






W Kołobrzegu zmierzyły się zespoły będące w poważnym kryzysie. Jedni i drudzy czekali na wygraną od drugiej połowy sierpnia. Przed meczem 15. kolejki Betclic 1. Ligi wiadomym było, że albo któraś ze stron przerwie niechlubną passę, albo zostanie ona jeszcze przedłużona. 2 listopada 2024 roku szczęście uśmiechnęło się do klubu z Opola. Odra zwyciężyła na stadionie beniaminka, a do wywalczenia trzech punktów wystarczył tylko jeden gol. Bohaterem drużyny gości był jednak nie tylko autor trafienia – Tomáš Přikryl, ale również debiutujący w bramce w meczu ligowym – Adam Wójcik. Dzięki jego efektownym paradom, opolanie wyjechali znad morza z czystym kontem. Kotwica zanotowała czwartą z rzędu porażkę (a piątą wliczając Puchar Polski).































































































77
A. Biegański
17
L. Ziętek
70
L. Kreković
66
P. Witasik
1
K. Krzepisz
83
A. Trojnarski
6
K. Kort
24
F. Oliveira



Kotwica Kołobrzeg w ostatnich pięciu meczach nie odniosła zwycięstwa, notując cztery porażki i jeden remis. Ich ostatni mecz zakończył się porażką 0:1 w Pucharze Polski z Puszczą Niepołomice. Z kolei Odra Opole również nie miała najlepszej passy, przegrywając trzy razy i remisując dwa razy w ostatnich pięciu spotkaniach. W Pucharze Polski ulegli Pogoni Szczecin 0:1. W historii bezpośrednich spotkań, w 2016 r. Odra Opole wygrała 3:0, natomiast w 2017 r. Kotwica Kołobrzeg zwyciężyła 2:1.


Drużyny Kotwicy (z prawej) i Odry przed meczem 15. kolejki Betclic 1. Ligi. Oba zespoły znajdowały się w kryzysowym momencie sezonu 2024/25. Gospodarze czekali na zwycięstwo od 20 sierpnia (1:0 z Polonią Warszawa), a Opolanie od 21 sierpnia (2:1 ze Stalą Stalowa Wola).



Nad morzem zmierzyły się dwie drużyny, które nie potrafiły wygrać spotkania ligowego od ośmiu kolejek i obie liczyły na przełamanie. Ta sztuka udała się jednak gościom, którzy wygrali w Kołobrzegu 1:0.


Ta akcja przesądziła o wygranej Odry w Kołobrzegu. Już za chwilę Tomáš Přikryl (nr 41) zdobędzie jedyną bramkę tego spotkania.



Kołobrzeski zespół pozostaje bez wygranej od drugiej połowy sierpnia. Ze strefy barażowej stoczył się w tabeli w okolice strefy spadkowej. W sobotę Kotwica przegrała po raz czwarty z rzędu, a jej dorobek w ostatnich 9 kolejkach ligowych to ledwie 3 remisy. Wiele mówi się o tym, że wpływ na postawę zespołu mają sprawy pozasportowe, a konkretnie zaległości finansowe wobec piłkarzy, które mają sięgać 3 miesięcy.









Ponad 20 strzałów, z tego chyba 8 albo 9 celnych. Także myślę, że na gola żeśmy zasłużyli. Przy liczbie stworzonych sytuacji na pewno mogliśmy się pokusić – co najmniej – o jedną bramkę.







Przyjechaliśmy tutaj ze swoimi ogromnymi, takimi personalnymi, problemami, także tym bardziej to zwycięstwo dzisiaj cieszy.


Nad Kotwicą zbierały się coraz ciemniejsze chmury. Media donosiły o zaległościach finansowych względem piłkarzy, a prezes klubu Adam Dzik straszył wycofaniem drużyny z rozgrywek i ogłoszeniem upadłości. W takich warunkach trudno skupić się na grze.




Pod nieobecność największej gwiazdy drużyny gospodarzy, czyli Jonathana Júniora, w ataku Kotwicy zagrał Filip Kozłowski. To właśnie on, po tym jak gola dla Odry strzelił Tomáš Přikryl, bliski był wyrównania. Najpierw próbował zaskoczyć bramkarza strzałem piętą, ale chybił celu. Później, będąc niepilnowanym, główkował niemal idealnie, ale kapitalną paradą popisał się Adam Wójcik. Dla bramkarza Odry mecz w Kołobrzegu był ligowym debiutem. Kilka dni wcześniej rozegrał 120 minut w spotkaniu z Pogonią Szczecin (0:1 pd.) w Pucharze Polski, po którym zebrał bardzo pozytywne recenzje. Udane zawody – i przede wszystkim zwycięskie – zaliczył również w Kołobrzegu, gdzie ani razu nie dał się pokonać. Wójcik fenomenalnie bronił strzały m.in. Zvonimira Petrovicia, Tomasza Wełny czy Leona Krekovicia.

