Aktualności

Andrzej Iwan: W Barcelonie odczarowaliśmy Hiszpanię

Specjalne02.08.2019 
Andrzej Iwan w reprezentacji Polski rozegrał 29 spotkań, w których zdobył 11 bramek. Brał udział w finałach mistrzostw świata w 1978 i 1982 roku, na drugim z tych turniejów sięgając po III miejsce na świecie. Za swój najbardziej pamiętny mecz w narodowych barwach uznaje jednak towarzyskie starcie z Hiszpanią, wygrane 2:1, w którym dwukrotnie pokonał bramkarza rywali. Właśnie o tym starciu opowiada w kolejnym odcinku naszego cyklu „Moje najważniejsze 90 minut”.

– Mecz z Hiszpanią z całą pewnością był dla mnie spotkaniem wyjątkowym. To był jedyny jak dotąd nasz triumf nad tą reprezentacją. Zdarzało się to na przykład w kwalifikacjach olimpijskich, jednak nie były to mecze oficjalne. Nam w Barcelonie udało się odczarować tego rywala – zaczyna swą opowieść.

– W tamtym czasie, nie wiedzieć czemu, reprezentacja Hiszpanii nie cieszyła się w kraju ogromnym zainteresowaniem. Kibice chyba bardziej skupiali się na rozgrywkach klubowych. Stąd też graliśmy na nieistniejącym już Estadio de Sarria w Barcelonie, gdzie zresztą w 1982 roku swój udział w mistrzostwach świata zakończyła reprezentacja Brazylii. Obiekt był ulokowany wśród blokowisk, więc ludzie mieli możliwość oglądania spotkania z balkonów własnych mieszkań. Hiszpański futbol rządził się wtedy swoimi prawami, na meczach ligowych stadiony były pełne, natomiast kadra narodowa nie przyciągała aż takich tłumów – mówi.

– Niezależnie od tego, magia reprezentacji Hiszpanii działała na wyobraźnię. Wybraliśmy się na mecz towarzyski, a trenerem naszej kadry był nieżyjący już niestety Ryszard Kulesza. Naszym głównym celem było zgrywanie reprezentacji Polski przed kwalifikacjami mistrzostw świata 1982. Czas pokazał, że trener Kulesza nie miał okazji prowadzić kadry w rywalizacji o mundial. Cała drużyna bardzo jednak go szanowała. To człowiek, który słuchał swoich zawodników. Był fantastycznym człowiekiem. Dzięki temu drużyna, jak również każdy zawodnik z osobna, robiła wszystko, by mu pomóc. Tworzyliśmy świetny zespół – zaznacza Iwan.

– W Hiszpanii trener nie musiał zbyt wiele mówić. Był z nami choćby Zbigniew Boniek, szykujący się powoli do zagranicznego wyjazdu. Kto wie, czy gdyby nie pewne uwarunkowania polityczne, współpraca Juventusu z Fiatem, który był produkowany w Polsce, Zbyszek nie trafiłby nawet do Realu Madryt. Przed wylotem do Barcelony odbyliśmy też fantastyczne tournée w Ameryce Południowej. Zagraliśmy z Brazylią, Kolumbią, Boliwią i reprezentacją… Amazonii. Pamiętam, że przywiozłem sobie na pamiątkę naszyjnik z drzewa sandałowego z piranią w środku. Inna sprawa, że nasza federacja honorarium za ten wyjazd, które wynosiło 20 tysięcy dolarów, otrzymała w… fałszywych banknotach. Później udało się to odkręcić, ale w pewnym momencie nie było naszym przedstawicielom do śmiechu  – opisuje.

– W Ameryce Południowej mecze toczyliśmy w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych, ale przeżycia były niesamowite. Trener Kulesza nie musiał nas za bardzo mobilizować, robiliśmy to sami. Dzięki takim zawodnikom jak Zbyszek czy Władek Żmuda, byliśmy doświadczoną drużyną, choć pomieszaną z młodzieżą. Ja w 1980 roku wracałem do reprezentacji Polski po ponad rocznej przerwie – przypomina.

– Moja współpraca z Ryszardem Kuleszą układała się fantastycznie, choć nie trwała zbyt długo. W efekcie „Afery na Okęciu” trener został zwolniony z pełnionej funkcji. Dopóki jednak był selekcjonerem, darzył mnie dużym zaufaniem. Pozwolił mi też na sporo swobody na boisku, co było dla mnie ogromnie ważne. Zawsze byłem niepokorny, tak w życiu, jak i na murawie, więc szukałem sytuacji, które były dla mnie odpowiednie. A luz, który dostałem od trenera Kuleszy, znalazł swoje odzwierciedlenie także podczas meczu z Hiszpanią – uważa.

– Wyszedłem na boisko w podstawowym składzie, ale w pierwszej połowie grałem fatalnie. Prowadziliśmy 1:0 po moim golu, ale wiem, że nie był to mój olśniewający występ, delikatnie mówiąc. W przerwie trener, który zawsze zdrabniał imiona, podszedł do mnie i zapytał: Andrzejku, jak się czujesz? Zdawałem sobie sprawę z faktu, że mimo zdobytej bramki jestem jednym z najsłabszych zawodników na boisku w naszym zespole, ale czułem, że to się może zmienić. Odpowiedziałem więc, że wszystko w porządku. Selekcjoner nie zdecydował się zdjąć mnie z boiska, choć widziałem, że miał na to ochotę. Postanowił mi jednak zaufać, a zmieniony został Włodek Smolarek – wspomina.

– Po zmianie stron rozegraliśmy bardzo dobre 45 minut. Tuż przed końcem do wyrównania z rzutu karnego doprowadził Dani. Zabrał piłkę i pobiegł z nią na środek boiska, bo Hiszpanie pragnęli za wszelką cenę zdobyć drugą bramkę. Nic z tego – to my rozegraliśmy bardzo dobrą, składną akcję, którą zakończyłem drugim golem. Zwyciężyliśmy Hiszpanów na ich terenie, po raz pierwszy, i jak dotąd jedyny w historii polskiego futbolu. To, zwłaszcza z perspektywy czasu, kapitalne osiągnięcie, choć był to jedynie mecz towarzyski – podkreśla.

– Po meczu wraz z Józkiem Młynarczykiem urwaliśmy się z hotelu i na chybił-trafił weszliśmy do jednej z dyskotek. Okazało się, że był to jeden z najlepszych klubów w Barcelonie. Dziwnym trafem ochroniarze zaprowadzili nas do totalnie odizolowanej od reszty lokalu strefy. Weszliśmy do środka, a tam na kanapach siedziała spora część reprezentacji Hiszpanii – Jesus Zamora, Juanito i inne gwiazdy kadry naszych rywali, wraz ze swoimi partnerkami. Zostaliśmy przez nich kapitalnie przyjęci. Chyba w ten sposób okazali nam szacunek za wygrany mecz, poczuliśmy się docenieni. Chyba zdawali sobie sprawę, że nas nie za bardzo stać na zabawę w takim lokalu, ale nie dali nam tego odczuć. Takie podejście spowodowało, że polubiłem Hiszpanię, którą uwielbiam do dziś – kończy Andrzej Iwan.

Wysłuchali Jacek Janczewski i Emil Kopański

ANDRZEJ IWAN
Data i miejsce urodzenia: 10 listopada 1959 r., Kraków.
W reprezentacji Polski: 29 meczów, 11 goli.
Debiut: 6 czerwca 1978, Tunezja – Polska 0:1.
Osiągnięcia: III miejsce MŚ 1982, uczestnik MŚ 1978.
Kariera klubowa: Wanda Kraków, Wisła Kraków, Górnik Zabrze, VfL Bochum (Niemcy), Górnik Zabrze, Aris Saloniki (Grecja), Górnik Zabrze, FC Azzurri (Szwajcaria), FC Pully (Szwajcaria), Kuchnie Izdebnik, Spartak Wielkanoc-Gołcza.
Osiągnięcia: Mistrz Polski (1978, 1986, 1987, 1988).
12 listopada 1980, Barcelona
Hiszpania – Polska 1:2 (0:1)
Bramki: Dani 88 k – Andrzej Iwan 19, 89.
Hiszpania: Luis Arconada – Genaro Celayeta, Miguel Tendillo, Jose Ramon Alexanco, Rafael Gordillo – Joaquin, Miguel Angel Alonso, Jesus Maria Zamora – Juanito (78. Dani), Santillana, Enrique Moran (78. Enrique Saura).
Polska: Józef Młynarczyk – Marek Dziuba (89. Edward Załężny), Paweł Janas, Władysław Żmuda, Adam Walczak (46. Andrzej Rudy) – Leszek Lipka, Piotr Skrobowski (72. Krzysztof Adamczyk), Zbigniew Boniek, Włodzimierz Ciołek – Andrzej Iwan, Włodzimierz Smolarek (46. Janusz Kupcewicz).
Żółta kartka: Młynarczyk.
Sędziował: Roger Schoeters (Belgia).


Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności