






Po 8 rozegranych meczów, 12 punktów, 3 wygrane, 3 remisy i 2 porażki – tabela wyraźnie wskazywała, że w Gdyni powinno dojść do wyrównanego i zaciętego spotkania ligowych sąsiadów. Boiskowa rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Celujący w awans do PKO PB Ekstraklasy piłkarze Arki od samego początku całkowicie zdominowali beniaminka z Kołobrzegu, kwestię zgarnięcia trzech oczek rozstrzygając na swoją korzyść właściwie już przed przerwą. Po zmianie stron powiększyli tylko rozmiary wygranej, która przy lepszej skuteczności, mogła być jeszcze bardziej okazała. Tym samym nie udał się powrót do Trójmiasta trenera Ryszarda Tarasiewicza, który w latach 2021-22 na stadionie przy ulicy Olimpijskiej zasiadał na ławce gospodarzy.





































































































6
K. Lipkowski
28
W. Zieliński
21
K. Skóra
20
M. Borecki
1
P. Lenarcik
4
M. Dobrotka
2
M. Navarro
8
A. Sidibé
14
H. Vitalucci



Nie wiadomo, czy Arka Gdynia awansuje w tym sezonie do PKO Ekstraklasy, ale bez wątpienia po takich meczach nastroje wśród kibiców będą dużo lepsze.
To był po prostu koncert w wykonaniu gdyńskiego zespołu. Kotwica Kołobrzeg z dobrze znanym w Gdyni trenerem Ryszardem Tarasiewiczem była kompletnie bezradna i za bardzo nie wiedziała, co się dzieje.
Już do przerwy było w zasadzie pozamiatane. Najpierw gola strzelił Kike Hermoso, następnie dwukrotnie do siatki trafił Szymon Sobczak, choć raz pomógł mu rykoszet od obrońcy, a w drugiej sytuacji dobił piłkę po niewykorzystanym przez siebie rzucie karnym. To i tak był najmniejszy wymiar kary, bo Arka stworzyła sobie dużo więcej okazji.







Chciałem pogratulować zespołowi realizacji planu. Na pewno mnie buduje, że zagraliśmy na zero z tyłu. W defensywie zdecydowanie poprawiliśmy swoją grę i organizację. Reakcję po stracie piłki w wysokiej strefie. Cały czas dążyliśmy do tego, żeby strzelić kolejne bramki. To było widoczne.







Wynik jest wysoki. Myślę, że Arka to za dobra ekipa, żeby potrzebowała pomocy sędziego. Ktoś powie, o czym ty gadasz, skoro przegrałeś takim rezultatem. Prawda jest taka, że od 20-25 minuty powinniśmy grać z przewagą jednego zawodnika. Uważam też, że karnego na 3:0 nie powinno być. Przegraliśmy mecz, który z perspektywy całego spotkania mógł inaczej wyglądać.






Mimo jednostronnego przebiegu meczu i jednoznacznego wyniku, obaj wskazani piłkarze mogą powiedzieć, że wyróżnili się w swoich zespołach. Wybór napastnika Arki na zawodnika meczu jest dość oczywisty, biorąc pod uwagę fakt, że dwukrotnie wpisał się on na listę strzelców. Trzeba jednocześnie zauważyć, że Szymon Sobczak nie wykorzystał też rzutu karnego, ale dzięki swojej szybkiej reakcji od razu popisał się skuteczną poprawką. Z kolei ukraiński obrońca gości (który kilka tygodni wcześniej wrócił do gry po niespotykanej, aż czteroletniej przerwie, spowodowanej problemami zdrowotnymi i zmianami barw klubowych) oddał jedyny celny strzał Kotwicy w tym spotkaniu.



Kontrolowaliśmy to spotkanie od początku do końca. Mówiłem, że ta drużyna potrzebuje czasu i z każdym meczem powinniśmy wyglądać coraz lepiej. Cieszę się, że tak się dzieje. Z pewnością potrzeba stabilizacji. Dzisiejszy wynik pokazuje, że idziemy w dobrą stronę.





















Ten mecz ułożył się tak, a nie inaczej. Straciliśmy bramkę po dośrodkowaniu. Mogło to wyglądać dużo lepiej. Ja też w bramce nie pomagałem. Taka jest piłka. Raz na wozie, raz pod wozem. Zburzyło nam to plan tak, że skończyło się tak, jak się skończyło. Trzeba pracować, aby trzymać to wszystko w ryzach i grać do końca. Mecz jest co prawda długi, ale ostatecznie to źle się dla nas skończyło.





