






W rundzie jesiennej pierwszoligowego sezonu 2024/25 Wisła przyzwyczaiła kibiców do… rozgrywania zaległych spotkań. W sierpniu Biała Gwiazda rywalizowała w kwalifikacjach do Ligi Konferencji Europy, a chcąc więcej czasu poświęcić na przygotowania do pucharowych starć, kilkakrotnie wnioskowała do PZPN-u o możliwość przełożenia niektórych meczów. Jednym z nich był ten z Górnikiem w Łęcznej, który pierwotnie miał się odbyć w 6. kolejce (22 sierpnia). Od tamtego czasu w Wiśle doszło do zmiany trenera. Miejsce Kazimierza Moskala zajął jego asystent, Mariusz Jop. Pod jego wodzą ekipa spod Wawelu zanotowała serię siedmiu zwycięstw. Górnik dla odmiany… nie wygrał sześciu spotkań z rzędu (dwie porażki, cztery remisy). Dość niespodziewanie przełamał się właśnie w konfrontacji z Białą Gwiazdą. Trzy punkty zapewnił gospodarzom gol Jakuba Bednarczyka.




















► UWAGA! Mecz 10. kolejki Chrobry Głogów – Wisła Kraków, który planowo miał odbyć się 22 września 2024 r., przeniesiony był na 16 listopada.













































































22
K. Orlik
44
A. Kostrzewski
11
F. Janaszek
95
M. Roginić
30
B. Ahmedov
23
D. Ogaga
5
M. Broda
25
D. Zbozień
7
S. Traoré
► UWAGA! W 56. minucie żółtą kartką ukarany został trener Górnika, Pavol Staňo (krytyka orzeczeń sędziego). Napomnienie nie jest wliczane do pomeczowych statystyk.



Trener Mariusz Jop nic nie zmienił w wyjściowym składzie na mecz z Górnikiem Łęczna w porównaniu do pierwszej jedenastki ze spotkania z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza. Nawet jeśli w głowie szkoleniowca Wisły rodził się pomysł, by dać od pierwszej minuty szansę Ángelowi Baenie, który po wejściu z ławki w meczu ze „Słoniami” zaliczył dwie asysty, to na drodze stanął uraz. Nie na tyle poważny, żeby to Hiszpana wyłączyło na długo z gry, powinien być już gotowy na niedzielny mecz w Płocku, ale w Krakowie woleli dmuchać na zimne i Ángel Baena do Łęcznej nawet nie pojechał.


Drużyny Górnika (zielono-czarne koszulki) i Wisły przed zaległym meczem 6. kolejki Betclic 1. Ligi. Arbitrem głównym był Piotr Urban (pierwszy z lewej).



Trenerzy mawiają, że porażka czyha za rogiem. Przekonał się o tym Mariusz Jop, który miał serię siedmiu zwycięstw w roli szkoleniowca Wisły. W piątek Biała Gwiazda przyćmiła lidera (Bruk-Bet Termalikę Nieciecza – przyp. red.), cztery dni później Białą Gwiazdę przyćmił Górnik Łęczna.




Pechowcem meczu z Wisłą okazał się bramkarz Górnika, Branislav Pindroch. Z powodów zdrowotnych Słowak zmuszony był opuścić boisko w 76. minucie.



Warto wspomnieć, że w trakcie meczu doszło do kilku przerw. W związku z tym arbiter postanowił do podstawowego czasu gry doliczyć aż 11 minut. Końcówka starcia to czas wzmożonej ofensywy w wykonaniu Wisły. Krakowianie kilkukrotnie docierali do pola karnego, ale ich próby były powstrzymywane przez defensorów drużyny z Lubelszczyzny.


Oto moment, który przesądził o wygranej Górnika. Składający się do strzału Jakub Bednarczyk, już po chwili cieszył się z gola na 1:0.







Uważam w starciu z drużyną z Krakowa pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu. Dynamicznie doskakiwaliśmy pressingiem, byliśmy niebezpieczni i konkretni, dlatego też o postawie zespołu w pierwszej części spotkania mogę mówić w samych superlatywach. W drugiej połowie wyglądało to już nieco inaczej. Po stracie bramki goście grali ofensywniej i często byliśmy we własnym polu karnym, ale odpowiadaliśmy groźnymi kontratakami. Utrzymaliśmy korzystny wynik w meczu z Wisłą, która moim zdaniem dysponuje jedną z najlepszych kadr w całej lidze i bardzo się cieszę, że wywalczyliśmy komplet punktów w tym starciu.







Trudny rywal. W pierwszej połowie na pewno brakowało nam złapania tego właściwego rytmu, grania w taki sposób, jaki chcemy. Zbyt dużo było prostych środków, zbyt dużo było prostych strat, które trochę jakby napędzały rywala – szczególnie w okolicach naszego pola karnego. Myślę, że w drugiej połowie wyglądało to znacznie lepiej, jeżeli chodzi o nasze budowanie, o tworzenie sytuacji. Stworzyliśmy ich bardzo dużo, ale niestety byliśmy nieskuteczni, a rywal oddał mocny strzał, który zakończył się bramką.




Bramkarz Wisły, który przebojem wdarł się do podstawowego składu, nie miał w tym meczu zbyt wiele pracy. A mimo to jego drużyna wyjechała z Łęcznej bez zdobyczy punktowej. W 1. połowie Patryk Letkiewicz kapitalnie obronił strzał Szymona Krawczyka, ale już po przerwie nie dał rady zatrzymać mocnego uderzenia Jakuba Bednarczyka. Wahadłowy Górnika otrzymał dokładne podanie od Przemysława Banaszaka i nie zmarnował okazji. Wprawdzie Letkiewicz wyczuł intencje strzelca, bo piłka otarła się o jego rękę, ale finalnie, futbolówka zatrzepotała w siatce. Dla Bednarczyka był to pierwszy gol w barwach klubu z Łęcznej.



Biała Gwiazda walczyła przez sporo ponad 10 minut doliczonego czasu o remis, ale nie udało się zdobyć nic. Górnik Łęczna konsekwencją w obronie zatrzymał Wisłę w dolnej części tabeli, a sam wskakuje do strefy barażowej.