
Najpierw było nieoczekiwane mistrzostwo Polski, a zaraz potem kąpiel… w gorącym bałkańskim kotle. Piłkarze z Wrocławia nas swój pierwszy w historii mecz w eliminacjach Ligi Mistrzów pojechali do Czarnogóry i wrócili stamtąd z tarczą, choć bitwę stoczyli straszną. Zaczęła się ona zresztą kilka godzin przed początkiem spotkania. Miejscowi kibole urządzili sobie polowanie na kibiców znad Odry, a w całym zamieszaniu pobity został rzecznik prasowy Śląska, Michał Mazur. Potem zaatakowali autokar wiozący drużynę gości, a wreszcie już podczas meczu rzucali w stronę przyjezdnych race, petardy i serpentyny. Piłkarze Budućnosti zachowywali się niewiele lepiej. Kopali po kostkach, prowokowali, rozdawali kuksańce na lewo i prawo. Na szczęście na nic się to nie zdało. Wojskowi strzelili dwa gole, nie stracili żadnego i – jak im się zdawało – byli już jedną nogą w 3. rundzie kwalifikacji. Nic bardziej mylnego. Rewanż okazał się dla nich drogą przez mękę.
26
S. Radonjić
15
M. Vukčević
77
F. Beck
Mecz zaczął się od uprzejmości, czyli tradycyjnej wymiany proporczyków. Potem nie było już tak miło. Po prawej kapitan Budućnosti, Nikola Vukčević, po lewej Sebastian Mila.
Było ich ośmiu, może dziesięciu, nie mieliśmy żadnych szans na obronę. Na ucieczkę też nie, ponieważ zostaliśmy zaatakowani od tyłu. Na moją głowę spadł grad ciosów, na szczęście kolega, z którym szedłem, nie oberwał tak mocno jak ja, bo większość agresji skupiła się na mojej osobie. Na szczęście złamana kość nie ma żadnych przemieszczeń ani odprysków. Nie chcę uderzać w zbyt wysokie tony, dlatego nie powiem, że ochroniarze (wybiegli z pobliskiego sklepu, aby uspokoić sytuację – przyp. red.) uratowali mi życie. Ale z pewnością gdyby nie ich interwencja, odniósłbym znacznie poważniejsze obrażenia.
Cofnięci na swoją połowę mistrzowie Polski swoich szans szukali w stałych fragmentach gry i kontratakach. Ta taktyka przyniosła efekt w 19. minucie. Waldemar Sobota dośrodkował z prawej strony boiska do stojącego na 5. metrze Roka Elsnera, który strzałem głową nie dał szans bramkarzowi. Po stracie gola podopieczni trenera Radislava Dragićevicia rzucili się do ataku, ale brakowało im dokładności w wykończeniu akcji.
Piłkarze Śląska cieszą się ze zdobycia prowadzenia w Podgoricy. Chwilę wcześniej wrocławianie wykorzystali nieudaną pułapkę ofsajdową rywali. Waldemar Sobota zagrał piłkę na głowę Roka Elsnera, a ten precyzyjnym strzałem posłał ją do siatki.
Druga odsłona rozpoczęła się od drugiej bramki dla Śląska. Po zagraniu ręką w polu karnym przez Đorđe Đikanovicia sędzia podyktował jedenastkę dla gości. Sebastian Mila musiał dwukrotnie uderzać piłkę z jedenastu metrów, gdyż sędzia nakazał powtórkę z powodu zbyt wczesnego wbiegnięcia w pole karne innych zawodników. Piłkarz Śląska wytrzymał tę próbę nerwów i dwukrotnie celnie strzelił.
„Po pierwszej połowie podopieczni Oresta Lenczyka prowadzili 1:0, ale powiedzieć, że to wynik szczęśliwy, to nic nie powiedzieć. Już od początku meczu kotłowało się pod bramką Śląska i tylko nieskuteczności gospodarzy wrocławianie zawdzięczali, że nie stracili nawet bramki. Na lewym skrzydle szalał Selmo Kurbegović, który miał naprzeciwko Tadeusza Sochę” – relacjonowała redakcja „Piłki Nożnej”. W obu meczach z Wojskowymi 27-letni Serb był wyróżniającym się zawodnikiem Budućnosti. Nic dziwnego. W piłkę nauczył się grać w Holandii, dokąd wyemigrował z rodzicami jako dziecko. Występował w rezerwach ADO Den Haag, a potem w pierwszej drużynie FC Eindhoven i SC Telstar. Co ciekawe, cztery miesiące po potyczkach ze Śląskiem przyjechał do Polski, by podpisać kontrakt z Widzewem. Działacze z Łodzi ostatecznie jednak nie zdecydowali się na transfer.
„Historia bywa przewrotna. Zatoczyła wczoraj kolejne koło i pozwoliła być może kluczową bramkę w dwumeczu strzelić Rokowi Elsnerowi. W ten sposób Słoweniec niejako odkupił winy ojca. Otóż w 1985 roku (… ) na tym samym stadionie (...) odbył się towarzyski mecz gospodarzy z reprezentacją Jugosławii. Wśród gości zagrał Marko Elsner, ojciec Roka, ale nie dotrwał do ostatniego gwizdka, bo wcześniej zobaczył czerwoną kartkę. Dzień przed meczem rozmawialiśmy z sympatycznym Słoweńcem w hotelu. Przypomnieliśmy mu, że jest ostatnio specjalistą w strzelaniu ważnych goli dla WKS-u, bo to przecież on zapewnił wrocławskiemu klubowi mistrzostwo Polski swoim trafieniem w Krakowie. Uśmiechnął się, powiedział, że dobrze by było, no i proszę...” – taką historię opowiedział Jakub Guder z „Gazety Wrocławskiej”. Gol Elsnera faktycznie okazał się kluczowy. We Wrocławiu piłkarze Śląska przegrali 0:1.
► 849. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach
► 85. mecz klubu z Polski w Lidze Mistrzów
► 40. wygrana polskiego klubu w meczu 1/128 finału europejskich pucharów
► 30. wyjazdowy mecz polskiego klubu w 1/128 finału europejskich pucharów bez porażki
► 25. mecz Śląska Wrocław w europejskich pucharach ze strzeloną minimum 1 bramką
► 11. wyjazdowy mecz Śląska Wrocław w europejskich pucharach bez porażki
► 35. mecz Śląska Wrocław w europejskich pucharach
► 22. mecz polskiego klubu w LM bez straconej bramki
► 11. mecz Śląska Wrocław w europejskich pucharach ze strzelonymi dokładnie 2 bramkami
► Drugi wyjazdowy mecz Śląska Wrocław w 1/128 finału europejskich pucharów, drugi bez porażki i drugi bez straconej bramki
► Trzeci mecz Śląska Wrocław w 1/128 finału europejskich pucharów, trzeci bez porażki i trzeci bez straconej bramki
► Szósty kolejny mecz (na 7 wszystkich) polskiego klubu w 1/128 finału LM bez remisu (wyśrubowany rekord); jedyny to 1:1 Wisły w Krakowie z Levadią Tallin w sezonie 2009/10
► Trzecia kolejna wygrana polskiego klubu w 1/128 finału LM (wyśrubowany rekord)
► Trzeci kolejny mecz polskiego klubu w 1/128 finału LM bez straconej bramki (wyśrubowany rekord)
► Siódmy kolejny mecz polskiego klubu w LM ze zdobytą bramką (wyrównany rekord)
► 310. zwycięstwo polskiego klubu w europejskich pucharach
► Historyczny pierwszy mecz Śląska Wrocław w Lidze Mistrzów
► Pierwszy mecz Śląska Wrocław w 1/128 finału europejskich pucharów ze strzeloną minimum 1 bramką
► Trzeci kolejny wyjazdowy mecz polskiego klubu w 1/128 finału LM bez porażki, trzeci kolejny ze zdobytą bramką, trzeci kolejny bez bramki straconej i trzecia kolejna wygrana
► Czwarty wyjazdowy mecz polskiego klubu w 1/128 finału LM i czwarty bez remisu
► 40. wyjazdowy mecz polskiego klubu w LM bez remisu
► 30. wyjazdowy mecz polskiego klubu w 1/128 finału europejskich pucharów ze zdobytą bramką
► Pierwszy gol był bramką nr 50 strzeloną przez polskie kluby w wyjazdowych meczach LM
► Drugi gol był bramką nr 450 strzeloną przez polskie kluby w wyjazdowych meczach europejskich pucharów