

Rok 2010 na zawsze zapisał się złotymi zgłoskami na kartach historii Jagiellonii. Najpierw 22 maja Białostoczanie sięgnęli po raz pierwszy po Puchar Polski, pokonując w finale Pogoń Szczecin (1:0). Ponad dwa miesiące później dorzucili do kolekcji Superpuchar Ekstraklasy, ogrywając tym razem poznańskiego Lecha – świeżo upieczonego mistrza kraju. O triumfie drużyny prowadzonej przez Michała Probierza znów przesądził jeden gol. Jego strzelcem był Tomasz Frankowski, który rozpoczął spotkanie w Płocku na ławce rezerwowych. Kolejorz tym samym nie obronił trofeum wywalczonego rok wcześniej w Lubinie. Wówczas piłkarze z Poznania (zdobywcy pucharu) wygrali z Wisłą Kraków (mistrz) w serii rzutów karnych (1:1, k. 4-3).


















































26
T. Mikołajczak
35
M. Kamiński
14
S. Štilić
►UWAGA! Jagiellonia kończyła mecz w dziesiątkę. W 84. minucie boisko z powodu kontuzji opuścił Thiago Cionek, a limit zmian został wcześniej wykorzystany przez trenera Michała Probierza.



Mecz o Superpuchar w Płocku prowadził saudyjski arbiter Marai Al-Awaji wraz z dwójką asystentów także z Arabii Saudyjskiej. Al-Awaji to arbiter, który dopiero rozpoczyna karierę międzynarodową. Jako mieszkaniec pustynnego kraju wykazał się dużą empatią dla walczących w sporym upale (28 stopni C) piłkarzy. Przerywał grę, by mogli się napić.


W dniu meczu obchodzono 66. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Punktualnie o 17, w Godzinę „W”, zawyły syreny w Płocku. Piłkarze uczcili pamięć Powstańców minutą ciszy.



W składach obydwu zespołów brakowało wielu podstawowych zawodników. Powód jest prosty. Lecha już w środę czeka rewanżowe spotkanie w eliminacjach Ligi Mistrzów ze Spartą Praga, a dzień później podopieczni Michała Probierza będą starali się w Salonikach odrobić straty z przegranego u siebie meczu z Arisem.







Gratuluję Jagiellonii zdobycia Superpucharu, bo zawsze na początek sezonu takie trofeum jest pozytywnym bodźcem. Mieliśmy takie same plany, niestety nie udało się. W końcówce pozwoliliśmy sobie na mega błąd, zostawiając Tomka Frankowskiego bez opieki, a jak to się kończy mieliśmy doskonały tego obraz. Prawda jest też taka, skąd mogą się wziąć bramki, skoro nie stwarzamy sobie do tego sytuacji, a to co miał Joël w końcówce i nie wykorzystał to… naprawdę trzeba mieć szczęście, żeby marzyć o zwycięstwie.







Nigdy wcześniej nie zdołałem wygrać z Jackiem Zielińskim, więc moja radość z wygranej jest tym większa. Początek zdecydowanie należał do Lecha. Nie potrafiliśmy uporządkować gry, mieliśmy problem zwłaszcza w środkowej części pola. Z czasem jednak opanowaliśmy sytuację. W drugiej połowie, po zmianach trenera Zielińskiego, wiadomym było, że Lech będzie coraz groźniejszy. Nie potrafiliśmy utrzymać piłki, tak jakbym sobie życzył, do tego warunki atmosferyczne były fatalne, skoro człowiek siedział z boku i się pocił. Jednak zawodnicy wytrzymali trudy spotkania, a Tomek Frankowski zakończył mecz zdobyciem bramki.



Nie przeszedł do historii Kolejorz podczas niedzielnego finału Superpucharu w Płocku. Gdyby wygrał, wywalczyłby to trofeum po raz piąty w dziejach, co jeszcze nikomu się nie udało.


Mając na uwadze zbliżający się rewanż ze Spartą Praga w el. Ligi Mistrzów, trener Jacek Zieliński dał odpocząć m.in. Arturowi Wichniarkowi. W meczu z Jagiellonią miejsce „Wichniara” w ataku zajął Joël Tshibamba, zawodnik pozyskany przed sezonem 2010/11 z Arki Gdynia. Napastnik rodem z DR Konga był aktywny, imponował szybkością i niezłym wyszkoleniem technicznym. To z plusów. Ale żeby nie przesłoniły one minusów, należy wspomnieć o braku skuteczności, która dla snajpera jest kluczowa. Tshibamba miał w tym spotkaniu dwie doskonałe okazje do strzelenia gola. W 1. połowie na przeszkodzie stanął słupek, do spółki z interweniującym Grzegorzem Sandomierskim. W końcówce meczu natomiast napastnik Kolejorza dokonał rzeczy niemożliwej. Po przerzuceniu piłki nad bramkarzem, znalazł się sam przed pustą bramką, ale… nie trafił do siatki, marnując szansę na wyrównanie.


Chociaż „Franek, łowca bramek” przebywał na boisku tylko przez końcowy kwadrans, wystarczył mu on do wpisania się na listę strzelców i zapewnienia Jagiellonii wygranej. Trener Michał Probierz, podobnie jak szkoleniowiec Lecha, dał odpocząć kilku podstawowym graczom (przed rewanżem z Arisem Saloniki w el. Ligi Europy). Wśród nich był Tomasz Frankowski. Doświadczony napastnik przewidywał, że być może wystąpi w starciu z Kolejorzem przez kilka minut, by pozostać w rytmie meczowym. I tak też się stało. W 83. minucie obrońcy Lecha nie upilnowali „Franka” w polu karnym, a ten precyzyjną główką pokonał Jasmina Buricia. Dzięki temu Jaga sięgnęła po pierwszy Superpuchar w historii. „Trzeba pochwalić Jarka Latę za dośrodkowanie, strzał to była tylko formalność. Kilka bramek podobnych strzeliłem już w Wiśle Kraków i wcześniej w Jagiellonii” – powiedział po spotkaniu.



Po raz drugi w tym sezonie piłkarze i kibice Jagiellonii Białystok mogli zaśpiewać. Jaga pokonała Lecha Poznań 1:0, a zwycięską bramkę zdobył Tomasz Frankowski. Kapitan Białostoczan raz jeszcze udowodnił, że nie można zostawić go w polu karnym bez opieki.












► 21. Superpuchar Polski
► Po raz trzeci w historii mecz o Superpuchar rozegrany został w Płocku (poprzednio trzy razy uczestników Superpucharu gościł tylko Lubin)
► Po raz szósty Superpuchar kończy się wynikiem 1:0, to najczęstszy wynik w historii tych rozgrywek
► Siódmy występ Lecha w Superpucharze i trzecia porażka
► Po raz 13. (i trzeci z rzędu) Superpuchar wygrywa zdobywca (bądź finalista) Pucharu Polski, 8 razy triumfował mistrz Polski
► 7 ostatnich meczów o Superpuchar kończyło się albo wygraną różnicą 1 bramki, albo remisem
► Każdy mecz o Superpuchar rozegrany w Płocku rozpoczynał się o innej godzinie
► Historyczny, pierwszy występ Jagiellonii w Superpucharze Polski
► 7000 widzów to największa frekwencja na meczu o Superpuchar rozegranym w Płocku
► Po raz siódmy mecz o Superpuchar rozpoczął się o godz. 17:00 (to najczęstsza godzina rozpoczęcia Superpucharu)
► Po raz trzeci mecz o Superpuchar obserwowało ok. 7000 widzów (również trzy razy na trybunach zasiadało ok. 8000 osób)
► Po raz ósmy zdobywca Superpucharu w podstawowym czasie gry strzelił zaledwie 1 gola
► Po raz dziewiąty przegrany w Superpucharze nie zdobył żadnej bramki w podstawowym czasie gry