

Legia to nie był wymarzony rywal Cracovii. Szczególnie na stadionie przy ulicy Kałuży w Krakowie. Dość powiedzieć, że Pasy nie dały rady pokonać w lidze Wojskowych u siebie od 10 kwietnia 2005 roku, co przełożyło się na 13 kolejnych spotkań! Przełamania kibice gospodarzy nie doczekali się również tym razem, bo to podopieczni Aleksandara Vukovicia zgarnęli komplet punktów, o czym przesądziły przede wszystkim błędy w defensywie Cracovii. Tym samym zespół spod Wawelu nie skorzystał z szansy awansu na pierwsze miejsce w tabeli.


































































99
T. Vestenický
29
B. Čečarić
87
D. Ferraresso
39
M. Helik
31
L. Hroššo
85
D. Jablonský
26
F. Piszczek
6
S. Lusiusz
33
K. Pestka


W ramach akcji marketingowej promującej mecz z Legią, kibice Pasów mogli m.in. kupić bilet na spotkanie od samego trenera Michała Probierza.







Nie tak wyobrażaliśmy sobie to spotkanie. Szczególnie pierwsze pół godziny, kiedy to byliśmy bierni, a nie agresywni. Jeśli chodzi o rzut karny, to była to dla nas niezwykle trudna sytuacja. W drugim przypadku – była to trampkarska bramka. Wróciliśmy do gry po ładnej akcji. Cieszę się, że Mateuszowi (Wdowiakowi – przyp. red.) udało się odblokować. W końcówce mieliśmy sytuacje, żeby wyrównać stan rywalizacji.







Biorąc pod uwagę, że dwóch ostatnich meczów nie udało nam się wygrać, jest to niezwykle cenne zwycięstwo. Tym bardziej, że przyszło nam grać z drużyną, która jest na fali i gra coraz lepiej. Pierwsze 30 minut było bardzo dobre w naszym wykonaniu, czego konsekwencją była zdobyta bramka. W drugiej części poprawnie zagraliśmy tylko przez fragment, później niepotrzebnie daliśmy Cracovii odżyć i mecz był nerwowy do samego końca. Na szczęście udało się dowieźć wynik do końca.




W futbolu nie ma zespołów, które przez 90 minut są w stanie nie popełnić żadnego błędu. Kluczowe do osiągnięcia sukcesu, jest więc wykorzystywanie pomyłek przeciwnika, co w Krakowie idealnie zademonstrowała Legia. Szczególnie gol na 0:2 tuż po przerwie był tego dobrym przykładem, kiedy do siatki trafił Walerian Gwilia. Po rundzie wiosennej spędzonej w Górniku Zabrze, gruziński pomocnik szybko odnalazł się w stolicy, gdzie z miejsca stał się podstawowym graczem. Gol strzelony Cracovii był jego trzecim w sezonie. Premierową bramkę w kampanii 2019/20 zdobył z kolei, wychowanek klubu spod Wawelu, Mateusz Wdowiak.



To nie była ta Cracovia, którą widzieliśmy w ostatnich meczach. Nie zagraliśmy zbyt dobrze. Obudziliśmy się dopiero pod koniec pierwszej i drugiej połowy. Ale to jest za mało na Legię, która zagrała agresywnie pressingiem, a nam nie udawało się zbyt często spod niego wychodzić.



















W pierwszej połowie Legia grała lepiej, nie pozwalała nam wychodzić z obrony szybkimi podaniami. Bramka z karnego, szkoda, bo można było jej uniknąć. Potem szybko stracony gol na 0:2 po przerwie i było trudno. Udało nam się trafić, po takiej akcji, jaką planowaliśmy, ale to było wszystko. Oni grali trzeci mecz w ciągu tygodnia, ale nie było tego widać.












► Przerwana seria Cracovii trzech kolejnych wygranych w ekstraklasie
► Po tej kolejce Cracovia notowała najdłuższą serię kolejnych meczów w ekstraklasie ze zdobytą bramką – 9 (wszystkie mecze w sezonie 2019/20)
► Pierwszy gol dla Legii był jej bramką nr 130 zdobytą w meczach z Cracovią w ekstraklasie
► Najwyższa, jak dotychczas, frekwencja na meczu Cracovii w Krakowie w sezonie 2019/20 – 13053 widzów
► Po tej kolejce Legia zajmowała 3 miejsce w ligowej tabeli, na którym do tej pory plasowała się Cracovia