Aktualności

Karma z pięknych wspomnień. Szalona podróż z wolontariuszką Justyną

Wolontariat22.04.2020 
Kolejna bohaterka naszych historii wolontariuszy związana jest z Lubelszczyzną. Justyna Ufnal przygodę z wolontariatem PZPN rozpoczęła w 2019 roku. Od ubiegłorocznych MŚ U-20 przeżyła jednak tyle, że mogłaby napisać książkę. Kto miał bowiem okazję brać udział w sparingu reprezentacji Polski kobiet z drużyną… stu dziewczynek, kochających piłkę nożną?

Justyna pochodzi z województwa lubelskiego. Mieszka w Niedrzwicy Dużej, wbrew nazwie niewielkiej miejscowości położonej niecałe pół godziny drogi od Lublina. Piłka nożna to dla niej coś więcej niż hobby. – Nie potrafię usiedzieć w miejscu. Piłkę nożną uwielbiam, lubię oglądać mecze różnych lig i reprezentacyjne, sama też gram. Co prawda amatorsko, ale bardzo to lubię. Na studiach dołączyłam do AZS w Lublinie. Później, głównie dzięki wolontariatowi, spróbowałam sił w klubie, który występuje w trzeciej lidze. Nazywa się Perły Lublin. Spełniłam swoje dziecięce marzenia o graniu. Niestety, treningi musiałam z czasem przerwać, sprawy pokrzyżowały moje problemy zdrowotne – opowiada Ufnal.

Piłkarsko Justyna ma najbliżej od Katalonii. FC Barcelona i Leo Messi to jej wybory, choć jak sama przyznaje, nie jest przeciwniczką ludzi, których ulubieńcy grają w Madrycie. – Daleko mi do hejtowania Realu. Lubię oglądać dobrą piłkę, dlatego ta rywalizacja pomiędzy Barceloną a klubem z Madrytu, zawsze jest ciekawa. Nie jestem jednak wybredna na punkcie futbolu. Będąc lokalną patriotką, z chęcią pojawiam się na meczach miejscowej drużyny, Oriona Niedrzwica. Występują w lubelskiej klasie okręgowej. Często też bywam na meczach Motoru Lublin, gdzie pomagam jako wolontariuszka w organizacji – wymienia bohaterka naszej historii. Z Motorem faktycznie związana jest część życia wolontariuszki w wykonaniu Justyny. A wszystko za sprawą Areny Lublin, czyli pięknego obiektu otwartego w 2014 roku, gdzie Ufnal działa w Centrum Wolontariatu Sportowego.

Cały świat w Lublinie

Przygoda z wolontariatem związanym z Polskim Związkiem Piłki Nożnej dla Justyny zaczęła się w 2019 roku. Choć wydaje się, że to krótki okres, był to bardzo intensywny czas dla naszej bohaterki. Pierwsze poważne wyzwanie to MŚ U-20, na których jedną z aren była właśnie Arena Lublin. Swoje mecze rozgrywali tam m.in. rywale Polaków w grupie A, czyli Senegal, Kolumbia i Tahiti. W Lublinie rozegrano również mecze fazy pucharowej, chociażby półfinał, w którym Korea Południowa ograła 1:0 Ekwador, zapewniając sobie miejsce w wielkim finale. – Zimą 2018 roku znalazłam w sieci ogłoszenie o naborze. Coś mnie tknęło, żeby otworzyć nową ścieżkę w swoim życiu. Mam trochę tak, że milion razy zastanawiam się nad jedną rzeczą. Przy tej decyzji doszłam do wniosku, że szkoda czasu na myślenie i zgłosiłam chęć uczestniczenia w tak fajnie zapowiadającej się imprezie – uśmiecha się Justyna, która nie pożałowała swojej „nieprzemyślanej” decyzji. – Zaproszono mnie na rozmowę rekrutacyjną do Lublina i już tam spotkałam się z dużą życzliwością. Ostatecznie udało się i przydzielono mnie do tickietingu. Szybko zorientowano się, że jestem osobą w miarę wygadaną, ciągnie mnie do ludzi i w takim bezpośrednim kontakcie z kibicami, na pewno się odnajdę. Mieli rację! – przyznaje Ufnal.

Mundial piłkarzy do lat 20 okazał się dużym wyzwaniem. Nawet podczas teoretycznie luźniejszych dni nie brakowało sytuacji, którym trzeba było stawić czoła. Druga strona medalu jest taka, że Justyna wielokrotnie sama oferowała pomoc, chcąc być jak najbardziej przydatną w roli wolontariuszki. – Wpisałam się na wszystkie mecze podstawowe, a później też w okienka pomiędzy dniami meczowymi. Ile mogłam, tyle pomagałam. Angażowałam się właściwie we wszystko, co mogło się przyczynić do dobrej organizacji imprezy w Polsce – mówi Ufnal. A co najlepiej wspomina z MŚ U-20? – Najciekawsze były przygotowania oprawy meczowej. Rozkładanie tego koła ze znakiem FIFA na środku boiska, bycie w centralnym punkcie stadionu, to duże przeżycie. O znajomościach pewnie nie muszę wspominać, bo to już tradycja wolontariatów. Ważne jest to, że podczas tego wspólnego działania, nie ocenia się człowieka tak, jak można się przekonać na co dzień. Po prostu, wszyscy sobie pomagamy i działamy razem. Mieliśmy świetną grupę, w której bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Dodam jeszcze super kibiców, którzy zjechali się z różnych regionów świata. W Lublinie mieliśmy ludzi z Senegalu, nie zabrakło też fanów z Korei Południowej. Zagraniczne, fajne towarzystwo – kwituje Justyna.

Mocniejsze bicie serca

Doświadczenia z Centrum Wolontariatu Sportowego Miasta Lublin oraz tak dużej imprezy jak MŚ U-20 w Polsce rozochociły naszą bohaterkę. Idąc za ciosem, Justyna zgłosiła się do wolontariatu podczas meczów reprezentacji trenera Jerzego Brzęczka, przeciwko Słowenii oraz Macedonii. W obu przypadkach mowa o spotkaniach rozgrywanych w Warszawie, na PGE Narodowym. – Zmotywowały mnie dwie rzeczy. Po pierwsze już podczas MŚ U-20 jakoś przewijał się temat wolontariatu na meczach w Warszawie, ja wtedy z zaciekawieniem przysłuchiwałam się tym historiom. Druga sprawa, kiedy Polacy grali z Austriakami, na tablicach w mediach społecznościowych moich znajomych z wolontariatu zaczęło się pojawiać mnóstwo zdjęć właśnie z PGE Narodowego. Popatrzyłam na siebie i pomyślałam: Gdzie, ja do Warszawy? Po chwili jednak stwierdziłam: A właśnie, że tak, pojadę tam! – śmieje się, wspominając swoje wewnętrzne rozterki wolontariuszka z Lubelszczyzny.

Jak postanowiła, tak zrobiła. Justyna przy okazji meczów reprezentacji trenera Brzęczka trafiła do grupy odpowiedzialnej za oprawę meczową. Jej obowiązkiem było chociażby rozkładanie folii na krzesełkach trybun PGE Narodowego, które później utworzyły piękną, biało-czerwoną oprawę. – Jak wsiadłam do pociągu do Warszawy, stres minął. Wielokrotnie przejeżdżałam obok PGE Narodowego przy okazji podróży na wakacje. Już sam jego widok budził ekscytację. Jako wolontariusz mogłam stanąć obok murawy, zobaczyć twierdzę polskiego futbolu od środka. Nie ukrywam, serce mocniej zabiło. W Warszawie ponownie mogłam poznać świetnych ludzi. Wszystkich nas łączy piłka, a to pozwala na swobodne nawiązywanie nowych znajomości – wspomina Ufnal.  

Stówka na stulecie!

Justyna poza wyjazdem na PGE Narodowy, pozostała wierna ważnym imprezom piłkarskim, które zaplanowano w Lublinie. Takim wydarzeniem był mecz eliminacji ME kobiet, w którym Polki zmierzyły się z Hiszpankami. Arena Lublin okazała się szczęśliwa dla naszej reprezentacji, skończyło się na bezbramkowym remisie, który w starciu z mocnym przeciwnikiem daje nadzieję na pozytywną przyszłość. – Arena Lublin jest mi coraz lepiej znana. Nie byłam jeszcze w każdym miejscu, bo nie wszędzie można wejść, ale czuję się tu naprawdę dobrze. Pomagałam przy spotkaniu kobiecej reprezentacji w wielu kwestiach. Chociażby treningach, gdzie trzeba było dobrze zarządzać kibicami – wspomina Justyna.

Przy okazji pobytu kobiecej reprezentacji w Lublinie, udało się zorganizować wzruszającą akcję związaną z obchodami stulecia Polskiego Związku Piłki Nożnej. Z Lublina i okolic zorganizowano sto dziewczynek grających w piłkę nożną, z którymi w pokazowym treningu… zagrała reprezentacja Polski kobiet! Można śmiało stwierdzić, że aktualne reprezentantki zmierzyły się z przyszłymi kadrowiczkami. – Perły Lublin również uczestniczyły w tym wydarzeniu. Sto dziewczynek biegających za piłką na tym mini-sparingu, to był super widok. To było 10-15 minut naprawdę solidnej dawki radości zarówno dla młodych piłkarek, jak i naszych reprezentantek. A po meczu można było też zrobić sobie zdjęcie i wziąć autograf. Ja co prawda wtedy pomagałam w organizacji, ale przy okazji udało się zrobić pamiątkowe zdjęcie z Ewą Pajor – uśmiecha się Ufnal. Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że spotkanie zakończyło się zwycięstwem stu młodych piłkarek 4:1. Przewaga liczebna nad starszymi koleżankami zrobiła jednak różnicę.

Wolontariat otwiera…

Tych wszystkich przygód Justyna nie przeżyłaby bez piłki nożnej oraz wolontariatu. Co jednak istotne, nowe wyzwania okazały się początkiem do zmian w podejściu do życia naszej bohaterki. – Bardzo się zmieniłam od czasu, kiedy zaczęłam się mocniej angażować jako wolontariuszka. Jestem teraz bardziej otwarta na świat. Mam odwagę, żeby próbować czegoś nowego. Wolontariat daje też większą pewność w komunikacji międzyludzkiej. Do tego jest to szkoła szybkiego reagowania na kryzysowe sytuacje. Dzięki temu później mało potrafi nas zaskoczyć, a nawet jeśli, to z większym spokojem, potrafimy dobrze zareagować – wylicza nasza bohaterka. Jak łatwo się domyślić, Justyna po obiecującym 2019 roku, mocno nastawiała się na nowe wyzwania w kolejnych dwunastu miesiącach. Sytuacja z COVID-19 zahamowała pewne plany i pomysły. Ufnal nie traci jednak pozytywnego podejścia do przyszłości. – Piłka nożna to moja największa, życiowa pasja. Wolontariat wrósł we mnie, stając się istotną cząstką codzienności. W czasach epidemii jest ciężko, rola wolontariusza jest takim pozytywnym nałogiem. Teraz jesteśmy na odwyku, ale karmię się wspomnieniami z tego, co przeżyłam, marząc o przyszłości. To taki motor napędowy w codzienności. Każdemu to polecam, sądzę, że warto sobie dawkować taką pozytywną energię – kończy Justyna.

Nic dodać, nic ująć. Wolontariusze, czas odkurzyć wspomnienia. Dzielmy się nimi wszyscy, a codzienność będzie dużo bardziej wesoła. A już za jakiś czas, płynnie, z uśmiechem na ustach – przejdziemy do kolejnych, wielkich, wolontariackich wyzwań!

Maciej Piasecki

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności