Aktualności

[WIDEO] Jarosław Niezgoda głodny gry i goli w MLS: Z Portland powalczę o najwyższe cele

Specjalne24.02.2020 
Dwukrotny mistrz Polski z Legią Warszawa, zwycięzca Totolotek Pucharu Polski i zdobywca Złotego Buta Atlas w finale tych rozgrywek zimą trafił do Portland Timbers. Jak wyglądają jego pierwsze chwile za oceanem? Co zdziwiło go najbardziej na pierwszym zgrupowaniu? Co z kolei zapamięta z pobytu w Warszawie? Przed wami autor jednego z najgłośniejszych polskich transferów minionego okienka – Jarosław Niezgoda. Specjalnie dla Łączy Nas Piłka.

Jakie było twoje pierwsze odczucie, gdy wylądowałeś w Stanach Zjednoczonych?
Już trochę czasu od tego minęło. Przede wszystkim cieszyłem się, że udało się wylądować, że wszystko przebiegło pomyślnie. Od razu po locie byłem zmęczony, bo to jednak 15 godzin podróży, więc udałem się do hotelu na odpoczynek.

Udało się już zaaklimatyzować, jak czujesz się w Portland?
Nie udało mi się to jeszcze do końca, nie oszukujmy się. Wciąż nie mamy tutaj swojego miejsca. Na razie jesteśmy zakwaterowani w mieszkaniu Diego Valeriego, zawodnika Portland Timbers. Klub zapewnił nam to lokum na dwa tygodnie.


Jakie są twoje pierwsze przemyślenia na temat różnic pomiędzy zgrupowaniami w Legii i Portland?
Jeżeli chodzi o treningi, to wszędzie ćwiczy się tak samo. Wiadomo, że są szkoleniowcy, którzy preferują zajęcia cięższe lub trochę lżejsze. Tutaj rzuciło mi się za to w oczy spędzanie czasu poza boiskiem, że tego czasu jest więcej i zawodnicy mogą robić to, co im się podoba, nikt na to nie zwraca uwagi, również jeżeli chodzi o ubiór. W Legii czy też w całej Europie piłkarze muszą chodzić jednakowo ubrani. Tutaj każdy zabiera swoje walizki i przychodzi na trening w czym chce.

Podobnie jak w Warszawie, stadion Portland Timbers jest wypełniony do ostatniego miejsca. Czy jak tutaj wylądowałeś, wzbudziłeś zainteresowanie lokalnych kibiców?
Szczerze? Nie (śmiech). Nie oczekiwałem tego i tego nie było.



Jak przywitano cię w klubie? Często rozmawiasz z trenerem Giovannim Savaresem?
Z trenerem rozmawiamy codziennie, dyskutowaliśmy jeszcze przed podpisaniem kontraktu. On i dyrektor generalny klubu przylecieli zresztą do Warszawy, aby opowiedzieć, jaką widzą dla mnie rolę w Portland.

Kiedy usłyszałeś pierwsze pogłoski o zainteresowaniu Timbers?
Takie pierwsze to już rok temu, gdy trenerem Legii był jeszcze Ricardo Sa Pinto. Moja sytuacja nie była wtedy ciekawa i doszły mnie słuchy, że jest klub z Ameryki, który jest mną zainteresowany.



Jakie cele stawiasz sobie na ten nowy sezon w MLS?
Chcę grać regularnie i zdobywać jak najwięcej bramek. To cel indywidualny. Jako drużyna będziemy walczyli o jak najwyższe miejsce w lidze. Portland jest pod tym względem podobne do Legii.

W tym sezonie w MLS zagra kilku twoich znajomych z dawnej reprezentacji U-21. Mowa o Przemysławie Frankowskim i Adamie Buksie. Kontaktowaliście się w sprawie transferu?
Z Adamem tak, pisaliśmy sobie o odczuciach. Pytał mnie cały czas, czy już podpisałem kontrakt. Teraz jest w sumie tutaj (New England Revolution występowało w turnieju przedsezonowym w Portland – przyp. red.), także na pewno spotkamy się na jakąś kawę.



Porozmawiajmy jeszcze chwilę o Legii. Jakie wspomnienia wywozisz z Warszawy?
Końcówka na pewno była bardzo pozytywna i tego chcę się trzymać. Jeśli miałbym ocenić te trzy czy cztery lata, to bywało jednak różnie. Miałem gorsze i lepsze momenty. W Warszawie dużo czasu spędziłem jako zawodnik kontuzjowany, co było najgorszym okresem w karierze. Jest jednak kilka miesięcy, które wspominam bardzo dobrze, jak zdobycie mistrzostwa czy Pucharu Polski.

W Portland rozmawiali Jakub Bolewicz i Adrian Duda

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności