Aktualności

[NIŻSZE LIGI] Radunia Stężyca – najmniejsi, a mogą być najlepsi

Rozgrywki28.10.2018 

Ich siedziba to wieś na Kaszubach, niedaleko Kościerzyny. Grają w najmniejszej miejscowości III ligi grupy drugiej, a mimo to są liderem. Piłkarze Raduni Stężyca już w poprzednim sezonie dokonali historycznego wyczynu, a teraz kontynuują dobrą passę, będąc absolutnym nowicjuszem na tym poziomie rozgrywkowym. – Jesteśmy skromnym kopciuszkiem, z niewielkim doświadczeniem. Cieszymy się, że mamy okazję przedstawić się szerszemu gronu publiczności – mówi Łączy Nas Piłka trener zespołu ze Stężycy Ireneusz Stencel.

Szybki rzut oka na szczyt tabeli III ligi grupy drugiej, w którym rywalizują drużyny z województw: pomorskiego, wielkopolskiego, zachodniopomorskiego i kujawsko-pomorskiego, a tam na szczycie Radunia Stężyca. To nazwa niewiele mówiąca przeciętnemu kibicowi z Polski. Już prędzej Stężyca, która jest dość popularnym miejscem wypadów turystów udających się na Kaszuby. Mowa też o jednej z najbogatszych małych miejscowości w Polsce. Ale klub z tej gminy nie miał jak utrwalić się w pamięci kibiców piłkarskich, przecież przez lata grał w niższych ligach. Dopiero w ostatnim czasie Radunia przeżywa boom sportowy. Najpierw promocja do IV ligi, kolejna do III ligi, w której po 13. kolejkach prowadzi z przewagą jednego punktu. – U nas zasady są proste: skupiamy się na najbliższym meczu. Punkt po punkcie, na koniec rundy jesiennej zobaczymy dokąd nas to doprowadzi, czyli w jakim miejscu będziemy – jasno stawia sprawę Ireneusz Stencel. Zresztą takie zdroworozsądkowe podejście towarzyszy Raduni od kiedy narodziła się idea zrobienia w Stężycy poważnego futbolu.

Mali, ale ambitni

Idea szybko została wcielona w życie. – Kilka lat temu z obecnym wójtem Stężycy stworzyliśmy plan, który zakładał rozwój klubu. Zaczęliśmy od przebudowy obiektu [nowy stadion Arena Radunia został oddany do użytku w lipcu 2017 roku; jest tam nowoczesny kompleks z bieżnią lekkoatletyczną, trybuną krytą na 450 miejsc, wyremontowany Dom Sportowca z zapleczem szatniowym, do tego orlik, trzy parkingi, drogi dojazdowe; obiekt jest wizytówką gminy]. Mamy bardzo dobre warunki do treningu, jest dobra płyta boiska, oświetlenie – wymienia Stencel. – Chcieliśmy też, aby w parze z postępem organizacyjnym szedł postęp sportowy. Zaczęło się od awansu z V ligi do IV. Rok temu awansowaliśmy do III ligi. Stopniowo wzmacniamy zespół, który tak budujemy, aby był coraz mocniejszy – dodaje trener rewelacyjnego beniaminka III ligi grupy drugiej.

Rewelacyjnego choćby z tego względu, że to inne ekipy miały rozdawać karty w lidze. Jak na przykład bogata Kotwica Kołobrzeg, Bałtyk Gdynia, Mieszko Gniezno, KP Starogard Gdański. Co więcej, Radunia pierwszy raz w historii występuje na poziomie III ligi. – Rywalizujemy z kilkoma uznanymi markami w tej lidze. My jesteśmy skromnym kopciuszkiem, z niewielkim doświadczeniem. Nawet na Wybrzeżu nie jesteśmy aż tak znani. Podejrzewam, że poza województwem to nazwy naszego klubu nikt nie słyszał, tym bardziej cieszymy się, że mamy okazję przedstawić się szerszemu gronu publiczności – przyznaje szkoleniowiec drużyny ze Stężycy. 

Mają argumenty

Jeśli natomiast chodzi o zaplecze finansowe, to o Raduni nie można już mówić kopciuszek. Budżet klubu wynosi około dwa miliony złotych i jest jednym z najwyższych w stawce. Pewnie też dlatego przed sezon udało się pozyskać znanego z gry w ekstraklasie i reprezentacji Polski Rafała Kosznika. Ponadto z Olimpii Elbląg przyszedł Radosław Stępień. Do ekipy Ireneusza Stencla dołączyli też Kacper Tułowiecki (Olimpia Elbląg), Rafał Jankowski (grał m.in. w Zagłębiu Sosnowiec i Stali Mielec), Adrian Polański, Jakub Kłosowski (rezerwy Arki Gdynia). – Stworzyliśmy ciekawy zespół – przyznaje Stencel. Sukcesem klubu był bez wątpienia transfer Kosznika i Stępnia. – Jak zachęciliśmy Radka? Po prostu przedstawiliśmy mu nasz projekt, nakreśliliśmy poszczególne jego punkty. Tym się przekonał. Kosznik trafił do nas na podobnej zasadzie co Radek. Też „kupiliśmy” go projektem. Spodobało mu się, że rok w rok robimy awans, a w III lidze mamy określone ambicje – spisywać się jak najlepiej. On ma pozytywny wpływ na zespół. Oddziałuje na drużynę nie tylko dobrą grę, ale też swoją postawą w szatni. Jest mocnym ogniwem, a jednocześnie fajnym człowiekiem. Świeci przykładem dla innych – wyjaśnia szkoleniowiec Raduni.  – Nie robiliśmy większej rewolucji, potrzebowaliśmy po prostu piłkarzy na konkretne pozycje. W budowie drużyny pod uwagę braliśmy także cechy charakterologiczne. Bo mieliśmy bazować na bardzo dobrej atmosferze. Udało się. Wiadomo: są wyniki, jest atmosfera. Działa to w dwie strony – mówi trener.

Wyniki Radunia osiąga, póki co, bardzo dobre. To jednak nic w porównaniu z tym, czego ten zespół dokonał w poprzednim sezonie. Wygrał IV ligę w cuglach, odnosząc 19 zwycięstw z rzędu w rundzie rewanżowej. Awansu byli pewni cztery kolejki przed końcem. Mało tego: pobili osiągnięcie Cartusii Kartuzy z sezonu 2004/05, która zdobyła 92 punkty. Radunia uzbierała ich 94. Mistrz IV ligi stracił wiosną tylko jedną bramkę! Obrona jest również siłą Raduni w obecnym sezonie. Tylko KP dał sobie strzelić mniej goli (8, Radunia 9). – Stawiamy na defensywę, co nie oznacza, że skupiamy się tylko na tym, aby skutecznie zabezpieczyć się z tyłu. Taka filozofia przynosi efekty, o czym świadczy poprzednia runda wiosenna. Obecnie skala trudności jest większa, choć też udaje nam się zachować względny komfort w tyłach – podkreśla Stencel. – Ciężko pracujemy na te wyniki. Chłopaki mocno zasuwają, na szczęście ma to przełożenie na boisko. Łatwiej ich zachęcić do ciężkiej pracy, jeśli widać efekty. Recepta na sukces? Praca, praca i jeszcze raz praca. Do tego dobry plan, mądre, przemyślane ruchy. Twardo stąpamy po ziemi. Jesteśmy beniaminkiem i musimy mieć tego świadomość – kończy szkoleniowiec Raduni.

Piotr Wiśniewski

Fot. Radunia Stężyca

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności