Aktualności

„Grajmy do końca”. Adam Bolek, czyli trener bramkarzy, analityk i… burmistrz w jednym

Rozgrywki20.12.2017 
Historia zna wiele przypadków, w których sportowcy – w tym piłkarze – po zakończeniu kariery zajmują się polityką na różnych szczeblach. Adam Bolek jest jednym z nich, lecz pod pewnym względem wyjątkowym. Jeszcze jako czynny piłkarz rozpoczął pełnienie funkcji burmistrza, a obecnie łączy ją z trenowaniem bramkarzy w lokalnym klubie. Wśród jego podopiecznych spotkać można między innymi byłego reprezentanta Polski, Sebastiana Przyrowskiego.

Białobrzegi – niewielkie, liczące niespełna 10 tysięcy mieszkańców miasteczko, położone nieopodal Radomia. Kierowcy mogą kojarzyć je z drogi ekspresowej S7, która przebiega przez tę miejscowość. Bardziej uważni kibice piłkarscy z pewnością skojarzą je natomiast z klubem Pilica, występującym obecnie w IV lidze mazowieckiej. Z jednej strony to klub, jakich w Polsce wiele. Z drugiej zaś nietypowy jest fakt, że trener bramkarzy i analityk to jednocześnie… burmistrz miasta. – Jestem na każdym treningu oraz meczu i nie mam sobie nic do zarzucenia, choć przyznaję, że w tej rundzie wypadło mi jedno spotkanie, na którym nie zjawiłem się z powodu obowiązków burmistrza. Samorząd jest najważniejszy, ale przy organizowaniu pracy biorę też pod uwagę Pilicę – zapewnia Adam Bolek, który od 2014 roku stoi na czele gminy.

43-letni obecnie burmistrz wygrał wybory… dwunastoma głosami. To wręcz nieprawdopodobne, ale taka właśnie liczba zadecydowała o zwycięstwie. – Nie nastawiałem się na to, żeby wygrać za wszelką cenę, więc nie była to dla mnie kwestia życia i śmierci. Tak zaciętą rywalizację i zwycięstwo przenoszę sobie czasem metaforycznie na boisko i uznaję, że wygrałem w doliczonym czasie gry. Gdy gra się do końca i zwycięża, ma to wspaniały smak. Póki jest szansa, grajmy – przekonuje Bolek. Z tym, że natura sportowca miała wpływ na ostateczny sukces wychowanka Pilicy, zgadza się też prezes klubu, Jacek Kacprzak. – Wiedziałem, że będzie to bardzo wyrównana rywalizacja. Adam był bardzo znany w regionie, działał od dłuższego czasu, pełniąc też funkcję zastępcy starosty powiatu. Zdawałem sobie sprawę, że wszystko zdecyduje się na milimetry. Adaś zawsze miał bardzo ambitne, sportowe podejście i taka gra do ostatniego gwizdka bardzo się opłaciła – mówi były piłkarz między innymi Legii Warszawa, dziś stojący na czele klubu, który go wychował.

Podobnie zresztą jak obecnego burmistrza Białobrzegów. Ten występował również w Mazowszu Grójec, MG MZKS Kozienice, Radomiaku Radom i KS Warka. W 2005 roku powrócił do macierzystego klubu i został w nim już do końca kariery. Bolka z czasów gry w Kozienicach, na poziomie ówczesnej III ligi, pamięta trener Arkadiusz Mizera, który dziś współpracuje z białobrzeskim klubem. – Imponował zawsze doskonałą koordynacją i nawet mimo faktu, że nie był wybitnie wysoki, potrafił na przedpolu wyłapać każdą piłkę. Po kilkunastu kolejnych latach miałem okazję obserwować go w meczach Pilicy. Niewiele się zmienił. Może troszeczkę stracił na dynamice, ale technikę i przygotowanie fizyczne ma nadal na bardzo wysokim poziomie – przekonuje. – Wiek robi swoje, ale Adaś spokojnie mógłby nadal regularnie bronić w III czy IV lidze, zwłaszcza przy jego wzorowym prowadzeniu się – dorzuca Jacek Kacprzak.

Właśnie te cechy nie pozwoliły Bolkowi oddać miejsca w składzie Pilicy nawet wtedy, gdy wygrał już wybory. W sezonie 2015/2016 w III lidze rozegrał 27 z 34 możliwych spotkań. I choć nie było łatwo pogodzić mu tego z pełnieniem funkcji burmistrza, nie myślał o porzuceniu gry w piłkę. – To wymaga odpowiedniej organizacji, zwłaszcza zespołowej. Praca w samorządzie to przede wszystkim współpraca z innymi ludźmi. Mam to szczęście, że trafiłem na świetny zespół współpracowników, którzy wiele rzeczy potrafią wykonać sami, bez mojego udziału. To powoduje, że dzięki rozdysponowaniu obowiązków, miałem i mam czas na to, by w weekend być na meczu. To bardzo proste – mówi z uśmiechem Adam Bolek. Zaangażowanie i wielkie serce do futbolu podkreśla też Kacprzak. – Na pewno nie było i nie jest mu łatwo. Wiele rzeczy koliduje, ale jego pasja i miłość do piłki nie pozwoliły mu zrezygnować. Świetnie organizuje sobie pracę. Początki jego rządów w mieście złożyły się też w czasie z naszym bardzo fajnym okresem w klubie. Byłem jego trenerem, imponował ambicją. Znamy się od wielu lat, właściwie od dziecka, nic więc dziwnego, że czasem miewaliśmy różnice zdań i nie było tak łatwo się dogadać. Czasem bronił ktoś inny, ale widać było wtedy w nim nieustępliwość i charakter, dzięki czemu szybko wracał między słupki – wspomina były piłkarz Legii.

Miejsce w bramce oddał na stałe dopiero wtedy, gdy do Pilicy wrócił inny znany wychowanek, Sebastian Przyrowski. Dziewięciokrotny reprezentant Polski przejął schedę po burmistrzu i do dziś strzeże barw macierzystego klubu. – Jego powrót do Białobrzegów był dla mnie sygnałem, że mogę powiedzieć dość. Mój wychowanek i przyjaciel zastępuje mnie w bramce… Czego chcieć więcej? Tak właśnie chciałem zakończyć grę i to mi się udało – mówi Bolek. To nie był jednak koniec współpracy burmistrza z klubem. W ubiegłym roku przejął bowiem funkcję trenera bramkarzy i analityka. Jak znaleźć na to czas? Jak pogodzić wszystkie obowiązki? – Nic się w mojej pracy w klubie nie zmieniło. Uważam, że jeżeli się za coś biorę, chcę to robić dobrze. Jeśli pełnię funkcję trenera bramkarzy i do tego analityka, nie wyobrażam sobie, że mógłbym to robić właściwie nie będąc na meczach. Po każdym spotkaniu analizujemy wszystko, choć to teoretycznie tylko poziom IV ligi. Mamy odpowiednie oprogramowanie do wideo. Nie lubię półśrodków, albo w coś się angażuję i robię to od początku do końca dobrze, albo znajduję kogoś, kto zrobi to za mnie lepiej – tłumaczy z przekonaniem.

Mimo teoretycznego zawieszenia butów na kołku, Bolek cały czas jest gotowy, by w razie potrzeby znów stanąć między słupkami. – Oficjalnie rozstałem się z boiskiem, ale właśnie przez to, że nie tylko opiekuję się bramkarzami, ale też sam trenuję, nie odczuwam tego tak bardzo. Jestem w tej chwili właściwie drugim golkiperem, po Sebastianie Przyrowskim. Dziś nie gram, ale zapewne w sparingach już do tego dojdzie. Lubię to, forma jest, więc czemu nie? Nie potrafiłbym się z dnia na dzień od tego odciąć. Postawienie grubej kreski jest dla każdego sportowca katastrofą psychologiczną i zdrowotną. Ja cały czas jestem w grze i bardzo się z tego cieszę – przekonuje. Bolek ma okazję występować także w Reprezentacji Polski Samorządowców. – To piękna sprawa. W wieku 43 lat spełniłem marzenie o grze z orłem na piersi. Stanąć na murawie, usłyszeć hymn i reprezentować kraj… Chyba każdy o tym marzy – mówi.

Wracając do drużyny z Białobrzegów, w tym sezonie idzie jej bardzo dobrze. W rozgrywkach południowej grupy IV ligi mazowieckiej Pilica przewodzi ligowym zmaganiom, z czterema punktami przewagi nad Mszczonowianką Mszczonów. Możliwość awansu jest więc bardzo realna. – Mocnej napinki nie mamy, ale jeżeli dojdzie do klarownej sytuacji, to jasne, że będziemy chcieli awansować. W perspektywie mamy nowy stadion, klub się rozwija. Fajnie byłoby na takim obiekcie grać w wyższej lidze – mówi Jacek Kacprzak. Rzeczywiście, w Białobrzegach widać klimat do tworzenia futbolu. To też w pewnym stopniu kwestia tego, że sternik miasta jest bardzo mocno zaangażowany w życie klubu. – Jestem piłkarzem z krwi i kości, wychowankiem Pilicy. Dziwne byłoby, gdybym nie przywiązywał wagi do tego, by klub się rozwijał. W tym roku wybudowaliśmy bieżnię lekkoatletyczną, założyliśmy też sekcję tej dyscypliny, która wróciła po wielu latach. Z mojej inicjatywy powstała też piłkarska drużyna kobieca. Ogłaszamy już przetarg na budowę nowej trybuny i oświetlonego, pełnowymiarowego boiska ze sztuczną nawierzchnią, pozyskaliśmy dotację na ten cel. Najbardziej cieszę się jednak z tego, że młodzież garnie się do sportu. Na wigilii klubowej stawiło się prawie 250 młodych zawodników. Nigdy nie było ich aż tylu. To wielka sprawa dla Pilicy, jej młodego i prężnego zarządu, ale także odbieram to jako personalny sukces. Pragnę, by tak było dalej, byśmy wciąż szli do przodu – zaznacza Adam Bolek. – Adaś to bardzo dobry samorządowiec, w dodatku kochający piłkę. Ma spojrzenie przez pryzmat sportowca. Mamy coraz więcej dzieci, które się garną do klubu, społeczność integruje się z Pilicą. Jako prezes klubu życzyłbym sobie zawsze wyłącznie takiej współpracy, mogę o niej mówić wyłącznie w superlatywach – kończy Jacek Kacprzak.

Emil Kopański

Fot. Grzegorz Kacprzak, Janusz Woźniak

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności