




Piłka nożna ma to do siebie, że nie zawsze lepszy zespół wygrywa. Tak też było w spotkaniu 6. kolejki Betclic 1. Ligi 2024/25, w którym Bruk-Bet mierzył się z Wisłą. Mecz uznawano za hit tej serii gier, a wydarzenia boiskowe tylko to potwierdziły. W Niecieczy padło aż sześć bramek, a sytuacja na murawie zmieniała się jak w kalejdoskopie. Przez większość spotkania drużyną lepszą, dwukrotnie wychodzącą na prowadzenie, byli Nafciarze. Wydawało się, że gościom w odniesieniu zwycięstwa nie przeszkodzi nawet czerwona kartka dla Davida Niepsuja, bo mimo gry w osłabieniu, udało im się strzelić gola na 2:1 (Dominik Kun). Płocczanom wszystko posypało się w ostatnim kwadransie. Sprokurowany rzut karny, wykorzystany przez Andrzeja Trubehę, a później dwa trafienia Kacpra Karaska (w sumie uzyskał hat-tricka) sprawiły, że to Słoniki cieszyły się z trzech punktów i powrotu na fotel lidera rozgrywek.






















































































86
I. Strzałek
99
M. Mleczko
80
J. Różycki
4
D. Cieśla
18
B. Farbiszewski
53
A. Trubeha
21
D. Hilbrycht
12
J. Wróbel
8
A. Dombrowski
► UWAGA! W 58. minucie żółtą kartką ukarany został trener Wisły Płock, Mariusz Misiura. W 83. taką samą karę otrzymał jego asystent, Karol Cegłowski. Z kolei w 89. czerwoną kartkę obejrzał drugi z asystentów, Piotr Soczewka. Napomnienia nie są uwzględniane w pomeczowych statystykach.



Do hitu przystąpili kandydaci na lidera. Przed rozpoczęciem kolejki Bruk-Bet był na pierwszym miejscu w tabeli z taką samą liczbą 13 punktów jak trzecia w stawce Wisła Płock. Nafciarze mogli natomiast pochwalić się najdłuższą w lidze serią czterech wygranych.


Bruk-Bet przed meczem z Wisłą Płock. Stoją od lewej: Lukas Spendlhofer, Noah Mrosek, Taras Zawijski, Morgan Faßbender, Kamil Zapolnik, Gabriel Isik, Adrián Chovan, Artem Putiwcew, Maciej Ambrosiewicz, Maciej Wolski, Kacper Karasek.



O tym, że będzie to wyrównane spotkanie wiadomo było już przed meczem, bo do tej pory żadna z obydwu drużyn nie została pokonana. Zarówno Termalica, jak i Wisła miała nadzieję na kontynuowanie tej świetnej passy.


Wisła Płock przed meczem z Bruk-Betem. Stoją od lewej: Jorge Jiménez, David Niepsuj, Marcus Haglind-Sangré, Piotr Krawczyk, Maciej Gostomski, Dawid Kocyła, Andrias Edmundsson, Dani Pacheco, Dominik Kun, Bojan Nastić, Oskar Tomczyk.



Fajne spotkanie na szczycie pierwszej ligi i to akurat wtedy, gdy nic lepszego się na polskich boiskach nie dzieje. O nic więcej nie śmielibyśmy nawet prosić, bo los okazał się dla spragnionych wrażeń wyjątkowo łaskawy i zapewnił nam dziś miłe popołudnie z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza i Wisłą Płock. Sympatyczny mecz pod podwieczorek. Sześć goli, hat-trick, czerwona kartka. Pełen serwis.


Oto 2. minuta meczu w Niecieczy. Piotr Krawczyk strzela gola dla Wisły. Jednak płocczanie cieszą się z bramki przedwcześnie. Sędzia zostaje wezwany do monitora VAR, by po analizie wideo anulować trafienie. Okazało się bowiem, że asystujący w tej sytuacji David Niepsuj faulował wcześniej jednego z piłkarzy Bruk-Betu Termaliki.



Tym razem wszystko było jak należy. Gol Jorge Jiménez (w środku) zostaje uznany. Obok Hiszpana widoczny Dominik Kun, strzelec drugiego z goli dla płocczan.







Myślę, że naprawdę oglądaliśmy dzisiaj z dwóch stron bardzo dobre spotkanie. Od pierwszej do ostatniej minuty tutaj było widać, że zarówno my, jak i zespół z Płocka chce wygrać. Trochę inne style, trochę inne podejście, trochę inne budowanie zespołu, natomiast i jeden, i drugi zespół, to myślę, że to było docenione przez wszystkich, bo to było widać, że atmosfera była naprawdę bardzo gorąca, bardzo intensywna i to się też przejawiało na boisku.







Chciałem z całego serca podziękować mojej drużynie za postawę w dzisiejszym spotkaniu. To, w jaki sposób dziś realizowali plan na ten mecz grając w średniej obronie, wychodząc co chwilę z szybkimi atakami, po których mieliśmy bardzo groźne sytuacje i strzeliliśmy bramki, które były nieuznane. Gratuluję postawy grając jednego zawodnika mniej. Grając w taki sposób przez drugą połowę meczu przeciwnik nie potrafił stworzyć sobie sytuacji, my wyprowadziliśmy kolejny szybki atak i strzeliliśmy bramkę na 2:1. Bolą bramki na 1:1 i 2:2, jakie straciliśmy, bo one wynikały z indywidualnych błędów. Musimy zdawać sobie sprawę, że na tym poziomie chcąc grać o awans do wyższej ligi nie możemy sobie na takie indywidualne błędy pozwalać.


Mimo urazu mięśniowego Andrzej Trubeha podszedł do rzutu karnego w 76. minucie i pewnym strzałem doprowadził do wyrównania.




Czy był to mecz jednego aktora? Można tak powiedzieć. Bez wątpienia na miano bohatera Słoników zasłużył Kacper Karasek. 22-letni wówczas zawodnik ustrzelił tego dnia hat-tricka, a wszystkie gole uzyskał w 2. połowie spotkania. W 55. minucie wykorzystał błąd defensora Wisły Andriasa Edmundssona, który naciskany przez zawodnika Bruk-Betu dał sobie odebrać piłkę i Karasek znalazł się oko w oko z bramkarzem płocczan. W końcówce meczu napastnik gospodarzy (zaczynał spotkanie w pomocy) trafił jeszcze dwukrotnie. Najładniejszy był zwłaszcza trzeci gol, strzelony podcinką.
Na przeciwległym biegunie do Karaska znalazł się natomiast David Niepsuj. W 2. minucie piłkarz Nafciarzy mógł mieć na koncie asystę przy golu Piotra Krawczyka. Problem polegał jednak na tym, że bramka nie została ostatecznie uznana (po interwencji VAR-u), gdyż Niepsuj dopuścił się wcześniej przewinienia na jednym z graczy z Niecieczy. Potem sam znalazł się w dogodnej sytuacji bramkowej, ale jego uderzenie obronił Adrián Chovan. Wahadłowy Wisły popsuł wszystko dwiema żółtymi kartkami, skutkującymi czerwoną, otrzymanymi za faule na Macieju Wolskim. Wprawdzie grający w osłabieniu koledzy strzelili gola na 2:1, ale potem dopuścili do straty trzech i do Płocka wracali bez punktów.