Aktualności

Pierwszy klub Ernesta Pohla świętuje! Slavia ma 100 lat

Rozgrywki18.10.2019 
Jubileusz stulecia obchodzi w tym roku Slavia Ruda Śląska. Klub, który najwięcej czasu spędził na szczeblu regionalnym, zmaga się z wieloma problemami. W trudnych chwilach sił dodaje jednak przeszłość. A ta przy ulicy Sosinki jest bogata. Początki Slavii sięgają wiosny 1919 roku. Klub, który wtedy został założony, początkowo nosił nazwę Strzała Ruda. Po pięciu latach przekształcił się w Slavię, która w pośredni sposób mocno wpisała się w krajobraz naszej piłki.

Legenda wiecznie żywa

Najlepszym piłkarzem w historii rudzkiego klubu jest niewątpliwie Ernest Pohl. W ubiegłym roku w klubie odsłonięta została tablica na cześć najlepszego strzelca rozgrywek ligowych. Wkrótce natomiast z inicjatywy byłego piłkarza Slavii, a obecnie radnego, Marka Szymańskiego, ulica przy której mieści się stadion zmieni nazwę. Z Sosinki na Ernesta Pohla. – Jest już pozytywna decyzja władz miasta w tej sprawie, czekamy tylko na odpowiednią uchwałę, która jest potrzebna do zmiany nazwy – mówi prezes Slavii Ruda Śląska Dariusz Dobiech. – Do zmiany ma dojść jeszcze w tym roku – dodaje.

Pohl to najbardziej utytułowany piłkarz, który w Rudzie Śląskiej rozpoczynał swoją sportową karierę. Nim z Górnikiem ośmiokrotnie zdobył mistrzostwo Polski i został najlepszym strzelcem w historii polskiej ekstraklasy z dorobkiem 186 goli, biegał po boiskach w Rudzie Śląskiej. Pohl urodził się w Rudzie, w części zwanej Kolonią Karola. W 1944 roku rozpoczął treningi w Slavii, a cztery lata później debiutował w pierwszym zespole. W 1952 został powołany do wojska i trafił do Garnizonowego WKS. Potem grał m. in. dla Legii Warszawa i Górnika Zabrze. Do Rudy Śląskiej nigdy nie wrócił, zmarł w 1995 roku w Niemczech. – Mamy tutaj na miejscu jeszcze kontakty z rodziną Ernesta Pohla, ale to daleka rodzina. Z Niemiec co pewien czas przyjeżdżają bliscy pana Ernesta. Po odsłonięciu tablicy pojawili się w Rudzie Śląskiej, zrobili sobie fotki. Czynimy starania, by również przy zmianie nazwy ulicy ktoś z rodziny był obecny – wyjawia prezes Slavii.

Górnik, a miał być także Ruch

Slavia w roku jubileuszu mogła doczekać się wyjątkowego dwumeczu. Na towarzyski mecz do Rudy Śląskiej przyjechał Górnik Zabrze. – To już taka tradycja, od 15 lat. Na każdy okrągły jubileusz zapraszamy zabrzański klub. W naszej dzielnicy nie brakuje kibiców Górnika, więc wizyta czternastokrotnego mistrza Polski to wyjątkowe święto – mówi prezes Slavii. Z obowiązku dziennikarskiego dodajmy, że zabrzanie wygrali 8:1, ale w Rudzie Śląskiej stawili się w niemal najmocniejszym składzie. Na boisku zaprezentowali się między innymi Łukasz Wolsztyński, Michał Koj i Mateusz Matras, a zawodnicy, którzy grali dzień wcześniej mecz ligowy, pojawili się na trybunach. – Na stadionie już dawno nie było tylu kibiców – dodaje sternik rudzkiego czwartoligowca.

Tradycja spotkań z zabrzanami na Sosinki jest bardzo długa i wykracza poza gry towarzyskie z ostatnich 15 lat. Obie drużyny rywalizowały ze sobą chociażby w latach 60-tych XX wieku. W 1962 roku Górnik w 1/8 finału Pucharu Polski wygrał ze Slavią 5:1, ale w meczu sparingowym rudzianie zwyciężyli 4:0. Zresztą początek lat 60-tych to najlepszy okres w historii Slavii. W 1962 roku rudzianie grali w II lidze, na tym szczeblu rozgrywkowym utrzymali się dwa lata.

W jubileusz Slavii mógł się wpisać także pojedynek z drugim z najbardziej utytułowanych polskich klubów, Ruchem Chorzów. „Niebiescy” rywalizują bowiem w ramach przyszłorocznego Pucharu Polski w podokręgu Katowice. W półfinale rywalem chorzowian był Śląsk Świętochłowice, natomiast na zwycięzcę tego spotkania w finale czekała właśnie już Slavia. – Na pewno ze Śląskiem będzie nam teoretycznie łatwiej, ale w tym półfinale jednak trzymamy kciuki za Ruch. Wizyta takiego klubu to również wydarzenie – mówili przedstawiciele Slavii jeszcze przed meczem. Ostatecznie do wizyty drugiego czternastokrotnego mistrza Polski w Rudzie Śląskiej nie dojdzie. Ruch przegrał ze Śląskiem Świętochłowice, a Slavia ma tym samym chyba większą szansę na wygranie Pucharu Polski w podokręgu Katowice.

Mecz z Górnikiem to tylko jeden z punktów obchodów stulecia Slavii. Wkrótce odbędzie się bal sportowca. W planach jest jeszcze akademia, na której uhonorowane mają zostać osoby najbardziej zasłużone dla wielosekcyjnego klubu. Wszystko rozbija się jednak o finanse. – Szukamy najtańszych form jubileuszowych. Mecz z Górnikiem był współfinansowany przez ludzi – kręci głową prezes. Rzeczywistość w rudzkim klubie mocno bowiem skrzeczy.

Zamiast sprzętu i premii węgiel

Slavia obecnie plasuje się na 14. miejscu w czwartej lidze. – Budżet mamy najmniejszy z wszystkich drużyn – zaznacza prezes. Wśród rywali nie brakuje klubów, które mogą się pochwalić kwotami na sezon rzędu miliona złotych, a w Rudzie Śląskiej budżet jest nawet pięciokrotnie mniejszy. – Ale tym się nie usprawiedliwiamy. Wierzymy, że damy radę – mówią w klubie, który również w ubiegłym sezonie rozpaczliwie bronił się przed spadkiem.

Jedną z przyczyn problemów jest infrastruktura. – Ruda Śląska jest ostatnim miastem w Polsce, dosłownie ostatnim, w którym obiekty są własnością klubów. Pewnych rzeczy nie możemy więc przeskoczyć, bo baza, na dodatek przestarzała, pochłania zbyt dużo naszych środków. Dlatego jesteśmy w takim, a nie innym miejscu. Bo najpierw musimy zapewnić pieniądze na prąd, węgiel, wodę, a potem dopiero możemy pomyśleć o sprawach sportowych – mówi prezes klubu, który rocznie z miasta na utrzymanie bazy otrzymuje 75 tysięcy złotych.

Wsparciem są jednak wierni fani. Nie ma może ich zbyt wielu, ale liczy się „jakość”. – Kibice zebrali pieniądze na wymianę trzystu krzesełek. To chyba jedyna droga i raczej musimy tak działać – rozkłada bezradnie ręce Dobiech. Kibice zbierają również podpisy pod petycją w sprawie modernizacji obiektu, założyli także „Klub 100” celem wsparcia Slavii.

Będzie następca Koja?

Szansą dla klubu jest młodzież. Slavia może się szczycić legendą Ernesta Pohla. Są także inni, uznani zawodnicy. Mistrzostwo Polski w 1985 roku z Górnikiem Zabrze zdobył Marian Zalastowicz, wcześniej grający w Slavii, ale również i Polonii Bytom oraz Stali Mielec. Dzisiaj przedstawicielami Slavii w elicie piłkarskiej są natomiast Michał Koj i drugi bramkarz Śląska Wrocław Daniel Kajzer.

W klubie wierzą, że te bogate tradycje będą kontynuowane. – Tendencja, że dzieciaki wybierają inne rozrywki zamiast piłki, powoli się już odwraca. Wszyscy są chyba nasyceni komputerami, zresztą mają to na co dzień w komórkach i zaczynają wychodzić na świeże powietrze. Ten najgorszy okres chyba już minął, teraz tendencja idzie do góry – prezes Dobiech, a za tymi słowami przywołuje liczby. Siedem grup młodzieżowych i „przedszkółka piłkarska” to narybek Slavii. – Nigdy nie mieliśmy takiej liczby drużyn. I tu znowu pojawia się problem... Jak rozmieścić wszystkich na dwóch boiskach?!? – pyta prezes rudzkiego klubu, w którym za pracę z młodzieżą odpowiadają między innymi Roman Cegiełka czy Tomasz Grozmani, a więc byli ligowcy.

Obecnie większość pierwszej drużyny czwartoligowca stanowią wychowankowie, młodzi zawodnicy związani z klubem i rudzkim otoczeniem. Wkrótce do drużyny będą przychodzić utalentowani zawodnicy z rocznika 2003. – Może im się uda wybić, dwójce chłopaków przyglądamy się bardzo uważnie, mają coś w sobie – mówią trenerzy. – Może wychowamy kolejnego Koja? – marzą na Sosinki.

Bo drugiego takiego snajpera jak Ernest Pohl, to Slavia chyba nie doczeka.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności