






Spotkanie Arki i ŁKS-u nie bez powodu zapowiadano jako hit 2. kolejki Betclic 1. Ligi. W Gdyni mierzyły się bowiem zespoły wymieniane w gronie faworytów do awansu. Łodzianom marzył się szybki powrót do elity, z którą pożegnali się dwa miesiące wcześniej, po zaledwie rocznym pobycie (zajęli ostatnie miejsce w PKO BP Ekstraklasie). Gdynianie natomiast bezskutecznie bili się o grę w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce od sezonu 2020/21. Od tamtej pory trzykrotnie odpadali w barażach, a raz nie załapali się nawet do nich. Teraz miało być inaczej. Po falstarcie na inaugurację w Rzeszowie (porażka ze Stalą 0:1) arkowcy zapisali na swoim koncie 3 punkty. Wygraną z ŁKS-em, dla którego był to pierwszy mecz w sezonie (starcie 1. kolejki z Wisłą Kraków zostało przełożone na 17 września) zapewnili sobie dopiero w końcówce, a przesądził o niej rezerwowy Kacper Skóra.




► UWAGA! Spotkanie 1. kolejki ŁKS Łódź – Wisła Kraków zostało przełożone na 17 września 2024 r.











































































16
A. Ratajczyk
77
D. Węglarz
10
K. Czubak
32
P. Stolc
6
K. Lipkowski
21
K. Skóra
31
J. Staniszewski
28
W. Zieliński
23
K. Hermoso



Kibice z niecierpliwością czekali na mecz kończący drugą kolejkę w Betclic 1. Lidze. Do Gdyni przyjechał bowiem ŁKS Łódź, spadkowicz z PKO BP Ekstraklasy, a więc na boisku spotkały się dwa zespoły mające aspiracje awansu. Wiele jednak brakowało, aby to spotkanie można było nazwać hitem. Składnych akcji i sytuacji bramkowych było niewiele, za to w grze obu zespołów z pewnością nie brakowało niedokładności.


Drużyna Arki przed meczem z ŁKS-em. Na zdjęciu widoczni (od lewej): Kamil Górecki, Hide Vitalucci, Michał Borecki, Michał Marcjanik, Paweł Lenarcik, Dawid Gojny.



Jedni i drudzy mają jasno określony cel – powrót do ekstraklasy. O ile jednak Arka właśnie rozpoczęła piąty sezon na zapleczu, o tyle ŁKS dopiero co spadł. Poniedziałkowy mecz w Gdyni uchodził – co by nie było – za hit kolejki. I trudno powiedzieć, by spełnił oczekiwania, choć gospodarze nie będą kręcić nosem, bo ostatecznie wyrwali komplet punktów.


ŁKS przed meczem z Arką w Gdyni. Stoją od lewej: Pirulo (kapitan), Łukasz Bomba, Kamil Dankowski, Antoni Młynarczyk, Levent Gülen, Antonio Majcenić, Mateusz Kupczak, Mateusz Wysokiński, Husein Balić, Adrien Louveau, Jędrzej Zając.



Dla zespołu z Łodzi był to pierwszy mecz w zainaugurowanym tydzień temu sezonie BetClic 1. Ligi, bowiem spotkanie spadkowicza z PKO BP Ekstraklasy z Wisłą Kraków zostało przełożone na inny termin. Arkowcy mieli z kolei o czym myśleć. Po pogodzeniu się z porażką w finale baraży trudna ligowa rzeczywistość powitała ich porażką ze Stalą Rzeszów (0:1).









































Bardzo dobre, intensywne 20 minut pierwszej połowy w naszym wykonaniu. ŁKS miał problem, żeby odebrać nam piłkę. Potem gol po stałym fragmencie i niepotrzebnie tego zaniechaliśmy. Wydaje mi się, że musimy popracować nad tym, żeby zachować intensywność, bo nią właśnie wygraliśmy ten mecz.







Chcę, żeby ŁKS grał intensywniej i wysokim pressingiem. Musimy więcej korzystać z odbiorów. W poniedziałek mieliśmy sporo takich momentów i musimy wykorzystać takie szanse. Przygotowujemy się do meczu z Górnikiem i chcemy sięgnąć po trzy punkty.




Gole w końcówkach zawsze cieszą, szczególnie jeśli strzelają je piłkarze drużyny, której kibicujesz. Radują również samych zawodników. W tym przypadku i jeden, i drugi z graczy miał okazję do fetowania bramki zdobytej w ostatnich sekundach. Zacznijmy od Adriena Louveau. Francuz, który trafił do ŁKS-u z rezerw RC Lens, strzelił gola w doliczonym czasie 1. połowy. Obrońca łodzian popisał się efektownym uderzeniem głową, po którym piłka przelobowała gdyńskiego bramkarza. Radość gracza gości była w pełni uzasadniona, bo dawała wyrównanie, a przecież ŁKS nie miał w tym meczu zbyt wielu dogodnych okazji. Finalnie jednak dużo więcej powodów do radości miał Kacper Skóra z Arki. Młody pomocnik rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych. Na boisku zameldował się w 67. minucie. I to on został bohaterem gdynian. W 88. minucie, będąc w polu karnym ełkaesiaków, otrzymał dokładne podanie od João Oliveiry i płaskim strzałem tuż przy słupku umieścił futbolówkę w bramce. Trafienie Skóry zapewniło Arce zwycięstwo 2:1.

