






W Niecieczy zmierzyły się zespoły z dwóch przeciwległych biegunów. Bruk-Bet Termalica otwierał tabelę Betclic 1. Ligi, Stal natomiast zajmowała ostatnią lokatę. Bezpośrednie starcie w 8. kolejce tylko potwierdziło, dlaczego obie drużyny plasowały się na takich miejscach. Słonie wywiązały się z roli faworyta, odnosząc siódme zwycięstwo w sezonie 2024/25 i umacniając się na pozycji lidera rozgrywek. Beniaminek ze Stalowej Woli tylko raz poważnie zagroził bramce Niecieczan, a w dodatku kończył mecz w dziesiątkę. W takich okolicznościach goście nie mogli myśleć o wywalczeniu jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Tym samym Stalówka poniosła siódmą porażkę w pierwszoligowych rozgrywkach.




































































































86
I. Strzałek
7
M. Faßbender
99
M. Mleczko
53
A. Trubeha
90
J. Nowakowski
17
T. Zawijski
80
J. Różycki
18
B. Farbiszewski
12
J. Wróbel



W niedzielnym spotkaniu zdecydowanym faworytem był klub z Niecieczy, który jako lider tabeli podejmował ostatnią ekipę z ligowej klasyfikacji. Stal jednak przez długi czas pierwszej połowy potrafiła trzymać zagrożenie daleko od swojej bramki. Sama też nie stwarzała sobie wielu sytuacji, podejmowała próby ze stałych fragmentów gry, ale dobrze wyglądała jej gra w obronie.


Kapitanowie – Maciej Ambrosiewicz z Bruk-Betu Termaliki i Jakub Kowalski ze Stali – w przedmeczowej rozmowie z sędziami. Arbitrem głównym spotkania był Łukasz Kuźma (w środku).



W meczu lidera z „czerwoną latarnią” tabeli nie było niespodzianki, niecieczanie bez problemów, grając na dużym luzie, zainkasowali komplet punktów. Beniaminek ze Stalowej Woli od początku nastawił się na grę defensywną i przez ponad 20 minut skutecznie bronił się przed atakami gospodarzy.


Kamil Zapolnik (pierwszy z prawej) był tym piłkarzem, który rozpoczął strzelanie w meczu ze Stalą. W 24. minucie napastnik drużyny z Niecieczy popisał się efektownym szczupakiem, po którym piłka wylądowała w siatce.









Ogromnie się cieszę ze zdobycia trzech bramek. Proszę zauważyć, to są zawodnicy, którzy pierwszy raz trafiali – czy to Kamil Zapolnik, Arek Kasperkiewicz czy „Nowy” (Jakub Nowakowski – przyp. red.), dlatego te bramki tym są lepsze. To oznacza, że ten nasz repertuar zawodników, którzy zdobywają bramki, znowu się zwiększył i to jest dla nas ogromnie ważne.







Na pewno chcieliśmy zagrać troszkę inny mecz niż do tej pory. Zamierzaliśmy go mocno zamknąć, graliśmy bardzo nisko i przy tej niskiej obronie wychodziło to całkiem przyzwoicie. Niestety, nie ma możliwości, żeby z takim przeciwnikiem, tracąc bramki ze stałych fragmentów gry, myśleć o czymś więcej.




Nie tylko w tabeli, ale i na boisku w Niecieczy było widać, że obie ekipy znajdują się na przeciwległych biegunach pierwszoligowej tabeli. Od początku sezonu 2024/25 popularne Słonie wygrywały mecz za meczem, tylko raz pozwalając sobie odebrać punkty (1:1 z Ruchem Chorzów u siebie w 5. kolejce). W konfrontacji ze Stalą Stalowa Wola zanotowały siódmą wygraną, mogąc pochwalić się przy tym imponującym bilansem bramkowym 22-4. W zwycięstwie nad beniaminkiem w 8. serii gier duży udział miał Kamil Zapolnik. Napastnik Bruk-Betu Termaliki strzelił pierwszego gola w tym spotkaniu – i zarazem pierwszego w rozgrywkach. Miał też spory udział przy trzeciej bramce. To po faulu na nim gospodarze otrzymali rzut wolny, po którym z trafienia cieszył się Jakub Nowakowski. Sprawcą przewinienia był Łukasz Furtak. Obrońca Stalówki zapłacił za nie najwyższą cenę – został wykluczony z dalszej gry (druga żółta kartka). Co ciekawe, w ekipie ze Stalowej Woli to właśnie Furtak oddał jedyny celny strzał na bramkę Adriána Chovana.

