






Niebiescy z Chorzowa podtrzymali zwycięską passę. W 15. kolejce Betclic 1. Ligi Ruch wygrał piąte spotkanie z rzędu – wliczając mecz Pucharu Polski z Avią Świdnik (3:1). Do zgarnięcia trzech punktów w Łodzi Chorzowianom wystarczyła jedna bramka, którą na samym początku 2. połowy zdobył Bartłomiej Barański. Ełkaesiacy mieli okazje, aby co najmniej zremisować, ale nie potrafili znaleźć sposobu na pokonanie bramkarza Martina Turka. Tak więc ich seria meczów bez porażki dobiegła końca. Po trzech zwycięstwach w lidze i jednym w krajowym pucharze – z MKS-em Kluczbork (1:0), Łodzianie zeszli z boiska z zerowym dorobkiem punktowym. Dla ŁKS-u była to piąta przegrana w sezonie 2024/25.




























































































20
M. Wysokiński
11
M. Sitek
15
A. Młynarczyk
33
A. Majcenić
3
A. Tutyškinas
24
O. Sławiński
19
J. Zając
12
Ł. Bomba
6
J. Alastuey



W Łodzi zmierzyli się dwaj spadkowicze z PKO Ekstraklasy, którzy w dodatku nie przegrali trzech ostatnich spotkań ligowych i w poprzednim tygodniu awansowali do 1/8 finału Pucharu Polski. Kibice obu drużyn zasiadający na trybunach Stadionu Miejskiego im. Władysława Króla spodziewali się emocjonującego meczu, a tymczasem I połowa mocno ich rozczarowała. W niedzielne popołudnie obie drużyny przywiązywały znacznie większą wagę do obrony niż ataku, więc brakowało sytuacji strzeleckich. (…) Na szczęście po przerwie na boisku działo się znacznie więcej.
Kapitanowie obu drużyn – Pirulo z ŁKS-u (z lewej) oraz Maciej Sadlok z Ruchu – w towarzystwie trójki sędziowskiej. Zawody jako główny poprowadził arbiter Grzegorz Kowałko (w środku).



Fajerwerki zaczęły się dopiero po zmianie stron. Najpierw znakomitą szansę zmarnowali gospodarze, a w 49. minucie nadeszła odpowiedź gości. Do bramki trafił Bartłomiej Barański. Asystę przy tym golu miał Denis Ventura, który dostrzegł niepilnowanego kolegę z drużyny.









Jesteśmy rozczarowani wynikiem, bo chcieliśmy wygrać. Myślę, że w pierwszej połowie mieliśmy bardzo dużo emocji w sobie i to nam w niektórych momentach przeszkadzało w podejmowaniu dobrych decyzji, szczególnie w działaniach z piłką. Mecz wyglądał tak jak się spodziewaliśmy – intensywna gra Ruchu jeden na jeden i ważne były te działania z piłką, podejmowanie decyzji. Nie byliśmy powtarzalni w swojej grze w ataku. W drugiej połowie dobre sytuacje, których nie wykorzystaliśmy, a sami straciliśmy bramkę. Musimy zdecydowanie szybciej piłkę i kontrolować przestrzeń przed polem karnym. Myślę, że zespół dalej był konsekwentny, żeby wygrać mecz. Jesteśmy gorsi o wynik bramkowy, ale statystyki spotkania, jak na takiego przeciwnika, są dobre dla nas, więc idziemy dalej tą drogą.







Wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy do drużyny, która jest jedną z najlepszych w lidze. Według mojej oceny ŁKS jest o ten szczebelek wyżej, jeśli chodzi o intensywność taktyczną i przygotowanie, mają więcej powtarzalności, również w zakresie przygotowania motorycznego. Natomiast piłka ma to do siebie, że czasem nie to decyduje w stu procentach, bo pada w tym sporcie mniej bramek niż w innych i faworyt nie zawsze wygrywa, jest więcej niespodzianek. Myślę, że dzisiaj widzieliśmy dwa oblicza – do momentu strzelenia gola byliśmy delikatnie lepszą drużyną, co udokumentowaliśmy bramką, ale od tego momentu ŁKS przejął pełną inicjatywę.



Spotkanie zakończyło się porażką ełkaesiaków 0:1 (0:0) i była to piąta w tym sezonie przegrana zespołu trenera Jakuba Dziółki w meczu o pierwszoligowe punkty i jednocześnie trzecia na stadionie przy alei Unii 2.




Spotkanie w Łodzi dobrze podsumował ówczesny szkoleniowiec Ruchu. Dawid Szulczek stwierdził, że mecz przy Al. Unii miał dwa oblicza – do momentu strzelenia gola Bartłomieja Barańskiego, to jego zespół miał lekką przewagę, ale potem na boisku dominowali już gospodarze, dążący do odrobienia jednobramkowej straty. Łodzianie wcale nie musieli przegrać. Tuż po przerwie doskonałą okazję (wtedy jeszcze do wyjścia na prowadzenie) miał Pirulo. Jednak strzał kapitana ŁKS-u świetnie obronił Martin Turk. Niewykorzystana sytuacja szybko się zemściła, bo Aleksandra Bobika pokonał Barański. Dla popularnego „Bibiego” był to trzeci gol w sezonie 2024/25. W 73. minucie Pirulo ponownie mógł zaskoczyć bramkarza Ruchu, przerzucił nad nim piłkę, ale nie trafił do siatki.



Idealnym podsumowaniem gry ofensywnej ełkaesiaków była sytuacja z 85. minuty, kiedy składający się do nożyc Mokrzycki przez niezrozumienie trafił wprost w twarz nadbiegającego Arasy.



