Aktualności

[III LIGA] Hutnik – lider bez presji gromi faworyta

Rozgrywki19.09.2018 
W pierwszej połowie Hutnik Kraków wbił Motorowi Lublin, jednemu z kandydatów do awansu pięć goli. Ostatecznie beniaminek III ligi z Nowej Huty wygrał 5:3 i został nowym liderem grupy IV. – Awans? Na razie staramy się odbudować klub, udało nam się wyprostować sytuację finansową i tak dalekosiężnych celów sobie nie stawiamy – twierdzi Artur Trębacz, prezes Hutnika.

To był mecz na szczycie grupy IV. Motor na stadion w Suchych Stawach przyjechał jako lider. To klub z największym obok Stali Rzeszów budżetem w III lidze. Tyle że już piąty sezon z rzędu walczy o II ligę. Hutnik jest beniaminkiem III ligi, do której wrócił po dwóch latach.

Po pierwszej połowie było 5:0 dla gospodarzy. Kibice z Nowej Huty przecierali oczy ze zdumienia, kiedy patrzyli jak hat-trickiem popisał się Kamil Sobala, a po jednym golu dołożyli Dariusz Gawęcki i Mariusz Bienias. Po przerwie goście odrobili część strat i skończyło się 5:3. Jednak za pogrom w pierwszej połowie posadę stracił Mariusz Sawa, trener Motoru. Wygrana Hutnikowi dała samodzielne prowadzenie w lidze.

– Wyszło super. Sami jesteśmy pod wrażeniem tego, co zawodnicy zrobili w tym meczu, a zwłaszcza do przerwy. Nie zawsze pieniądze i nazwiska grają, a czasem można nadrobić ambicją czy zaangażowaniem – uważa prezes Trębacz. – To jednak wcale nie był mecz do jednej bramki. W pierwszej połowie obie drużyny miały sporo okazji, ale to my byliśmy skuteczni. Późnej zrobiło się 5:3, ale trzeba pamiętać, że graliśmy z głównym faworytem do awansu, z którym jeśli chodzi o budżet, nie możemy się równać – podkreśla. Prezes zapewnia, że pomimo świetnej pierwszej części rundy jesiennej w Hutniku nie myślą o awansie. Po ośmiu kolejkach nowohucianie mają 18 punktów, ale…

– To dopiero połowa rundy i właśnie od meczu z Motorem zaczęliśmy serial trudnych spotkań z faworytami ligi. Czekają nas teraz mecze z KSZO, Stalą Rzeszów i Chełmianką. Wyniki tych meczów pokażą nam na co naprawdę zespół stać. Oczywiście, gdyby dalej nam tak szło, trzeba się będzie zastanowić nad włączeniem się do walki o awans. To jednak tak odległa sprawa, że na razie patrzymy się za siebie, a nie do przodu – zapewnia prezes Trębacz. – Kluby z czołówki mają duże ambicje, ale co za tym idzie także presję. Motor przyjeżdżał do nas jako lider i po pierwszej porażce zwalnia trenera. Chyba trochę tam nerwowo. U nas presji nie ma ani długofalowych planów, tylko krótkoterminowe, czyli najbliższy mecz.

W grupie IV walka o awans rzeczywiście wydaje się najbardziej zacięta. Do II ligi chciałyby wrócić spadkowicz Wisła Puławy, Motor, Stal Rzeszów, a w czołówce są jeszcze KSZO Ostrowiec i Chełmianka. Hutnik w tabeli ma zaledwie punkt przewagi nad wiceliderem, a nad szóstym Motorem tylko trzy. Działacze z Krakowa uważają, że na pierwsze miejsce złożyło się kilka elementów. W tym skuteczność Kamila Sobali, którego gole zapewniły krakowianom trzy zwycięstwa.

– Trafiliśmy z transferami. Przygotowania przebiegły bez zarzutu. A na wszystkie pozycje wymagające wzmocnień pozyskaliśmy piłkarzy, których najbardziej chcieliśmy. Stali się ważnymi ogniwami, a do tego w wyższej formie niż w IV lidze są zawodnicy z poprzedniego sezonu. Młodzi naciskają na doświadczonych, a rywalizacja wpływa na poziom drużyny – wylicza prezes Trębacz. – Kamil Sobala już w poprzednim sezonie u nas brylował. Jest szybki, przebojowy, może grać na różnych pozycjach. Tomasz Brzyski, doświadczony ligowiec, miał z nim duże problemy. To talent, który nie spełnił się w wyższych ligach. My na niego stawiamy, strzela gole i przesądza o wynikach spotkań – dodaje.

Co ciekawe to właśnie w tej grupie III ligi jest najwięcej klubów z tradycjami w ekstraklasie. Stal w najwyższej lidze spędziła jedenaście sezonów, Motor dziewięć, Hutnik siedem, a KSZO trzy. Największe sukcesy ma na koncie klub z Krakowa. W sezonie 1995/96 zajął w ówczesnej I lidze trzecie miejsce i zakwalifikował się do Pucharu UEFA.

Jednak od 20 lat balansuje między trzecim a piątym poziomem rozgrywek, a w 2010 roku Hutnik ogłosił nawet upadłość. Teraz – jak twierdzą – działacze sytuacja się ustabilizowała. W Krakowie klub z Nowej Huty to dopiero czwarta siła. W ekstraklasie grają Wisła i Cracovia. Na jej zapleczu jest Garbarnia, ale kibiców na mecze Hutnika przychodzi mniej więcej tyle samo co na beniaminka I ligi.

– Klub jest wciąż w trakcie odbudowy. Jesteśmy na sinusoidzie, bo raz jest lepiej, a raz gorzej. Teraz akurat udało nam się wyprostować sytuację finansową. Pracujemy nad lepszą organizacją klubu. Na III ligę jesteśmy przygotowani finansowo. Koszty trochę wzrosły, ale też jest trochę większe zainteresowanie sponsorów – przyznaje prezes Trębacz. – Jeśli chodzi o kibiców, to na razie organizowaliśmy imprezy niemasowe, bo frekwencja była umiarkowana. Na meczu z Motorem był komplet, czyli 999 osób. Widać, że coś się ruszyło pod tym kątem i chyba będziemy musieli wrócić do imprez masowych – zapewnia.

Robert Cisek
fot. 400mm.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności