Dariusz Czykier (1993, Legia Warszawa).Dariusz Czykier (1993, Legia Warszawa).
Kroniki21 lutego 1966
21 lutego 1966
Autor: Adrian Woźniak
Data dodania: 19.02.2021
FOT. EAST NEWSFOT. EAST NEWS

Uważany za złote dziecko białostockiej piłki. Wychowanek Jagiellonii był obdarzony ogromnym talentem i wróżono mu wielką karierę. I do pewnego momentu wszystko układało się zgodnie z planem. Problemy z alkoholem wyhamowały rozwój Dariusza Czykiera. Właśnie one miały wpływ m.in. na to, że nie wypalił dogadany już transfer do jednego z klubów w Stanach Zjednoczonych. „Kosa” – jak był nazywany w Białymstoku – całą karierę spędził w Polsce. Nigdy jednak nie zagrał w reprezentacji Polski, a było to jego wielkim marzeniem.

Przyszedł na świat w stolicy Podlasia. Nic dziwnego, że pierwsze kroki w futbolu chciał stawiać w miejscowej Jagiellonii. Na turniej organizowany przez nieżyjącego już trenera Henryka Pasierskiego, który był sąsiadem Czykiera, nie przyszedł z powodu zapalenia opon mózgowych. Gdy doszedł do siebie po chorobie, trafił do Gwardii Białystok. W Jadze o nim nie zapomniano. Do Dumy Podlasia przeniósł się wkrótce po meczu derbowym, w którym dwukrotnie pokonał bramkarza Jagiellonii. Młodego pomocnika sprowadził do klubu z Jurowieckiej trener juniorów Ryszard Karalus (szybko awansowany na szkoleniowca pierwszej drużyny), a tym, pod wodzą którego na dobre rozpoczęła się przygoda Czykiera z żółto-czerwonymi, był Mirosław Mojsiuszko.

 

BIAŁOSTOCKIE SZALEŃSTWO

W seniorskim zespole Jagiellonii zadebiutował jako 17-latek. Białostoczanie mieli już zapewniony awans do drugiej ligi (sezon 1982/1983) i trener postanowił dać szansę nieopierzonemu młokosowi w meczu ze Stomilem Olsztyn (0:0). „Kosa” wszedł na murawę na nieco ponad 20 minut. Na stałe wskoczył do pierwszej drużyny w sezonie 1984/1985.

W 1986 roku do Białegostoku trafił Janusz Wójcik. Pod jego wodzą Jagiellonia grała z polotem, widowiskowo, a jedną z gwiazd tamtego zespołu był właśnie Czykier.

Byliśmy nietykalni. Czuliśmy się pewni siebie, że nic nam nie może się stać. Staliśmy się szanowanymi obywatelami Białegostoku. Wszędzie, gdzie zachodziliśmy, ciepło nas witano. Nie graliśmy za wielkie pieniądze. Premia za wygraną wynosiła 100 dolarów. Nie to jednak się liczyło, a atmosfera w mieście. Samo wyjście z szatni na murawę, ten tumult panujący na trybunach bardzo nas dopingowały. Takich rzeczy się nie zapomina.

Dariusz Czykier
JAGIELLONIA.PL z 23 czerwca 2020 r.

„Wójt” awansował z Jagiellonią do I ligi (ówczesna ekstraklasa), ale w trakcie następnego sezonu pożegnał się z Białymstokiem. Na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce Jaga pozostała do 1990 roku. Rok wcześniej doszła do finału Pucharu Polski, w którym przegrała z Legią Warszawa (2:5). Już wtedy stołeczna ekipa zagięła parol na pomocnika rywali.

 

Centra D. Czykiera, główka J. Michalewicza

BIAŁYSTOK – WARSZAWA, WARSZAWA – BIAŁYSTOK

Tę trasę w trakcie kariery poznał bardzo dobrze. Do stolicy trafił po raz pierwszy w 1990 roku. Przenosinom do Warszawy towarzyszyło duże zamieszanie.

 

Kiedy działacze dowiedzieli się, że negocjuję z Legią, zostałem zawieszony i przez jakiś czas nie mogłem nigdzie grać. Dopiero przyszło powołanie do wojska i w ten sposób trafiłem na Łazienkowską.

Dariusz Czykier o przenosinach do Warszawy
JAGIELLONIA.PL z 23 czerwca 2020 r.
Krzysztof Ratajczyk, Wojciech Kowalczyk, Dariusz Czykier (Legia)Krzysztof Ratajczyk, Wojciech Kowalczyk, Dariusz Czykier (Legia)
FOT. EAST NEWS

Trzej przyjaciele z boiska (od lewej) – Krzysztof Ratajczyk, Wojciech Kowalczyk i Dariusz Czykier. Właśnie w towarzystwie „Rataja” i „Kowala” „Lejba” czuł się w Legii najlepiej.

„Lejba”, bo taki przydomek zyskał w Legii, spędził w Warszawie trzy lata okraszone sukcesami – zdobyciem Pucharu Polski i mistrzostwa kraju. Z powodzeniem grał też w europejskich pucharach.

 

Nie mieliśmy nic do stracenia. Wiedzieliśmy, że to topowa drużyna, która w sezonie 1990/91 została mistrzem Włoch, a rok później dotarła do finału Pucharu Europy. Jej trenerem był legendarny Vujadin Boškov, a na boisku same sławy – Gianluca Vialli, Roberto Mancini, Pietro Vierchowod, Toninho Cerezo, Gianluca Pagliuca. Podjęliśmy walkę. W pierwszym meczu w Warszawie strzeliłem jedynego gola, chociaż bardziej pomógł mi bramkarz rywali. Pojechaliśmy na rewanż, gdzie pokazał się młody wtedy Wojtek Kowalczyk.

Dariusz Czykier o meczach z Sampdorią Genua
JAGIELLONIA.PL z 23 czerwca 2020 r.
1:0 Główka D. Czykiera na wagę wygranej

W 1994 roku Czykier zawitał ponownie do Białegostoku. Po dwóch latach znów był w Legii. Tym razem obyło się bez podobnych komplikacji jak za pierwszym razem. Podczas drugiego pobytu na Łazienkowskiej 3 wywalczył kolejne dwa trofea – Puchar i Superpuchar Polski. Z Warszawą rozstał się na dobre w 1999 roku i powrócił do rodzinnego miasta. Karierę kończył w Supraślance Supraśl w 2007 roku.

 

Piłkarze Legii odbierają gratulację od prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego po wygranej z GKS–em Katowice w finale Pucharu Polski w 1997 roku.Piłkarze Legii odbierają gratulację od prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego po wygranej z GKS–em Katowice w finale Pucharu Polski w 1997 roku.
FOT. PAP

Piłkarze Legii Warszawa odbierają gratulacje od prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego po wygranej z GKS-em Katowice w finale Pucharu Polski w 1997 roku. Na pierwszym planie (z prawej) Dariusz Czykier. Na zdjęciu widoczni jeszcze (od prawej) Jacek Bednarz, Jacek Zieliński, Paweł Skrzypek, Marcin Jałocha.

Wszędzie, gdzie grałem, zawsze dawałem z siebie wszystko. Różnie mi to wychodziło. Nie mam sobie nic do zarzucenia, jeżeli chodzi o postawę na boisku. Zdaję sobie sprawę, że już poza nim zmagałem się z licznymi problemami. Jako piłkarz mogłem osiągnąć więcej.

Dariusz Czykier o karierze
JAGIELLONIA.PL z 23 czerwca 2020 r.

ALKOHOL DROGĄ DO UPADKU

„To dobry chłopak był i mało pił” – śpiewał przed laty Kazik Staszewski. W początkach przygody Czykiera z Warszawą te słowa jeszcze by się obroniły. „Lejba” trafił w Legii na „grupę bankietową”, z którą po meczu lubił wyskoczyć na piwko lub dwa. Z czasem pojawiły się inne, mocniejsze trunki.

 

Pierwszy raz przed meczem alkohol wypiłem w Legii, w Białymstoku nie wypiłem ani grama. (...) Miało się 25-26 lat, to nie było problemu. Ja dobrze grałem. Na bani to zagrałem raz.

Dariusz Czykier o alkoholizmie
„Czarno na białym”, TVN24 z 23 września 2019 r.
Dariusz Czykier i Wojciech Kowalczyk w pubie.Dariusz Czykier i Wojciech Kowalczyk w pubie.
FOT. EAST NEWS

Wojciech Kowalczyk w roli barmana, w rolę klienta wcielił się z kolei Dariusz Czykier. „Nie oszczędzaliśmy się ani na boisku, ani w barze. Codziennie po treningu siedzieliśmy na piwie w pubie. Wylansowaliśmy słynny „Garaż”. Smakowaliśmy życia, nie tylko piłkarskiego” – wspominał w 2020 roku w wywiadzie dla portalu jagiellonia.pl popularny „Lejba”.

Po zakończeniu kariery Czykier rozpoczął pracę w roli trenera. Najpierw był asystentem Artura Płatka, a później przez dwa tygodnie pierwszym szkoleniowcem Jagiellonii. I właśnie wtedy problemy alkoholowe znów dały o sobie znać. Klub zerwał z nim współpracę z powodu „niesportowego trybu życia”.

Dariusz Czykier jako trener Jagiellonii Białystok w 2008 roku.Dariusz Czykier jako trener Jagiellonii Białystok w 2008 roku.
FOT. PAP

Po zawieszeniu butów na kołku Dariusz Czykier pracował w Jagiellonii przez 2 lata. W białostockim klubie był asystentem Artura Płatka, Stefana Białasa i Michała Probierza. W 2008 roku samodzielnie poprowadził Jagę w trzech meczach – z Lechem Poznań, Legią Warszawa i Ruchem Chorzów. Wszystkie zakończyły się porażkami ekipy z Białegostoku. W kwietniu 2009 roku Czykier został zwolniony z powodów dyscyplinarnych. „Darek dostał ostrzeżenie, można powiedzieć żółtą kartkę. Obiecał poprawę i słowa nie dotrzymał. Wiemy, ile zrobił dla naszego klubu i doceniamy to. Ale takiej sytuacji nie można dłużej tolerować i należało zareagować” – wyjaśniał na łamach „Kuriera Porannego” prezes Jagiellonii Cezary Kulesza.

W 2016 roku o „Lejbie” zrobiło się głośno za sprawą wywiadu w „Przeglądzie Sportowym”, w którym otwarcie przyznał, że jest alkoholikiem. Trzy lata później w programie „Czarno na białym” w TVN24 opowiadał o terapiach i przerwach w piciu, do którego niestety powracał. Zapewnił jednak, że w końcu pokona nałóg i odstawi alkohol raz na zawsze.

W dniu urodzin wypada życzyć panu Dariuszowi przede wszystkim dużo zdrowia oraz wytrwałości w postawionych sobie celach.