Aktualności

Sprzedawać ponad 100 % biletów na mecz? Takie rzeczy tylko na Widzewie!

Rozgrywki01.12.2017 

Na III-ligowym Widzewie Łódź frekwencja jest jak w czołowych klubach ekstraklasy. Średnio 15 991 kibiców wspiera drużynę, by krok po kroku wróciła do ekstraklasy. A dzięki oddanym fanom biletów sprzedaje więcej niż… pojemność stadionu

Tylko trzy kluby ekstraklasy mają wyższą frekwencję niż III-ligowy Widzew. – To fenomen – powtarzają zawodnicy, trenerzy i piłkarscy działacze. Wybudowanie nowego stadionu było strzałem w dziesiątkę. Obiekt nazywany przez kibiców „Sercem Łodzi” pęka bowiem w szwach. Do tego jest bogaty inwestor – Murapol, który do klubu sprowadził dwie legendy – trenera Franciszka Smudę i Tomasza Łapińskiego. Właściwie wszystko jest miarę ekstraklasy, tylko drużyna jeszcze w III lidze.

Rundę jesienną w grupie pierwszej III ligi Widzew zakończył na drugim miejscu. – Oczywiście, czujemy pewien niedosyt, bo chcielibyśmy być liderem, mieć przewagę punktową i jak najszybciej świętować awans – przyznaje Michał Sapota, wiceprezes klubu i prezes Murapolu, głównego udziałowca klubu. – Teraz czas na przygotowania do rundy rewanżowej. Piłkarze pod okiem trenera Franciszka Smudy mocno przepracują ten okres, a my postaramy się tak skład wzmocnić, by w czerwcu wzajemnie sobie gratulować II ligi – dodaje.

Przemysław Klementowski, prezes Widzewa, podkreśla sukces marketingowy i działanie magii klubu, co widać na trybunach. Od otwarcia stadionu w marcu 2017 roku co rundę kibice bili rekord w sprzedaży karnetów. Przed tym sezonem kupili ich 15 903. – To oni pomogli w odbudowie Widzewa. Ich oddanie widać na każdym kroku. Na przykład poprzez aktywny udział w zwalnianiu miejsc. To ewenement na pewno na skalę polską, a być może nawet światową – uważa prezes. – Kibice po prostu doskonale rozumieją, ile znaczy obejrzenie meczu w „Sercu Łodzi” przy al. Piłsudskiego i zwalniają miejsca, by ktoś inny mógł poczuć atmosferę – tłumaczy.

Rzeczywiście, tego systemu mogą zazdrościć Widzewowi kluby w całej Polsce. Kibice, którzy mają karnet, ale wiedzą, że nie będzie ich na meczu, za pośrednictwem oficjalnej strony klubu mogą zwolnić krzesełko innemu fanowi. To miejsce trafia ponownie do sprzedaży. W ten sposób Widzew może dwa razy zarobić na zwolnionym miejscu przez karnetowicza.

Średnio jesienią zwalnianych było prawie 2 tysiące miejsc. Taka duża liczba to efekt nie tylko solidarności kibiców, ale także wzięcia na siebie odpowiedzialności za odbudowę klubu. Spora część fanów mieszka zagranicą lub daleko od Łodzi, ale poprzez zakup karnetu chce w ten sposób wesprzeć klub w powrocie do ekstraklasy. Chce sobie także zagwarantować wejście na mecz, gdy raz czy dwa razy w rundzie pojawi się w Łodzi.

Dzięki systemowi zwalniania miejsc w rundzie jesiennej klub sprzedawał średnio na mecz 18 981 biletów, choć jego pojemność (bez strefy skajboksów) to 17 443. To 108 proc. pojemności obiektu! Jak to więc możliwe? Objaśnimy na przykładzie meczu z Pelikanem Łowicz.

15 903 to miejsca zarezerwowane dla posiadaczy karnetów. Dodatkowo na to spotkanie sprzedano 3736 biletów, z których 2076 pochodziło właśnie ze zwolnionych miejsc przez karnetowiczów. W efekcie kibice zapłacili aż za 19 639 wejściówki. Imponujące!

Robert Cisek

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności