia. Ponieważ jednak doszło do dogrywki, Jordanow miał okazję zaprezentować swoje umiejętności w sumie przez ponad 45 minut. „Ponad”, bo był też jednym z pięciu zawodników Lokomotiwu, którzy podeszli do piłki w kończącej dwumecz serii rzutów karnych. Nie zawiódł. W przeciwieństwie do Iwo Iwanowa i Marczo Dafczewa, którzy potem zmarnowali jedenastki, trafił do siatki, dając swojej drużynie prowadzenie 2:1. Być może dlatego pół roku później działacze Śląska zaproponowali mu kontrakt. Do jego podpisania jednak nie doszło – Bułgar nie przeszedł pozytywnie testów medycznych. Może to dziwić o tyle, że miał wówczas zaledwie… 22 lata.


„To piłkarz, którego wielu kibiców widziałoby w reprezentacji. W poprzednim sezonie rzeczywiście grał nieźle i na sprawdzenie w kadrze zasługiwał. W dopiero co rozpoczętym tak dobrze już nie jest. Na tle niezbyt wymagającego przeciwnika, jakim był Lokomotiw, kapitan Śląska wypadł bezbarwnie. Owszem, oddał dwa groźne strzały, jednak od piłkarza, który ma kreować grę ofensywną wrocławian, trzeba wymagać znacznie więcej. Tymczasem Mila raził nieporadnością i niedokładnymi zagraniami, często tracił piłkę, zamiast przyspieszać grę, zwalniał. Wypada mieć nadzieję, że forma pomocnika będzie rosła, bowiem wątpliwe, by trener posadził go na ławce” – tak zrecenzowała jego występ w Sofii redakcja tygodnika „Piłka Nożna”. Na plus można zapisać Mili jedno: wykorzystał jedenastkę w serii rzutów karnych. To było jego jedyne trafienie w dwumeczu z ekipą z Bułgarii.



Dwumecz z Lokomotiwem nie jest do wspominania, po prostu trzeba było go przetrwać. I awansować mimo wszystko: mimo nieskuteczności u siebie i na wyjeździe, mimo rwących się akcji, niedokładności, sennego chwilami tempa i mimo tego, że z każdą minutą rewanżu początkowa wyższość Śląska stawała się coraz mniej dostrzegalna, aż zniknęła w dogrywce, w której obie strony miały szanse, by awans zapewnić sobie jeszcze przed karnymi. Już wtedy Kelemen ratował drużynę, po strzałach m.in. Iskrena Pisarowa i Iwo Iwanowa. Dzięki niemu w niepamięć pójdą wszystkie zmarnowane sytuacje. Sam Sebastian Mila mógł strzelić trzy gole, a kolejne Marek Wasiluk, Waldemar Sobota, Mateusz Cetnarski w pierwszej połowie dogrywki (Milen Łachczew wybił piłkę z linii bramkowej), Dariusz Pietrasiak w drugiej. Trzeba było bramkarza, żeby udowodnił, że Śląsk na ten awans zasłużył.










► 824. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach
► 44. mecz klubu z Polski w Lidze Europy
► 250. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach bez zdobytej bramki
► 30. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach z dogrywką
► 20. mecz polskiego klubu w 1/128 finału europejskich pucharów bez zdobytej bramki
► 22. wyjazdowy mecz polskiego klubu w Lidze Europy
► 11. remis polskiego klubu w LE
► Drugi mecz Śląska Wrocław w 1/128 finału europejskich pucharów i drugi bezbramkowy remis (oba w LE)
► 32. mecz Śląska Wrocław w europejskich pucharach
► 25. mecz polskiego klubu w LE bez wygranej
► 22. remis polskiego klubu w meczu 1/128 finału europejskich pucharów
► 11. wyjazdowy mecz Śląska Wrocław w europejskich pucharach bez wygranej
► Drugi mecz polskiego klubu w 1/128 finału LE na wyjeździe bez zdobytej bramki i drugi bez bramki straconej
► Czwarty mecz Śląska Wrocław w Lidze Europy, w tym trzeci bez wygranej i trzeci bez porażki
► Piąty wyjazdowy mecz Śląska Wrocław w europejskich pucharach bez zdobytej bramki i piąty bez bramki straconej
► 410. wyjazdowy mecz polskiego klubu w europejskich pucharach
► 180. awans polskiego klubu do następnej rundy europejskich pucharów
► 70. awans polskiego klubu wywalczony w potyczce (dwumecz lub trójmecz) kończonej na wyjeździe (bez awansów z faz grupowych)
► 30. mecz polskiego klubu w LE bez porażki
► 10. konkurs rzutów karnych polskiego klubu w europejskich pucharach w meczu wyjazdowym
► 180. wyjazdowy mecz polskiego klubu w europejskich pucharach bez porażki
► Łącznie z tym meczem polskie drużyny w seriach rzutów karnych rozstrzygających o awansie strzeliły 70 bramek
► Pierwszy wyjazdowy bezbramkowy remis polskiego klubu w LE
► Pierwszy konkurs rzutów karnych polskiego klubu w meczu 1/128 finału LE
► Pierwszy mecz Śląska Wrocław w europejskich pucharach z dogrywką i pierwszy z serią rzutów karnych
► 10. awans polskiego klubu do 1/64 finału europejskich pucharów wywalczony na wyjeździe
► 11. awans polskiego klubu po potyczce (dwumecz) w Lidze Europy do następnej rundy (bez awansów z faz grupowych)
► 30. bezbramkowy remis polskiego klubu w wyjazdowym meczu europejskich pucharów
► Drugi wyjazdowy mecz Śląska Wrocław w LE, drugi bez wygranej, a zarazem druga potyczka zakończona awansem do następnej rundy
► Czwarty kolejny mecz polskiego klubu w 1/128 finału LE bez straconej bramki; w 12 poprzednich stracony minimum jeden gol
► 10. potyczka polskiego klubu w LE kończona na wyjeździe
► Po raz 11. polski klub wygrał w serii rzutów karnych (na 17 wszystkich)