Aktualności

[III LIGA] Kotwica rzuca się na II ligę, ale rywale niczego nie ułatwią

Rozgrywki09.08.2018 

Beniaminek ligi Radunia ze Stężycy, najmniejszej miejscowości w grupie II, ściągnął byłego reprezentanta Polski i zamierza napsuć rywalom krwi. W tym Kotwicy Kołobrzeg, która ma tak bogatych inwestorów, że wymieniła prawie cały skład. Ochotę na awans do II ligi mają jeszcze co najmniej cztery inne zespoły.

Kiedy niedawno Janusz Niedźwiedź, trener Stali Rzeszów, mówił, że rewolucja w jego drużynie jest ewenementem przynajmniej na polską skalę, nie zdawał sobie sprawę, że na drugim krańcu Polski – w Kotwicy Kołobrzeg zmiany nie są wcale mniejsze. W drużynie z Podkarpacia zostało czterech zawodników z poprzedniego sezonu, a w zespole znad Morza Bałtyckiego pięciu.

Na dodatek to w Kotwicy zmieniono nawet szkoleniowca – na Jana Furlepę i powstał nowy zarząd z Adamem Dzikiem na czele, właścicielem Hydrobudu, obok miasta Kołobrzeg głównego inwestora klubu. – To są nasze dwa najważniejsze filary, jeśli chodzi o konstruowanie budżetu – przyznaje Artur Tłoczek, członek zarządu Kotwicy. – Choć pan Adam Dzik nie lubi słowa „sponsor”, bo uważa się za inwestora. W planach mamy zawiązanie spółki akcyjnej, której właśnie głównymi udziałowcami będzie Hydrobud i miasto.

Na razie najważniejszy jest awans do II ligi. Ma w tym pomóc nowy szkoleniowiec. Furlepa ma na tym polu sukcesy – Odrę Opole wprowadził najpierw do II ligi, a potem na zaplecze ekstraklasy. W poprzednim sezonie nie udało mu się jednak utrzymać w II lidze z MKS Kluczbork. W Kotwicy dostał wolną rękę budowania drużyny i, co ważniejsze, duże pieniądze na ten cel jak na realia III ligi. W środowisku mówi się, że najwięcej płacą na tym poziomie rozgrywek właśnie w Kotwicy, Stali i Motorze Lublin.

– Już wiosną był plan, by włączyć się do walki o awans. Wydawało nam się, że mamy fajną drużynę, ale okazało się, że tak nie jest. Dlatego doszło do rewolucji w składzie i zostało tylko pięciu zawodników – wyjaśnia Artur Tłoczek. – Nowy trener ściągnął kilku zaufanych piłkarzy, z którymi wcześniej pracował. Wrócił Piotr Kieruzel, który pochodzi z Kołobrzegu i do tej pory brakowało nam w szatni tutejszego człowieka. W sumie przyszło 18. zawodników. Gdybym powiedział, że nie walczymy o awans, to po ruchach kadrowych i tak nikt, by w to nie uwierzył.

W poprzednim sezonie do ostatniej kolejki o awans bił się Świt Skolwin z Elaną Toruń. Teraz klub z północnej części Szczecina znów zamierza włączyć się do walki o II ligę. Paweł Adamczak, prezes Świtu, zdaje sobie jednak sprawę, że wyrosło mu kilku groźnych rywali i wylicza: – Transfery Kotwicy są rzeczywiście imponujące. Poza tym spore około dwumilionowe budżety mają w Starogardzie, Środzie Wielkopolskiej i nawet w beniaminku ligi Raduni Stężycy. Na papierze dysproporcje między nami a tymi klubami są więc spore, ale wszystko zweryfikuje się na boisku. W poprzednim sezonie niektórzy upatrywali w nas kandydata do spadku, a do końca walczyliśmy o awans – podkreśla.

Świt ma jeszcze jedną silną motywację – budowę nowego stadionu, na którym chciałby zagrać w II lidze. Miasto Szczecin zapisało na inwestycję 5 milionów złotych. Obiekt będzie miał 1200 miejsc, zadaszoną trybunę i budynek z zapleczem. – Dlatego chcielibyśmy zagrać na nim w II lidze. Straciliśmy dwóch podstawowych piłkarzy, ale pozyskaliśmy godnych zastępców m.in. z Wisły Puławy i Termaliki Nieciecza. Do tego przyszło kilku młodych zawodników ze szczecińskich szkółek piłkarskich, a także dwóch graczy z szerokiej kadry Pogoni – dodaje Adamczak.

Zarówno prezes Świtu, jak i działacz Kotwicy przyznają, że beniaminkowie mogą okazać się bardzo groźni. Tym bardziej że Radunia, Mieszko Gniezno czy Bałtyk Koszalin wygrały swoje ligi z przewagą od 17 do 20 punktów. Jedynie Chemik Bydgoszcz dopiero w końcówce sezonu przeważył szale na swoją korzyść.

– Mieszko jak burza przeszedł przez ligę, Radunia ma duży budżet, więc mogą niejednego zaskoczyć. Nieźle finansowo stoją Pogoń Środa Wielkopolska i KP Starogard Gdański – twierdzi Artur Tłoczek. – Takie drużyny jak Świt czy Bałtyk Gdynia mają ten atut, że są z dużych miast, w których na dodatek są kluby ekstraklasy i sporo akademii. To im pozwala przyciągać dobrze wyszkoloną młodzież i tych, którzy nie mieszczą się w składach Pogoni, Lechii Gdańsk czy Arki Gdynia – zauważa.

Stężyca to 2-tysięczna wioska 20 km od Kościerzyny. Będzie najmniejszą miejscowością w grupie II w III lidze. W klubie nie ukrywają, że marzy im się walka o miejsca 1-6. W tym celu udało im się ściągnąć m.in. Rafała Kosznika, czyli piłkarza, który zagrał raz w reprezentacji Polski, a do tego ma ponad 100 występów w ekstraklasie i I lidze.

– Pochodzi z Kościerzyny, czyli wraca do domu. Pozostaliśmy też dwóch zawodników II-ligowej Olimpii Elbląg, czołowego napastnik KKS Kalisz i dwóch młodzieżowców z Arki Gdynia – wylicza Ireneusz Stencel, trener Radunii, były piłkarz min. Arki. – Wygraliśmy przekonywująco IV ligę. Wiosną odnieśliśmy komplet zwycięstw, a do tego straciliśmy tylko jedną bramkę. Cel na III ligę? Miejsca 1-6. Nie ma ciśnienia na awans, ale gdyby nadarzyła się okazja… – zawiesza głos.

Robert Cisek

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności