Aktualności

Siedem lat po złocie. Co dziś porabiają mistrzynie Europy z 2013 roku?

Reprezentacja22.03.2020 
Za nieco ponad trzy miesiące minie dokładnie siedem lat od największego sukcesu w historii polskiej piłki kobiecej. W czerwcu 2013 roku reprezentacja Polski do lat 17 prowadzona przez selekcjonera Zbigniewa Witkowskiego wywalczyła młodzieżowe mistrzostwo Europy, pokonując w finale 1:0 Szwecję po golu Eweliny Kamczyk. Postanowiliśmy sprawdzić, jak dziś wiedzie się naszym „złotkom”.

Losy mistrzyń Europy potoczyły się bardzo różnie. Z osiemnastu zawodniczek, które w 2013 roku pojechały na turniej finałowy do szwajcarskiego Nyonu, pięć już nie gra dziś w piłkę na wysokim poziomie albo wcale. Dwanaście zadebiutowało w seniorskiej reprezentacji Polski. Trzy odeszły do klubów zagranicznych, licząc Kingę Szemik, która wyjechała do USA na studia i grała w lidze uniwersyteckiej. Największą karierę zrobiły Ewa Pajor i Paulina Dudek. Większość osiadła na poziomie krajowej Ekstraligi.

O „złotkach” porozmawialiśmy z Natalią Niewolną-Wielińską, która wtedy była w sztabie drużyny trenera Zbigniewa Witkowskiego, a od 2016 roku jest asystentką selekcjonera Miłosza Stępińskiego w seniorskiej kadrze.

ANNA OKULEWICZ

Najlepsza bramkarka turnieju finałowego. Zapowiadała się na znakomitą golkiperkę. – Była niesamowicie skoczna i zdeterminowana. Grała tak dobrze nogami, że praktycznie była jak piąta obrończyni. Pamiętam jedną jej znakomitą paradę z finału, która nas uratowała – wspomina Natalia Niewolna.

Po mistrzostwach Europy kobieca drużyna Pogoni się rozpadła, a ona odeszła do szczecińskiej Olimpii. Niestety później jej kariera nie potoczyła się tak, jak mogła. Przez różne pozasportowe aspekty przestała grać, ale z futbolem całkiem rozstać się nie potrafiła. Z przerwami kontynuowała swoją przygodę z piłką. Kopała zarówno na trawie, jak i w hali w barwach Stilonu Gorzów Wielkopolski, a obecnie jest piłkarką trzecioligowej Warty Gorzów Wlkp. I gra w… ataku. – Mimo że to trzecia liga, to nigdy nie byłam w lepszym klubie, jeśli chodzi o podeście do zawodniczki i zaangażowanie. Nawet teraz w przerwie spowodowanej koronawirusem mam opiekę fizjoterapeuty, którego opłaca klub – mówi nam Okulewicz. Na co dzień pracuje w firmie z częściami samochodowymi.

KINGA SZEMIK

Rezerwowa bramkarka w turnieju finałowym. W 2013 roku reprezentowała barwy Mitechu Żywiec. Grała także w kadrze województwa śląskiego, prowadzonej przez trenera Zbigniewa Witkowskiego. – Nasz trener bramkarek, Włodek Kwiatkowski, widział w niej ogromny potencjał, który pokazuje teraz w USA. Do dorosłej reprezentacji trudno jej się przebić, bo ma dużą konkurencję w postaci Kasi Kiedrzynek i Ani Szymańskiej, ale w mojej ocenie dobrze się rozwinęła – przekonuje Niewolna.

Szemik niestety zaraz po finałach mistrzostw Europy doznała kontuzji barku i obojczyku w pokazowym spotkaniu z Dziennikarzami. Po jej wyleczeniu rozegrała 35 meczów w Ekstralidze, była także powoływana do reprezentacji U19. W 2016 roku zdecydowała się na kontynuowanie nauki i gry w piłkę w Stanach Zjednoczonych. Odnosiła sukcesy w zespole najwyższej klasy rozgrywek akademickich The University of Texas Rio Grande Valley. Zadebiutowała nawet w kadrze Miłosza Stępińskiego. Studia dobiegają jednak końca. W styczniu tego roku nie znalazła uznania w oczach klubów ligi profesjonalnej NWSL i nie została wybrana w drafcie. O to było jednak ciężko bramkarce i osobie zza granicy. Sama zainteresowana nie ukrywa, że najprawdopodobniej latem wróci do Europy i że ma kilka propozycji. Nie będzie to jednak powrót do Polski.

Ewa Pajor i Kinga Szemik świętujące mistrzostwo Europy w 2013 roku. Fot. Hanna Urbaniak

KATARZYNA MICHALSKA

Ówczesna zawodniczka szczecińskiej Olimpii była jedynie uzupełnieniem kadry, która zdobywała złoty medal w Szwajcarii. Nie tylko nie zagrała ani minuty w finałach, ale w ogóle nie zadebiutowała pod wodzą Zbigniewa Witkowskiego.

Z Olimpią awansowała do Ekstraligi, później pomogła w jej utrzymaniu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Po skończeniu liceum latem 2016 roku odeszła do AZS PSW Biała Podlaska. Niestety w 2017 roku dwukrotnie zerwała więzadła w stawie skokowym. Z kolei w 2019 roku AZS PSW został z powodu braku finansowego wsparcia wycofany z rozgrywek. – Wtedy ukierunkowałam się na naukę i rozwój pasji, choć za piłką trochę tęsknię – nie ukrywa. Dziś jest świeżo upieczonym inżynierem. – Obroniłam kilka dni temu pracę na kierunku Informatyka w Państwowej Szkole Wyższej w Białej Podlaskiej. Zajmuję się grafiką komputerową i stale poszerzam wiedzę w zakresie pisania stron www, a także marketingu – opowiada. Oprócz tego pogrywa w futsal. W styczniu wywalczyła złoto w Akademickich Mistrzostwach Województwa Lubelskiego.

PATRYCJA MICHALCZYK

Podstawowa zawodniczka bloku defensywnego złotych medalistek. Do kadry powołana została z Nysy Kłodzko, drużyny… chłopięcej. Później odeszła do AZS Wrocław i zerwała więzadła w kolanie. W 2016 roku trafiła do Olimpii Szczecin, w której gra do dziś. – Gdyby nie poważna kontuzja, mogłaby zrobić większą karierę – twierdzi Natalia Niewolna.

Michalczyk zadebiutowała w dorosłej reprezentacji Polski w czerwcu 2019 roku w towarzyskim spotkaniu przeciwko Słowacji rozgranym w Popradzie. Polki, grając w składzie złożonym w większości z zawodniczek z Ekstraligi, przegrały 0:1, a obrończyni Olimpii rozegrała pierwsze 45 minut. To było jednak jej pierwsze i jak dotąd ostatnie powołanie do seniorskiej kadry.

KAROLINA OSTROWSKA

Wtedy piłkarka AZS Wrocław w finałach nie otrzymała szansy gry. – Mogła występować zarówno na boku, jak i na środku defensywy. Mimo sporych umiejętności, przegrywała jednak ogromną rywalizację o miejsce w składzie. Grała także wtedy w kadrze Dolnego Śląska – wspomina Niewolna.

W AZS Wrocław Ostrowska spędziła kilka sezonów. Osiągała sukcesy w rozgrywkach juniorskich. W 2018 roku przez moment występowała w pierwszoligowym Golu Częstochowa, a dziś drugi sezon broni barw ekstraligowego AZS PWSZ Wałbrzych, w którym występuje zarówno na trawie, jak i w hali.

KATARZYNA GOZDEK

Jeśli trzeba by wskazać jedną piłkarkę z kadry mistrzyń Europy, której żal najbardziej, to byłaby to właśnie Katarzyna Gozdek. Kapitan i ostoja linii defensywnej „złotek”. – Swoją osobowością scalała zespół. Bardzo pozytywna osoba. Szkoda, że jej losy tak się potoczyły – mówi Natalia Niewolna. Kilka minut przed końcem meczu półfinałowego z Belgią nabawiała się kontuzji, która, jak się później okazało, na zawsze przekreśliła jej marzenia o wielkiej karierze. Puchar za mistrzostwo Europy podniosła, podpierając się o kule. Po wyleczeniu kontuzji wróciła do treningów z AZS Wrocław i wtedy nie wytrzymało drugie kolano, a klub nie przedłużył z nią kontraktu. Później zgłosił się po nią jeszcze mistrz kraju Medyk Konin, ale nie dostała szansy w zespole, zbrojącym się na Ligę Mistrzyń. Trafiła do GOSiRek Piaseczno, a następnie… w wieku 20 lat zdecydowała się zakończyć przygodę z piłką.

Potem skupiła się na nauce. Nie wytrzymała jednak długo bez futbolu. Zaczęła grać w futsal i beach soccer w barwach UAM Poznań, z którym pojechała nawet na turniej Ligi Mistrzyń w piłce plażowej. Przygotowując się do sezonu Ekstraligi futsalu zerwała więzadła po raz trzeci. Dziś kończy fizjoterapię na poznańskim AWF oraz gra w beach soccera w Lady Grembach Łódź, z którym w 2019 roku wywalczyła wicemistrzostwo świata. – Niestety ze sportowej pasji nie jestem w stanie wyżyć, dlatego dorabiam, jeżdżąc uberem – zdradza Gozdek.

Wyjściowa jedenastka przed meczem finałowym. Fot. Hanna Urbaniak

KATARZYNA KONAT

Podstawowa lewa obrończyni kadry U17. – Wsadzała głowę tam, gdzie inni baliby się wsadzić nogę. Piłka mogła przejść, ale przeciwnik nie. A wcale nie zbierała tak dużo żółtych kartek. Wtedy chudziutka, filigranowa, ale wysoka i dynamiczna. Do tego stopnia chuda, że nawet rodzice dzwonili i prosili, żeby pilnować jej na posiłkach – śmieje się Niewolna.

Dwa miesiące po zdobyciu mistrzostwa Europy zadebiutowała w dorosłej reprezentacji na turnieju towarzyskim Balaton Cup. Rok później zdobyła mistrzostwo i Puchar Polski z Medykiem Konin, którego barwy reprezentowała przez dekadę. Później grała jeszcze w AZS PWSZ Wałbrzych, a od 2016 roku jest w SMS Łódź. Na krajowym podwórku wygrała wszystko, co było do wygrania. Niestety również jej nie omijały kontuzje, przez co jej kariera nie rozwinęła się tak, jak mogła. Znajduje się w szerokim składzie selekcjonera Miłosza Stępińskiego, dwukrotnie nawet została powołana do kadry za jego kadencji, ale w jej występach przeszkadzały urazy.

ANNA RĘDZIA

Rozegrała wszystkie mecze turnieju w pełnym wymiarze czasowym na lewej stronie defensywy. – Wyróżniała się stoickim spokojem na boisku i poza nim. Nigdy nie dała się sprowokować. Zawsze zachowywała zimą krew. Przy tym wszystkim miała bardzo wysokie umiejętności piłkarskie – mówi o Rędzi Natalia Niewolna.

Po mistrzostwie Europy opuściła Sportową Czwórkę Radom na rzecz UKS SMS Łódź, a w latach 2015 – 2019 grała w AZS PWSZ Wałbrzych. W Wałbrzychu zadebiutowała w Ekstralidze oraz była powoływana do seniorskiej reprezentacji Polski. Latem 2019 roku wróciła do SMS Łódź, w którym gra do teraz. Zawodniczka o sporym potencjale, która z powodzeniem mogłaby spróbować swoich sił w znacznie mocniejszych klubach, tym bardziej że po wywalczeniu złotego medalu ustawiała się po nią kolejką zainteresowanych.

PAULINA DUDEK

Jeden z filarów mistrzowskiej drużyny U17, a dziś pierwszej reprezentacji Polski oraz jednego z czołowych europejskich klubów, PSG. Do końca nie było wiadomo, czy zdąży się wyleczyć na turniej w Szwajcarii po kontuzji, którą odniosła w rozgrywkach Coca-Cola Cup. W finale przeciwko Szwecji założyła opaskę kapitańską wskutek nieobecności Katarzyny Gozdek.

Co ciekawe, jej początki z reprezentacją Polski nie były usłane różami. – Pamiętam jeden sparing w Grodzisku Wielkopolskim. Została wpuszczona na boisko, po czym po kilkunastu minutach poprosiła o zmianę, bo nie miała już siły. Po tym meczu rozmawialiśmy z jej rodzicami. Przyznam szczerze, że nie widziałam wtedy dla niej przyszłości w kadrze. Obiecała jednak, że weźmie się za siebie i będzie lepsza. Pół roku później, kiedy przyjechała na zgrupowanie, byliśmy w ogromnym szoku, jaki poczyniła postęp. Potrafiła rozegrać 90 minut, a potem zapytać, czy może jeszcze potrenować. Wykonała tytaniczną pracę, która dziś procentuje – opowiada Natalia Niewolna.

Kapitan Paulina Dudek wyprowadza reprezentację Polski na finał MME. Fot. Hanna Urbaniak

MAGDALENA GOZDECKA

W 2013 stanowiła jedynie uzupełnienie 18-osobowego składu na mistrzostwa. Środkowa pomocniczka AZS UJ Kraków miała niesamowicie dużą konkurencję na swojej pozycji, bo rywalizowała z Urszulą Wasik, Sylwią Matysik czy Gabrielą Grzywińską. – Wchodziła tylko na końcówki – potwierdza Niewolna.

W 2017 roku odeszła z AZS UJ Kraków i grała jeszcze w Prądniczance Kraków. – Przez prywatne sprawy musiałam zrezygnować z występów na najwyższym poziomie. Ale kto wie, może jeszcze wrócę kiedyś do gry w jakiejś niższej lidze na trawie bądź hali – mówi Gozdecka. Obecnie studiuje teleinformatykę na AGH, w styczniu uzyskała tytuł inżyniera. Jest częścią futsalowej drużyny AZS AGH Kraków, ale na razie leczy kontuzję.

GABRIELA GRZYWIŃSKA

Finał młodzieżowych mistrzostw Europy był jej drugim występem w reprezentacji do lat 17, ale pierwszym w wyjściowym składzie. Wcześniej zaliczyła jedynie kwadrans w półfinale przeciwko Belgii. Zagrała, bo kontuzji nabawiła się Katarzyna Gozdek i to nie na swojej nominalnej pozycji. Sama tak to wspominała niedawno w rozmowie z Łączy nas piłka: „Podeszłam do tego na luzie. Powiedziałam sobie ‘mam jeden mecz, muszę zagrać jak najlepiej’. I tyle.” I zagrała.

Później regularnie występowała w reprezentacji U19, ale z kadrą seniorską długo jej było nie po drodze. Za kadencji Miłosza Stępińskiego na początku była głównie dowoływana na zgrupowania, ale cierpliwie czekała na swoją szansę i dziś jest podstawową zawodniczką reprezentacji oraz Medyka Konin, do którego latem przeszła z Górnika Łęczna. Mocna kandydatka do wyjazdu do zagranicznego klubu.

EWELINA KAMCZYK

Czołowa postać nie tylko meczu finałowego, w którym zdobyła bramkę na wagę złotego medalu, ale także kadry trenera Zbigniewa Witkowskiego. – Razem z Gabą Grzywińską była wtedy zawodniczką Unii Racibórz. Obie niewiele grały, bo Unia była wtedy potęgą i miejsce w składzie miały bardziej doświadczone piłkarki. Od zawsze interesowała się nowymi technologiami i dobrze czuła się w mediach społecznościowych – charakteryzuje „Kamyka” Natalia Niewolna.

Dziś jest jedną z najlepszych, o ile nie najlepszą zawodniczką w Ekstralidze oraz podstawową piłkarką reprezentacji Polski. Mistrzyni Polski z Górnikiem Łęczna, regularnie zdobywa tytuły królowej strzelczyń, bije rekordy w liczbie zdobywanych bramek. Wielu obserwatorów powtarza, że liga polska jest dla niej już od dawna za mała i powinna kontynuować rozwój za granicą.

Na lotnisku w trakcie powrotu do Polski. Fot. Archiwum prywatne Andrzeja Padewskiego

SYLWIA MATYSIK 

Kolejna podstawowa piłkarka ekipy młodzieżowych mistrzyń Europy. W latach 2010 – 2015 zawodniczka Medyka Konin, z którym zdobyła mistrzostwo i Puchar Polski. Od 2017 roku reprezentuje barwy Górnika Łęczna, do którego trafiła z AZS Wrocław. – W tamtym okresie modny był tzw. harlem shake, czyli szalony taniec do jednej z piosenek. Sylwia razem z Kasią Michalską były tymi, które go rozkręciły u nas. "Matys" w swoim gronie to taka pozytywnie zakręcona postać – śmieje się Niewolna.

Sylwia Matysik dziś uchodzi za osobę cichą, ale niezwykle pracowitą na boisku. Ksywka „Gattuso” odzwierciedla styl jej gry, chociaż, jak sama przyznaje, nie jest aż tak agresywna na murawie jak legendarny Włoch. Jest regularnie powoływana do reprezentacji Polski przez Miłosza Stępińskiego. Kolejna kandydatka do transferu do lepszego klubu.

URSZULA WASIL

Jedna z tych piłkarek, od których trener Zbigniew Witkowski rozpoczynał ustalanie wyjściowej jedenastki. – Słynna „Helenka” na kadrze, kluczowa postać i niezwykle inteligentna osoba – nie ukrywa Niewolna. Grała wtedy w Górniku Łęczna, ale niestety głównie w rezerwach, przez co nie rozwijała się tak, jak powinna. Do tego doszła kontuzja i ostatecznie Wasil porzuciła poważniejszy futbol na rzecz nauki, chociaż była jeszcze powoływana do kadry U19.

Dziś gra w drugoligowym Widoku Lublin oraz w futsal. Studiuje finanse i rachunkowość oraz pracuje w firmie zajmującej się certyfikacją systemów zarządzania. Za miesiąc bierze ślub.

DOMINIKA DEREŃ

Podstawowa zawodniczka reprezentacji Polski w turnieju finałowym. W tamtych czasach grała w rezerwach AZS Wrocław, które występowały w drugiej lidze. To ona asystowała przy golu Eweliny Kamczyk, który zdecydował o wygranej w finale ze Szwecją. – Pamiętam to jak dziś. Dostała podanie od Ulki Wasil, dośrodkowała z prawej strony, a Ewelina Kamczyk prawą nogą uderzyła w długi róg – opisuje Natalia Niewolna.

W 2016 roku odeszła z Wrocławia do AZS PWSZ Wałbrzych i gra tu do dziś. Zaliczała pojedyncze powołania do dorosłej reprezentacji Polski prowadzonej zarówno przez Wojciecha Basiuka jak i Miłosza Stępińskiego. Ostatni raz w kadrze zagrała w listopadzie 2018 roku w towarzyskim meczu z Bośnią i Hercegowiną w Kluczborku. W 2019 roku zerwała więzadła w kolanie i musiała poddać się długiej rehabilitacji. To jedna z tych zawodniczek, która mogła osiągnąć znacznie więcej niż tylko poziom Ekstraligi.

Od lewej: Ewa Pajor, Katarzyna Konat i Sylwia Matysik ze złotymi medalami. Fot. Hanna Urbaniak

DŻESIKA JASZEK

W turnieju finałowym nie zagrała ani minuty. Przegrywała walkę o miejsce w składzie z Ewą Pajor i Anną Zapałą. – Grała wtedy w Unii Racibórz i w kadrze Śląska, której kierowniczką była śp. Irena Półtorak. Pamiętam, że darzyła Dżesikę dużą sympatią. Jak trzeba było coś załatwić, to pani Irenka zawsze wołała Dżesikę i odwrotnie. Piłkarsko niestety nie rozwinęła się tak, jak mogła. Zawsze miała problemy ze skutecznością – przyznaje Natalia Niewolna.

Rok po zdobyciu mistrzostwa Europy zmieniła klub z Unii Racibórz, która się rozpadła, na Górnik Łęczna. Niestety na samym początku swojej przygody z Górnikiem zerwała więzadła w kolanie. Jej powrót na boisko się wydłużał. Odżyła w sezonie 2017/2018, w którym wywalczyła mistrzostwo i puchar kraju, została najlepszą zawodniczką finału Pucharu Polski i zadebiutowała w dorosłej reprezentacji. Od lata 2018 roku gra w Czarnych Sosnowiec, gdzie jest najskuteczniejszą zawodniczką zespołu. Nie pojawia się już jednak na zgrupowaniach kadry.

EWA PAJOR

Najlepsza zawodniczka turnieju według UEFA. Robi nie tylko największa karierę spośród „złotek”, ale także jedną z największych w historii polskiej piłki kobiecej w ogóle. Mistrzyni Niemiec z VfL Wolfsburg, zdobywczyni Pucharu Niemiec, królowa strzelczyń Bundesligi z 2019 roku. Dla obecnej reprezentacji Polski znaczy tyle, ile Robert Lewandowski dla kadry męskiej.

– Bez niej nie byłoby tego mistrzostwa. W każdym meczu pokazywała, na co ją stać. Mimo tego jak potoczyła się jej dalsza kariera, pozostała sobą. W ogóle się nie zmieniła. Cicha, skromna. Już wtedy wiedzieliśmy, że zajdzie bardzo daleko – przyznaje Niewolna. W 2013 roku mimo młodego wieku była już czołową postacią Medyka Konin i polskiej ligi. Dwa miesiące po wywalczeniu mistrzostwa Europy zadebiutowała w dorosłej reprezentacji i zdobyła bramkę. Dziś ma na koncie 61 występów w seniorskiej kadrze i 38 goli.

ANNA ZAPAŁA

Zmienniczka Ewy Pajor. Od zawsze związana z AZS UJ Kraków. Dziś w porównaniu z 2013 roku zmieniła się jedynie jej pozycja na boisku. Wtedy napastniczka, obecnie boczna obrończyni. – Nie mogła się przełamać. W kadrze blokowała ją presją wyniku i rywalizacji. Była bardzo sympatyczną osobą. Miała ksywkę „chomik” – charakteryzuje ją Natalia Niewolna.

Anna Zapała była później powoływana do dorosłej reprezentacji Polski za kadencji Wojciecha Basiuka. Nigdy natomiast nie znalazła uznania w oczach Miłosza Stępińskiego. Regularnie wygrywa trofea w barwach futsalowego zespołu UJ Kraków. Kończy studia magisterskie na kierunku zarządzanie publicznie na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Paula Duda

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności