




To było jedno ze spotkań 15. kolejki Betclic 1. Ligi, które uznawano za najciekawsze. W Gdyni zmierzyły się w końcu czwarta w tabeli Arki z trzecią Wisłą. Przed rozpoczęciem meczu mogłoby się wydawać, że w lepszej sytuacji znajdowali się goście z Płocka. W tygodniu poprzedzającym to starcie Nafciarze odpoczywali, Gdynianie natomiast mieli w nogach 120 minut gry z Piastem Gliwice w Pucharze Polski. Jednak na boisku po piłkarzach Arki nie było widać zmęczenia, to oni prezentowali się lepiej, częściej atakowali i strzelali na bramkę Macieja Gostomskiego. Pokonać go udało się gospodarzom dopiero po przerwie. Wisła kończyła mecz w dziesiątkę, bo za zagranie piłki ręką, czerwoną kartkę obejrzał Jakub Szymański. Wygrana pozwoliła drużynie z Gdyni przeskoczyć Płocczan w ligowej tabeli.





















































































32
P. Stolc
19
M. Rzuchowski
10
K. Czubak
20
M. Borecki
38
K. Górecki
1
P. Lenarcik
6
K. Lipkowski
28
W. Zieliński
4
M. Dobrotka



Po dwóch kolejnych porażkach najpierw w lidze z Bruk-Betem Termaliką w Niecieczy 1:2, a potem w Pucharze Polski z Piastem Gliwice w Gdyni 1:3, Arka stanęła w sobotni wieczór przed szansą na rehabilitację. Ale nie tylko, bo stawką meczu z Wisłą Płock były trzy punkty, które pozwalały wskoczyć na 2. miejsce w tabeli Betclic 1. Ligi. Problem w tym, że rywalem gdynian była trzecie drużyna w tabeli, która podobnie jak żółto-niebiescy, ma ogromny apetyt na powrót do PKO BP Ekstraklasy.


Kapitanowie obu drużyn – Dawid Gojny z Arki (z lewej) oraz Łukasz Sekulski z Wisły – w towarzystwie trójki sędziowskiej. W środku arbiter główny spotkania – Marcin Szczerbowicz.



Arka Gdynia pokonała Wisłę Płock 2:0 (0:0). To nagroda za cierpliwość w atakowaniu. Pomogli także rywali, gdyż Maciej Gostomski sprokurował rzut karny, z którego Szymon Sobczak otworzył wynik spotkania. Natomiast po tym, gdy Jakub Szymański wyleciał z boiska po czerwonej kartce, końcowy rezultat ustalił Hide Vitalucci.




Piękna złota jesień powoli się wychładza, więc wieczorami temperatura powietrza ma tylko kilka stopni powyżej zera. Na szczęście w sobotę, 2 listopada 2024 roku, o odpowiednią temperaturę na stadionie miejskim w Gdyni postarali się piłkarze Arki. Zaprezentowali się z bardzo dobrej strony na tle rywala w wyścigu o awans do PKO Ekstraklasy. Co ważne, Nafciarze mieli więcej czasu na regenerację (Gdynianie trzy dni wcześniej grali przez 120 minut z Piastem Gliwice w Pucharze Polski – przyp. red.), ale intensywność gry żółto-niebieskich była na takim poziomie, że nie można było z trybun tej różnicy odczuć.







Chciałem pogratulować mojemu zespołowi. Mamy bardzo intensywny tydzień za sobą, byliśmy na mikro zgrupowaniu w Gniewinie, żeby optymalnie przygotować się do tego meczu. Moim zdaniem dominowaliśmy na boisku, kreowaliśmy sytuacje. To jest moja subiektywna ocena, ale chyba dzisiaj Arka zagrała najlepsze spotkanie pod moją wodzą – zarówno jeżeli chodzi o aspekt piłkarski, jak i wynik oraz wagę tego meczu.







Jeszcze w przerwie spotkania powiedziałem zawodnikom, że ten mecz jest bardzo zamknięty, że jeden błąd zdecyduje o jego wyniku. I właśnie błąd Edmundssona i Gostomskiego (faul na rzut karny – przyp. red.) – w konsekwencji całego meczu – bardzo drogo nas kosztował. Gratuluję drużynie Arki, mojej bardzo dziękuję za to, że nawet grając w dziesiątkę, próbowała zmienić wynik tego spotkania.




Włosko-japoński pomocnik Arki rozegrał bardzo dobre zawody przeciwko Wiśle Płock, od pierwszych minut będąc bardzo aktywnym. Hide Vitalucci raz po raz niepokoił Macieja Gostomskiego strzałami w kierunku jego bramki. Praktycznie za każdym razem czegoś brakowało tym uderzeniom, bo piłka albo mijała cel w bliskiej odległości, albo bramkarz gości stawał na wysokości zadania. W końcu do zawodnika Arki uśmiechnęło się szczęście. W 87. minucie przymierzył idealnie z dystansu, a Gostomski nie zdążył z interwencją. Golkiper Wisły obronił w tym meczu kilka naprawdę groźnych strzałów gospodarzy, ale do jego przysłowiowego ogródka, należałoby również wrzucić kamyczek. Na początku 2. połowy doszło do nieporozumienia bramkarza Nafciarzy z Andriasem Edmundssonem, w efekcie czego Gostomski sfaulował Alassane Sidibé, a sędzia podyktował rzut karny dla Arki. Jedenastkę zamienił na gola Szymon Sobczak.

