






Dla rezerw Bytovii (tylko na papierze, bo do rywalizacji zgłoszeni zostali gracze pierwszej drużyny) starcie z mistrzem Polski było wielkim wydarzeniem. Spotkaniem 1/8 finału Remes Pucharu Polski cały Bytów żył już na wiele dni przed jego rozpoczęciem. Na mieście rozwieszono plakaty i banery z wizerunkiem miejscowych piłkarzy, które zapowiadały mecz z Wisłą Kraków. Zainteresowanie pojedynkiem z krakowianami było bardzo duże, w związku z czym sponsor klubu zamontował na stadionie prowizoryczne trybuny i dostosował obiekt na potrzeby transmisji telewizyjnej. I choć gospodarze – zgodnie z przewidywaniami – przegrali z mistrzami kraju, to zyskali – szacunek, sympatię i medialność, bo o konfrontacji Bytovii II Bytów z Wisłą mówiono w wielu serwisach sportowych.







































































19
M. Wirkus
6
R. Cech
14
G. Kraska



Atmosfera wielkiego piłkarskiego święta mieszkańcom Bytowa udzieliła się już na wiele dni przed meczem. W tym kilkunastotysięcznym miasteczku, położonym w woj. pomorskim, nie było osoby, która nie trzymałaby kciuków za lokalną drużynę. Na potrzeby meczu, organizatorzy musieli przygotować dodatkowe trybuny, dzięki czemu na stadionie pojawiło się ponad pięć tysięcy widzów. Chętnych było jednak o wiele więcej.


Na trybunach kameralnego stadionu było bardzo kolorowo. Nawet najmłodsi kibice Bytovii woleli mecz z Wisłą od zajęć w szkole.



– Jesteśmy jak San Marino – mówili kibice Bytovii. Wszyscy miejscowi piłkarze pracują zawodowo. Trzy razy w tygodniu zbierają się na treningi. Aby zagrać przeciwko Wiśle, wszyscy, łącznie ze szkoleniowcem musieli wziąć urlopy, w większości bezpłatne. – Straciłem jakieś 60 złotych – przyznał jeden z piłkarzy.


Wojciech Łobodziński (w środku) powstrzymywany przez dwójkę zawodników Bytovii. Pomocnik Białej Gwiazdy ustalił wynik spotkania na 2:0 dla wiślaków.



W maleńkim Bytovie ponad pięć tysięcy widzów uczestniczyło w wielkim piłkarskim święcie, w którym w roli głównej wystąpiły: zespół klasy okręgowej oraz mistrz Polski. Mocno osłabiona kadrowo Wisła Kraków nie pozostawiła złudzeń bytowianom, chociaż ci ostatni stworzyli kilka dogodnych sytuacji.


Drużyna z Bytowa mogła liczyć tego dnia na doping swoich kibiców. Według różnych źródeł na trybunach zasiadło między 5 a 5,5 tysiąca widzów.







To nie był dla nas tylko mecz, to było wielkie święto. Wisła ma na Pomorzu wielu kibiców. Sądzę, że po dzisiejszym meczu jeszcze więcej. Życzymy Wiśle obrony mistrzostwa Polski, ale i sięgnięcia po Puchar Polski. Będziemy mogli powiedzieć wówczas, że odpadliśmy z absolutnie najlepszą drużyną w kraju. Trochę żałuję, że straciliśmy pierwszą bramkę będąc tak naprawdę przy piłce. Widać, trema jeszcze z nas do końca nie zeszła. Stadion przynajmniej na chwilę przycichł, a Wisła poczuła się pewniej. Zespół pokazał jednak charakter, grając do końca. Mogłem przed meczem mówić, że gramy o zwycięstwo. Trzeba jednak chodzić po ziemi i realnie patrzeć na to, co się dzieje…







Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem organizacji spotkania, aż miło było dzisiaj tu grać. Jadąc na mecz i widząc te tłumy ludzi zmierzające na stadion, uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy mistrzami Polski i wzbudzamy tak duże emocje. Drużyna Bytovii postawiła nam ciężkie warunki. Zaimponowała mi przede wszystkim jej bardzo dobra organizacja gry. Chcieliśmy zmęczyć rywala i trzeba przyznać, że nie udawało się nam to tak, jak byśmy chcieli. Mieliśmy informacje o rywalu między innymi od Pawła Kryszałowicza i nasze spostrzeżenia się w większości sprawdziły. Bytovia to bardzo wymagający rywal. Bramka z 15. minuty pozwoliła nam nieco uspokoić grę.



Wtorkowy mecz Druteksu-Bytovii był na ustach całego kraju. 10 minut po meczu serwis w radiu RMF: pierwsza informacja o uczniu z gimnazjum, który doprowadził do wybuchu w szkole, druga, że Liz Taylor obejrzała już film o Michaelu Jacksonie i trzecia, że Drutex-Bytovia Bytów grał z Wisłą Kraków. I tak przez cały dzień. Bytów był na ustach wszystkich serwisów internetowych, prasowych, radiowych i telewizyjnych. Pięknie wyglądający stadion, olbrzymi, wspaniale prezentujący się klub kibica, świetna atmosfera, doping – przez 90 minut starcia podopiecznych Waldemara Walkusza z teamem Macieja Skorży można było się czuć jak w innym świecie. Trybuny szybko zapełniły się widzami, doskonałe nagłośnienie dodawało pieprzu widowisku.


Wychowanek klubu z Bytowa. Do zespołu juniorów dołączył jeszcze w latach 90. XX wieku. Sukcesywnie pokonywał drogę do drużyny seniorów. Grywał na różnych pozycjach – na boku pomocy, jako napastnik, a także jako obrońca. Na ostatniej z wymienionych wystąpił w spotkaniu z Wisłą. Był etatowym wykonawcą rzutów wolnych w ekipie Bytovii. I właśnie ze stałego fragmentu Maciej Maciejewski mógł pokonać Ilie Cebanu (trafił w spojenie słupka z poprzeczką). Tak tę sytuację wspominał po latach na łamach oficjalnej strony klubu: „To była dość duża odległość, bo około 35 metrów. I jednak zabrakło tych paru centymetrów. Wydaje mi się, że pięć centymetrów niżej i piłka mogłaby wpaść do siatki, ale nie wpadła i cóż, takie życie”.


Bohater meczu. W starciu z bytowianami napastnik Wisły zdobył pierwszą bramkę, a przy drugiej zaliczył asystę. Przy odrobinie większe precyzji mógł mieć na koncie dwa gole. Piotr Ćwielong został piłkarzem Białej Gwiazdy przed rozpoczęciem sezonu 2007/08. Do Krakowa trafił z chorzowskiego Ruchu. Początki nie były najłatwiejsze. Wychowanek Niebieskich miał problemy z wywalczeniem miejsca w składzie. Po rundzie jesiennej wrócił do Chorzowa, dokąd został wypożyczony. Przy Cichej spędził rok. Do Wisły zawitał ponownie wiosną 2009 r., by kilka miesięcy później cieszyć się z mistrzostwa Polski – drugiego wywalczonego z Białą Gwiazdą (pierwsze w sezonie 2007/08).





Nie da się ukryć, że to było wielkie święto w Bytowie. Każdy z zawodników to odczuł. Cała otoczka z tym związana. Dostawione trybuny, tyle tysięcy ludzi na meczu, plakaty na mieście, także tego się nie dało uniknąć, żeby tego nie odczuć. Fajna przygoda na pewno taka, która zostanie do końca życia w pamięci. (…) Nie było specjalnych przygotowań taktycznych czy pod względem wysiłkowym, to wszystko toczyło się normalnie. Trzeba się było tylko uspokoić, delikatnie się odciąć, żeby myśleć tylko o tym meczu, a nie o tej otoczce, która się się w Bytowie stworzyła. Jak były stawiane dodatkowe trybuny, to każdy to widział, każdy o tym myślał, to jednak w tym dniu trzeba się było od tego odciąć i myśleć tylko o meczu. Sądzę, że wyszło całkiem dobrze, bo jednak Wisła miała dużo więcej sytuacji. Była w tym meczu dużo lepszym zespołem, ale nie było wstydu. 0:2 z ówczesnym mistrzem Polski to nie był zły wynik.







Po spotkaniu pod szatnią Wisły Paweł Kryszałowicz, były jej zawodnik, rozmawiał ze swoimi dawnymi kolegami, np. Piotrem Ćwielongiem. Ryszard Czerwiec wyganiał dziennikarzy z szatni, a Jacek Kazimierski – trener golkiperów Wisły, dbał, by jego podopieczni nie przeziębili się i zamykał drzwi. Szkoleniowiec Maciej Skorża, popijając herbatę, rozluźniony żartował z piłkarzami w szatni. Każdy wychodzący zawodnik musiał zrobić sobie zdjęcie z młodymi piłkarzami U-2 Bytów, którzy podawali piłki w trakcie meczu. Zaraz potem wychodzili do autobusu, wśród szpaleru porządkowych i kibiców proszących o autograf. Natychmiast po opuszczeniu miejsc przez fanów, zaczął się demontaż trybun.








► Siódmy mecz Bytovii II w Pucharze Polski
► 176. mecz Wisły w Pucharze Polski
► 11. awans Wisły do ¼ finału PP wywalczony na wyjeździe
► Szósty mecz Bytovii II w PP na własnym boisku i szósty bez remisu
► 11. mecz Wisły w 1/8 finału PP bez straconej bramki
► Szósty kolejny mecz Bytovii II w PP (na 7 wszystkich) bez remisu (wyśrubowany rekord klubowy), jedyny remis w pierwszym meczu w Manowie z miejscowym Leśnikiem 1:1, po dogrywce w 1/64 finału sezonu 2007/08 i wygrana w rzutach karnych 4-3
► Szósty kolejny wyjazdowy mecz Wisły w 1/8 finału PP ze zdobytą minimum 1 bramką (wyśrubowany rekord klubowy)
► Pierwszy mecz tych rywali w Pucharze Polski
► Pierwszy mecz Bytovii II w PP ze straconymi dokładnie 2 bramkami, a zarazem pierwsza porażka w rozmiarze 0:2
► Pierwsza porażka Bytovii II w PP różnicą 2 bramek
► Historyczny, pierwszy mecz Bytovii w 1/8 finału PP, to największy sukces tej drużyny w rozgrywkach
► Szóśty mecz Bytovii w PP (na 7 wszystkich) ze straconą minimum 1 bramką, jedyny bez straconej to 1:0 w Bytowie z Turem 1921 Turek w 1/32 finału tego sezonu
► Piąty mecz Bytovii w PP na własnym boisku (na 6 wszystkich) ze straconą minimum 1 bramką, jedyny bez straconej to 1:0 z Turem 1921 Turek w 1/32 finału tego sezonu
► 33. wyjazdowy mecz Wisły w PP ze zdobytymi dokładnie 2 bramkami