






Mecz przyjaźni tylko na trybunach. Na boisku piłkarze ŁKS-u byli bez litości dla pogrążonego w kryzysie GKS-u. Tyszanie przeciwko Rycerzom Wiosny rozegrali już siódme spotkanie w sezonie 2024/25 przed własną publicznością i wciąż nie byli w stanie odnieść zwycięstwa. W poprawie gry i przede wszystkim wyników ekipy ze Śląska nie pomogła zmiana na stanowisku szkoleniowca. Artur Skowronek w pięciu meczach wywalczył zaledwie dwa oczka. ŁKS z kolei wrócił na zwycięską ścieżkę. Tydzień wcześniej, choć prezentował się bardzo korzystnie, uległ u siebie Wiśle Płock 0:1. Teraz wykorzystał swoje szanse i triumfował zdecydowanie.































































































25
W. Żytek
9
D. Rumin
77
T. Kubik
30
P. Gębala
4
M. Dijakovic
6
N. Nedić
88
N. Dzięgielewski
7
W. Niewiarowski
13
M. Górski







Trudno o jakieś pozytywy. Nie chcieliśmy czekać na wyrok i wiedzieliśmy w jakich zasadach chcemy funkcjonować, natomiast nie robiliśmy tego i czekaliśmy tylko na problemy. Tak nisko broniąc nie można zdziałać niczego dobrego.







Gratulacje dla zespołu za zwycięstwo, bardzo dobrą pierwszą połowę, dobre wejście w drugą część meczu i konsekwentną pracę na dobry wynik. Myślę, że z przebiegu spotkania byliśmy zespołem lepszym i zasłużyliśmy na trzy gole.






Kiedy najpierw kolega z drużyny uderza w słupek, a po serii błędów nieporadnych obrońców piłka ostatecznie wpada wprost pod twoje nogi, możesz mówić o szczęściu. W takiej sytuacji nie pozostaje już nic innego, jak tylko skierować futbolówkę do siatki, z czego w Tychach bez skrupułów skorzystał Andreu Arasa. Tym samym Hiszpan w barwach ŁKS-u zapisał na swoim koncie szóstą bramkę w sezonie 2024/25 Betclic 1. Ligi. Los mógł z kolei przeklinać Daniel Rumin. Napastnik gospodarzy pojawił się na boisku już przy stanie 0:3, ale miał dwie idealne okazje do wpisania się na listę strzelców. Po jego uderzeniach głową, kunsztem wykazywał się jednak stojący w bramce gości Aleksander Bobek.

















