

Wynik gorszy niż gra – tak można podsumować występ reprezentacji Polski w pierwszym meczu barażowym o awans do mistrzostw świata w Brazylii. W spotkaniu w Leuven działo się naprawdę sporo. Mieliśmy m.in. dwa niewykorzystane rzuty karne – po jednym dla każdej z drużyn. W obu przypadkach na wysokości zadania stanęły bramkarki – Kinga Seweryn i Lowiese Seynhaeve. Polka, która między słupkami zastąpiła kontuzjowaną Kingę Szemik, spisywała się fenomenalnie. To dzięki jej postawie, kapitalnym paradom, biało-czerwone straciły tylko jednego gola. Padł on w doliczonym czasie 1. połowy, a sposób na Seweryn znalazła Elena Dhont. Polki również miały swoje okazje, ale żadnej z nich nie zamieniły na bramkę. O tym, która z drużyn wystąpi w finale baraży miał zadecydować rewanż w Gdańsku.


















































19
J. Mathys
18
L. Vanzeir
10
J. Teulings



Ze względu na grę w dywizji A Ligi Narodów reprezentantki Polski miały zapewniony udział w ścieżce barażowej o awans do mistrzostw świata 2027. W pierwszym dwumeczu trafiły na Belgijki. To rywalki są wyżej notowane w światowym rankingu FIFA, co czyni je faworytkami do awansu. Biało-czerwone liczyły na to, że z belgijskiego Leuven przywiozą dobry wynik i zachowają szansę na awans. Przegrały jedną bramką, jednak wciąż pozostają w grze o kobiecy mundial.


Reprezentacja Polski kobiet przed meczem z Belgią. W górnym rzędzie od lewej: Milena Kokosz, Oliwia Woś, Paulina Tomasiak, Paulina Dudek, Kinga Seweryn, Natalia Padilla-Bidas. W dolnym rzędzie od lewej: Martyna Wiankowska, Ewelina Kamczyk, Ewa Pajor (kapitanka), Wiktoria Zieniewicz, Adriana Achcińska.



To był mecz dwóch zmarnowanych rzutów karnych. Zawiodły największe gwiazdy obu ekip, w tym – niestety – nasza Ewa Pajor. To nie był dobry mecz napastniczki Barcelony, za to świetny w wykonaniu bramkarki Kingi Seweryn. To ona była najlepszą polską zawodniczką, ale to wcale nie oznacza, że Polki miały w Leuven mało do powiedzenia z przodu. Wręcz przeciwnie – pod bramką rywalek brakowało szczęścia, lepszych decyzji albo umiejętności.







Musimy być jeszcze bardziej czujni w końcówkach. To ma znaczenie. Ten mecz miał swoje momenty. Byliśmy bardzo dobrze zorganizowanym zespołem. Tworzyliśmy akcje. Zabrakło dokładności w ostatniej tercji boiska. Trzeba jednak wierzyć do końca i poprawić skuteczność w drugim meczu. Rzut karny można trafić albo nie. Kinga też wybroniła. Było dużo dobrych momentów. Zróbmy wszystko, żeby we wtorek zdobyć dwie bramki więcej od rywalek. Myślę, że stać nas na to. Czujemy duży niedosyt po tym meczu.



Od początku było widać, o co w Leuven toczy się gra. Gdzieś w tle już majaczy już słoneczna Brazylia – jej zielone boiska i złote plaże.




Mówi się, że rzut karny to loteria. Albo że – „jedenastka” to jeszcze nie gol. Słyszymy też, że nie ma dobrze obronionych rzutów karnych, są tylko źle strzelone. W każdym z tych powiedzeń tkwi ziarno prawdy. Podejściu do piłki ustawionej na 11. metrze często towarzyszą ogromne emocje. Wpływ na to mają m.in. pełny stadion – niekiedy wrogo nastawionych kibiców, presja wyniku, minuta wykonywania jedenastki etc. W takim momencie nawet najlepsze piłkarki potrafią się pomylić. Przekonały się o tym na własnej skórze Tessa Wullaert i Ewa Pajor – kapitanki reprezentacji Belgii i Polski. Strzał pierwszej z wymienionych znakomicie wybroniła Kinga Seweryn, a uderzenie naszej napastniczki wyczuła Lowiese Seynhaeve. Zmarnowany rzut karny Belgijka „osłodziła” sobie asystą przy golu Eleny Dhont. Wullaert sama jeszcze mogła wpisać się na listę strzelczyń w 2. połowie, ale będąc oko w oko z Seweryn, przegrała starcie z polską bramkarką.







Miałam bardzo duże wsparcie sztabu i zawodniczek, co sprawiło, że czułam się komfortowo. To było bardzo otwarte spotkanie i obie drużyny stworzyły dużo świetnych okazji, w tym stuprocentowych. Wygrał zespół, który był trochę bardziej skuteczny. Jest duży niedosyt właśnie z tego powodu, że wykreowałyśmy sporo okazji, ale nie zakończyły się bramkami. W rewanżu będziemy znów atakować i wierzę, że tym razem strzelimy gole.







Po raz kolejny można tylko napisać: „szkoda”. Choć większość ekspertów stawiała przed tym dwumeczem na Belgię, Polki w pierwszej połowie przez pół godziny były sporo lepsze. W drugiej części gry największa gwiazda naszej kadry zmarnowała rzut karny. To nie był udany mecz Pajor, nie tylko z tego powodu. Po tamtej sytuacji na boisku przez jakiś czas działo się niewiele. Belgia próbowała, ale bez efektów. Polkom też brakowało zdecydowania.(…) W końcówce rywalki miały trzy, cztery bardzo dobre szanse, ale ten okres meczu to było „Seweryn show”. Polska bramkarka odbijała wszystkie uderzenia. W całym spotkaniu zanotowała aż 10 udanych interwencji.