






Zwycięska seria trwała w najlepsze. Po fatalnym początku sezonu, w trakcie którego Łódzki Klub Sportowy w czterech kolejkach wywalczył zaledwie punkt, zespół prowadzony przez Jakuba Dziółkę przeszedł niesamowitą metamorfozę. Dość powiedzieć, że zwycięstwo nad Pogonią Siedlce było czwartym kolejnym w Betclic 1. Lidze. Rycerzom Wiosny nie zaszkodziła więc przerwa na reprezentację, po której wciąż utrzymywali wysoką dyspozycję. Kibiców z Alei Unii musiało to cieszyć również w obliczu zaplanowanego kilka dni później, zaległego prestiżowego meczu 1. kolejki, w którym Łodzianie podejmowali Wisłę Kraków.




















► Spotkanie 1. kolejki ŁKS Łódź – Wisła Kraków zostało przełożone na 17 września 2024 roku z powodu udziału Białej Gwiazdy w eliminacjach europejskich pucharów.














































































5
Ł. Wiech
19
J. Zając
10
J. Ruiz Pirulo
7
H. Balić
6
J. Alastuey
33
A. Majcenić
17
K. Ibe-Torti
26
A. Pawlak
12
Ł. Bomba
W sezonie 2024/25 klubowi graficy Łódzkiego Klubu Sportowego postawili na styl retro, nawiązujący do lat 90. XX wieku. W tej konwencji projektowano m.in. meczowe proporczyki.







Dobrze weszliśmy w pierwszą połowę. Realizacja planu w ataku spowodowała, że zdobyliśmy bramkę. Czerwona kartka zmieniła trochę strukturę bronienia Pogoni Siedlce, ale w przerwie znaleźliśmy plan na to, jak tworzyć następne sytuacje. Drugi gol dał nam energię w ataku, ale i zabrał trochę chłodnej głowy, żeby kontrolować fazy przejściowe, przez co rywal stworzył sobie swoje okazje.







Po czerwonej kartce nasz plan na ten mecz runął. Do niego, wyjąwszy z tego sam początek spotkania, panowaliśmy nad sytuacją i mieliśmy swoje okazje na gole. Jakość drużyny gospodarzy zdecydowała o tym, że straciliśmy pierwszą bramkę, a zaraz po przerwie, gdy już graliśmy w osłabieniu, zrobiło się 2:0 dla ŁKS-u.






Są takie dni, że niezależnie od okoliczności wszystko kończy się pomyślnie. Strzela się gola, podwyższając prowadzenie drużyny na 2:0, a nawet jeśli przydarzy się błąd (jak faul na rywalu we własnym polu karnym), z ratunkiem przychodzi kolega z bramki. Takie doświadczenia w meczu z Pogonią Siedlce towarzyszyły hiszpańskiemu pomocnikowi gospodarzy. Andreu Arasa mógł być więc jednym z najbardziej zadowolonych zawodników po końcowym gwizdku. Na przeciwległym biegunie i to już w trakcie pierwszej połowy, znalazł się Titas Milašius. Litewski defensor gości popełnił w tym spotkaniu tylko dwa przewinienia, ale w obu przypadkach sędzia „wycenił” je na żółtą kartkę.







Najważniejsze jest dobro drużyny, więc to czy zachowałem czyste konto jest zawsze sprawą drugoplanową. Nadal mam ważny kontrakt i skupiam się wyłącznie na ŁKS-ie. Kluczem jest przygotowanie mentalne, nie myślę o tym, co będzie za pół roku czy rok. Jestem naprawdę bardzo zadowolony z tego, że mogę być tutaj i wygrywać dla ŁKS-u. Dziękuję sztabowi za zaufanie, bo tego bardzo potrzebowałem.











