Arkadiusz Malarz podczas meczu Legii Warszawa.Arkadiusz Malarz podczas meczu Legii Warszawa.
Kroniki19 czerwca 1980
19 czerwca 1980
Autor: Adrian Woźniak
Data dodania: 18.06.2020
FOT. CYFRASPORTFOT. CYFRASPORT

Polska miała wielu znakomitych malarzy. O Aleksandrze Gierymskim, Stanisławie Ignacym Witkiewiczu (czyli słynnym Witkacym) czy Janie Matejce uczy się w szkołach. O rodzimych futbolistach raczej nie dowiemy się na lekcjach. Może to i szkoda, bo i w tej dziedzinie znaleźć możemy jedynego w swoim rodzaju „malarza”, choć z farbą i płótnem mającym niewiele wspólnego. Obchodzącego 40. urodziny Arkadiusza Malarza z mistrzami pędzla łączy jedna podstawowa kwestia – fach w ręku. A nawet w obu dłoniach.

„MYŚMY W PUŁTUSKU NIE TAKIE NUMERY ROBILI”

Ten kultowy cytat pochodzący z serialu „Alternatywy 4” (reż. Stanisław Bareja) wypowiedziany przez Stanisława Anioła (w tej roli Roman Wilhelmi) – gospodarza domu na warszawskim Ursynowie, a niegdyś kierownika Wydziału Kultury w Pułtusku – bywa często wypowiadany przez byłych mieszkańców tego urokliwego i jednego z najstarszych miast na Mazowszu. Wśród najbardziej znanych postaci wywodzących się z Pułtuska wypada wymienić przede wszystkim wokalistę Czerwonych Gitar Krzysztofa Klenczona. To również miejsce urodzenia dwóch znanych piłkarzy – Konrada Wrzesińskiego i Arkadiusza Malarza. Właśnie w miejscowej Nadnarwiance rozpoczęła się przygoda z piłką późniejszego bramkarza Legii Warszawa.

Arkadiusz Malarz w barwach Świtu Nowy Dwór Mazowiecki podczas meczu z Legią Warszawa przy Łazienkowskiej 3.Arkadiusz Malarz w barwach Świtu Nowy Dwór Mazowiecki podczas meczu z Legią Warszawa przy Łazienkowskiej 3.
FOT. EAST NEWS

Gdy w 2003 roku Arkadiusz Malarz przyjechał na Łazienkowską 3 ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, raczej nie spodziewał się, że w przyszłości będzie bramkarzem stołecznej Legii.

EKSTRAKLASOWY DEBIUT

Przez pierwsze lata kariery często zmieniał kluby. Mazovia Ciechanów, Bug Wyszków, Polonia Warszawa, Gwardia Warszawa – to drużyny, które reprezentował. Na ekstraklasowy debiut czekał do sezonu 2003/04. W najwyższej klasie rozgrywkowej pokazał się jako zawodnik Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. Dobrą postawą w klubie spod Warszawy zapracował na transfer do Amiki Wronki. W Wielkopolsce nie zagrzał długo miejsca. W Amice zaliczył 10 spotkań. Po fuzji wronieckiego klubu z Lechem Poznań na krótko zawitał na Bułgarską. W ekipie „Kolejorza” wystąpił zaledwie dwukrotnie. Nie mogąc liczyć na regularną grę w ekipie z Poznania, wyemigrował do słonecznej Grecji.

MALARZ, CZYLI MALARDIDIS

Ten ruch okazał się strzałem w dziesiątkę. Niedoceniany w Polsce bramkarz w Grecji zrobił prawdziwą furorę. Pierwszym klubem Malarza była Skoda Ksanti. To właśnie w jej barwach został rekordzistą ligi pod względem minut bez straty gola. Nie dał się pokonać przez 683 minuty. Grecy byli nim zachwyceni. Pojawiły się nawet głosy o chęci nadania mu greckiego obywatelstwa i powołania do tamtejszej reprezentacji (nigdy nie wystąpił bowiem w kadrze Polski). Do tego nie doszło i Malarz nie został Malardidisem (bo tak miało brzmieć jego nazwisko w języku greckim, o czym pisał „Przegląd Sportowy”). Udane występy w Ksanti zaowocowały przenosinami do Panathinaikosu Ateny.

Arkadiusz Malarz podczas jednej z interwencji w meczu GKS-u Bełchatów.Arkadiusz Malarz podczas jednej z interwencji w meczu GKS-u Bełchatów.
FOT. CYFRASPORT

Po zagranicznych wojażach Arkadiusz Malarz powrócił do Polski w 2013 roku. Nie trafił jednak od razu do ekstraklasy, a do pierwszoligowego GKS-u Bełchatów.

SEN O WARSZAWIE

Po opuszczeniu „Koniczynek” ze stolicy Malarz grał jeszcze w kilku innych greckich klubach, występował też na Cyprze. W 2013 roku zdecydował się na powrót do kraju. Trafił do GKS-u Bełchatów. Z drużyną z miasta słynącego z wydobycia węgla brunatnego wygrał pierwszoligowe rozgrywki i awansował do ekstraklasy. W niej prezentował się na tyle dobrze, że zainteresowała się nim Legia. Do Warszawy trafił w lutym 2015 roku i tam spełnił się jego sen o Warszawie.

Arkadiusz Malarz i Artur Jędrzejczyk z Pucharem Polski 2016.Arkadiusz Malarz i Artur Jędrzejczyk z Pucharem Polski 2016.
FOT. CYFRASPORT

W 2016 roku Arkadiusz Malarz wywalczył pierwsze w karierze mistrzostwo i Puchar Polski. W finale na PGE Narodowym w Warszawie Legia pokonała Lecha Poznań 1:0.

W stolicy Malarz osiągnął największe sukcesy i udowodnił, że golkiper jest jak wino – im starszy, tym lepszy. Początkowo był tylko zmiennikiem Dušana Kuciaka, ale po odejściu Słowaka został pierwszym bramkarzem klubu z Łazienkowskiej. Z Legią wywalczył trzy tytuły mistrzowskie i dwukrotnie sięgnął po Puchar Polski. W 2017 roku tygodnik „Piłka Nożna” uznał go za Ligowca Roku. Rok później na Gali Ekstraklasy Malarza wybrano bramkarzem sezonu

Arkadiusz Malarz podnoszący z murawy racę rzuconą przez kiboli Lecha Poznań podczas finału Pucharu Polski 2016.Arkadiusz Malarz podnoszący z murawy racę rzuconą przez kiboli Lecha Poznań podczas finału Pucharu Polski 2016.
FOT. CYFRASPORT

Arkadiusz Malarz sprawiał zawsze wrażenie człowieka, który niczego się nie boi. Podczas finału Pucharu Polski w 2016 roku nie przestraszył się rac rzuconych w jego kierunku przez pseudokibiców poznańskiego Lecha.

W czerwcu 2019 roku stołeczny klub postanowił nie przedłużać z nim kontraktu. Pożegnanie nie było łatwe. Przez cztery lata gry w stolicy Malarz bardzo związał się z drużyną i kibicami. Na boisku zawsze dawał z siebie wszystko. To dzięki jego kapitalnym interwencjom legioniści mogli świętować kolejne tytuły mistrzowskie.

Podczas pożegnania z fanami Legii pojawiły się łzy, ciężko było mu wypowiedzieć kilka zdań. Ale to przecież normalne. Zdarza się nawet takim twardzielom jak pan Arkadiusz.

ŁKS ŁÓDŹ

Po odejściu z Legii nie był długo bezrobotny. Jego usługami zainteresowany był beniaminek ekstraklasy ŁKS Łódź. Malarz nie bał się podjąć wyzwania. Po latach gry o najwyższe cele przyszło mu bić się o utrzymanie. W nowym klubie potwierdził, że nadal znajduje się w wysokiej formie i z powodzeniem może jeszcze grać w piłkę.

Arkadiusz Malarz podczas interwencji w meczu Korona Kielce - ŁKS Łódź w 2020 roku.Arkadiusz Malarz podczas interwencji w meczu Korona Kielce - ŁKS Łódź w 2020 roku.
FOT. CYFRASPORT

Arkadiusz Malarz ma w meczach ŁKS-u Łódź znacznie więcej pracy niż podczas gry w Legii Warszawa. Często zdarza mu się wyciągać piłkę z siatki, choć – jak w tym wypadku – czasem trzeba ją zdjąć znad poprzeczki.

Dla mnie nieważny jest PESEL. Kocham ciężką pracę i kocham grać w piłkę. Dopóki zdrowie pozwoli, to chciałbym grać.
Arkadiusz Malarz
WYWIAD DLA ŁÓDZKIEGO ODDZIAŁU „GAZETY WYBORCZEJ” PRZED DEBIUTEM W ŁKS-IE

Zdrowie na szczęście pozwala na kolejne występy. I choć, jak śpiewał Andrzej Rosiewicz w serialu „Czterdziestolatek”: „40 lat minęło jak jeden dzień”, to należy pamiętać, że mimo wszystko „to piękny wiek”, a teraz trzeba się przygotować „na drugie tyle, a może i na trzecie, któż to wie?”.