



„W meczach Chrobrego Głogów ze Stalą Rzeszów pada średnio ponad 4 gole na mecz” – takimi słowami rozpoczął transmisję Dominik Pasternak, komentator TVP Sport. I ani trochę się nie pomylił, bo tak też było i tym razem. W 6. kolejce Betclic 1. Ligi obie drużyny zmierzyły się ze sobą dopiero po raz piąty w historii. Po meczu w Głogowie remisowy dotąd bilans przechylił się na korzyść Stali, dla której było to drugie zwycięstwo nad Chrobrym (raz wygrali głogowianie, dwukrotnie zespoły dzieliły się punktami). O triumfie rzeszowian przesądziły gole kolumbijskiego duetu: Jesús Díaz (dwa trafienia) – César Peña. Bramkę honorową dla gospodarzy zdobył natomiast rezerwowy Mateusz Ozimek. Trzy „oczka” pozwoliły Stali, przynajmniej na chwilę, wskoczyć na fotel lidera.






















































































99
D. Arndt
80
K. Tabiś
33
N. Malczuk
9
M. Ozimek
14
B. Biel
24
K. Grzelak
25
K. Janiszewski
10
A. Szczutowski
29
P. Tupaj



Stal po raz pierwszy wygrała w Głogowie, Jesús Díaz zaliczył pierwszy dublet w rzeszowskiej drużynie, a że trafił jeszcze César Peña, był to pierwszy raz, gdy bramki dla biało-niebieskich zdobywał wyłącznie duet z Kolumbii.


Drużyny Stali Rzeszów (białe stroje) i Chrobrego Głogów wyprowadzane przez kapitanów i trójkę sędziowską. Jako główny zawody poprowadził Paweł Horożaniecki z Lubuskiego ZPN-u.








Stal pokazała jak należy grać w piłkę na pierwszoligowym, jeśli nawet nie wyższym poziomie. W pierwszej połowie, poza pięcioma minutami, niewiele się z naszej strony wydarzyło. Powiedziałem w szatni chłopakom, że już nie wynik tego meczu jest najważniejszy, ale to – jak zaprezentujemy się w drugiej połowie. Cieszę się, że było lepiej, ale punktów nam to nie dało.


W 86. minucie Kolumbijczyk César Peña urwał się obrońcom Chrobrego i pewnie pokonał bramkarza, ustalając wynik na 3:1 dla Stali.







Mamy kolejne trzy punkty w tym sezonie. Dla nas na bardzo trudnym terenie, patrząc historycznie. Mieliśmy przed tym meczem w pamięci nasze ostatnie spotkanie tutaj, w Głogowie. Miał on swoją dramaturgię, szczególnie w doliczonym czasie gry. Dzisiaj na moment wypuściliśmy z ręki scenariusz tego starcia (strata gola na 1:2 – przyp. red.) i mogło się to również skończyć tak, że rozstrzygałoby się ono w ostatnich minutach. Niemniej szybko udało nam się odzyskać równowagę i wygrać mecz.




Obaj piłkarze odpowiedzialni byli za poczynania ofensywne swoich drużyn na skrzydłach. Choć akurat Mateusz Ozimek częściej schodził do środka, jako jedna z dwóch tzw. dziesiątek. Spotkanie rozpoczął na ławce rezerwowych, ale dość szybko musiał pojawić się na murawie (w 29. minucie, za kontuzjowanego Jakuba Kuzdrę). W 2. połowie pomocnik Chrobrego pokonał strzałem głową bramkarza rzeszowian. Był to gol kontaktowy, bo wcześniej Stal zdobyła dwie bramki, a konkretnie Jesús Díaz. Dla Kolumbijczyka był to pierwszy dublet na pierwszoligowych boiskach. Głogowianie nie poszli za ciosem. Niewiele brakowało, aby Ozimek sam zaliczył… „asystę”, po tym, jak podał piłkę wprost pod nogi Szymona Kądziołki, ale ten pogubił się w polu karnym gospodarzy.



Po tej wygranej, Stal Rzeszów z optymizmem spogląda na nadchodzące mecze, w których zmierzy się z Odrą Opole oraz beniaminkiem z Siedlec. Utrzymując obecny kurs, rzeszowianie mogą umocnić swoją pozycję na szczycie tabeli.